Reklama

Niedziela Wrocławska

ABC miłości

Powiedz Mu: Jestem do dyspozycji

Niedziela wrocławska 14/2018, str. 8

[ TEMATY ]

ABC miłości

Kamil Szyszka

Ks. Stanisław Orzechowski

Dziś jest taki wyjątkowy dzień, kiedy można wiele otrzymać. Można wiele zmienić w swoim życiu. Święto wyjątkowe obchodzimy: Święto Miłosierdzia Bożego. Przez Chrystusa upragnione. Przez polskiego papieża ustanowione. W „Dzienniczku” s. Faustyny Kowalskiej czytamy: „W tym dniu otwarte są wnętrzności miłosierdzia Mego, wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżą do źródła miłosierdzia Mojego: która dusza przystąpi do spowiedzi Komunii św. dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar. W dniu tym otwarte są wszystkie upusty Boże, przez które płyną łaski: niech się nie lęka zbliżyć do Mnie żadna dusza, chociażby grzechy jej były jak szkarłat”. Obraz Jezusa Miłosiernego, który mamy w kościele, odmalowany słowami przez s. Faustynę, to ten sam obraz, opisany dziś przez św. Jana „kogoś podobnego do Syna Człowieczego, obleczonego w szatę do stóp i przepasanego na piersiach złotym pasem”. Weź ten obraz, który widzieli święci i nie śmiej się więcej z „galicyjskiej pobożności”. Niech ta ikona będzie w twoim życiu narzędziem Miłosierdzia dla ciebie i świata wokół ciebie. Szukał Pan Bóg apostoła swojego Miłosierdzia wśród uczonych teologów – i nie znalazł. Znalazł Helenkę Kowalską – prostą dziewczynę. Powiedziała Mu: jestem do dyspozycji. I mamy dziś nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego, mamy święto, Koronkę (przez którą można uprosić wszelkie łaski), mamy cudowną ikonę. Dzięki niej zwłaszcza możemy się zbliżać do syna Bożego. Cieszę się, że nasz kościół jest taki niski, bo nie da się obrazu Chrystusa wywindować wysoko nad ołtarz, jak to jest w zwyczaju. Stoi nisko. Człowiek przed nim, na tym samym poziomie. Twarzą w twarz. Zaufaj Mu. Pokochaj Go. Tak. Pokochaj Go. To wszystko, co najlepszego można zrobić. Przylgnąć do Niego. Zaufać Mu. Przyjąć, że jest jedynym Panem, Bogiem i Władcą ludzkiego życia. Pełnym miłości. Miłosiernym.

Rozważania ks. Stanisława Orzechowskiego, duszpasterza akademickiego, głównego przewodnika Pieszej Pielgrzymki Wrocławskiej na Jasną Górę

2018-05-22 12:02

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nie lekceważ zaproszenia Pana Jezusa

Niedziela wrocławska 24/2018, str. VIII

[ TEMATY ]

ABC miłości

Kamil Szyszka

Ks. Stanisław Orzechowski

Masz oddać Bogu to, co należy do Boga (zob. Mt 22, 21). Bogu należy się chwała na pierwszym miejscu. A przez co człowiek oddaje największą chwałę Bogu? Przez przystępowanie do ołtarza i przyjmowanie w Komunii Jezusa. Jak mnie denerwują czasem studenci, gdy podczas spowiedzi św. mówią: – Paciorka nie mówiłem, do kościółka nie chodziłem, na babcię język wywalałem... – on, stary, dwumetrowy chłop tak potrafi mówić!

Wtedy oburzony mówię: – Daj mi spokój z kościółkiem!

– To jak się mam spowiadać?

– Ośle, nie ma przykazania, żebyś chodził do kościółka! A jakie jest przykazanie na niedzielę? „Pamiętaj, abyś dzień święty święcił” – ale to jeszcze za mało. Chrystus mówi wyraźnie do nas: Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście (Mt 11, 28) – przyjdźcie do Mnie, a nie do kościółka!

Jaki jest tego efekt? Jeżeli spełniasz to przykazanie – nie do kościółka przychodzisz, tylko do Chrystusa? W twoim sercu będzie pokój. Chcesz być człowiekiem pokoju, chcesz we własny dom nieść pokój? Pewność siebie – oto następna cecha, jaką daje bycie z Chrystusem: On sam mi pokazuje, co mam robić. Wolność od lęku daje Ci Chrystus, wolność od niepokoju – bardzo wielki prezent. Nie zeżrą cię własne emocje, uwalnia Chrystus od złych emocji. Widziałeś człowieka zazdrosnego, jak sinieje z zazdrości? Powiodło ci się, dostałeś więcej kasy – on ci gratuluje, ale w środku mówi: „Bodajby...”. Chrystus cię przed tym broni. Jezus pokazuje temu, kto Go przyjmuje w Komunii św. wyjście z każdej przygody.

Dlatego i małe dzieci, i duże dzieci z wąsami, i te siwe też, i te łyse też – zapamiętajcie: Największą chwałę Bogu oddajemy wtedy, gdy nie chodzimy do kościółka.

Rozważania ks. Stanisława Orzechowskiego, duszpasterza akademickiego, głównego przewodnika Pieszej Pielgrzymki Wrocławskiej na Jasną Górę

CZYTAJ DALEJ

“Kluczowe znaczenie miał (...) upadek obyczajów i kryzys wartości.” [ROZMOWA]

2020-07-12 08:00

www.fotolia.com

Europa Zachodnia przeszła długą drogę. Od pogaństwa do katolicyzmu, by dziś coraz bardziej kierować się ku pozbyciu się swoich chrześcijańskich korzeni. Mimo, że w wielu krajach jest coraz mniej osób wierzących w Chrystusa, przeszłość bycia Kościoła w przestrzeni publicznej jest obecna. O Patronie Europy, św. Benedykcie z Nursji, Europie jego czasów, problemach współczesnej Europy - rozmawiamy z Jakubem Jóźwiakiem - dziennikarzem Radia Maryja oraz Wojciechem Grzywaczem - politologiem.

ks. Łukasz Romańczuk: Wspominaliśmy wczoraj św. Benedykta z Nursji. Żył on na przełomie V i VI wieku. Jaka była wtedy Europa?

Wojciech Grzywacz: To była Europa tuż po upadku Cesarstwa Zachodniorzymskiego. Koniec tego wielkiego imperium miał drastyczny wpływ na ówczesny porządek społeczno-polityczny, to był dla żyjących wówczas ludzi szok, bo nie znali oni innego świata niż ten pod panowaniem Rzymian. Przede wszystkim wykształciły się nowe państwa bliższe temu, co nazywamy państwami narodowymi. Jednocześnie na znaczeniu zyskiwało Cesarstwo Bizantyjskie. Chrześcijaństwo już wiek wcześniej stało się religią narodową Imperium Zachodniorzymskiego i mimo jego upadku nie przestało się rozprzestrzeniać.

Jakub Jóźwiak: Zgadzam się z tym, co mówi Wojtek. Warto zauważyć, że na terenach dawnego Cesarstwa Zachodniorzymskiego osadzają się liczne plemiona barbarzyńskie. Mamy np. Longobardów na północnej Italii, Franków we Francji oraz Wizygotów w Hiszpanii. Na Bałkanach pojawiają się Awarowie oraz Słowianie. Wszystkie te ludy są pogańskie i niektóre z nich przez długi czas stawiały opór chrystianizacji. Z resztą same chrześcijaństwo wydaje się przeżywać wewnętrzny kryzys w postaci licznych herezji. Co prawda te najbardziej znane, czyli arianizm, nestorianizm i monofizytyzm istnieją już od kilku wieków i zostały potępione, jednak ciągle mają rzesze wyznawców. Mimo to, Kościół zyskuje coraz więcej wyznawców.

ks. Ł.R.: Mówimy, że współczesna Europa boryka się z wieloma problemami. A z czym musieli się zmierzyć europejczycy VI wieku?

W.G.: Musieli się zmierzyć przede wszystkim z poukładaniem na nowo porządku w Europie po upadku Rzymu. Zarazem Europa wciąż borykała się z tym, co wpłynęło na upadek Cesarstwa, a więc wędrówkami ludów i najazdami barbarzyńców. Europejczycy zamieszkujący tereny Imperium musieli także pogodzić się z gorszymi warunkami życia na skutek tak istotnych zmian geopolitycznych. Jednak kluczowe znaczenie miał, podobnie jak dzisiaj, upadek obyczajów i kryzys wartości.

J.J.:. Ponadto mamy również kryzys kulturowy, ponieważ religie germańskie bardzo się różniły od wiary chrześcijan. Z jednej strony mamy krwawe rytuały, ofiary z ludzi, rozpustę itd a z drugiej strony mamy naukę o miłości wobec bliźniego, nawracaniu się i głoszeniu Ewangelii.

ks. Ł.R.: Są to czasy krótko po upadku Cesarstwa Rzymskiego. Europa zrobiła wtedy kilka kroków wstecz?

W.G. Wskazałbym tutaj na dwie rozmaite postawy świętych tamtych czasów. Z jednej strony św. Hieronim, który rozpaczał, że nadchodzi koniec świata, a z drugiej św. Augustyn, który zdawał sobie sprawę z przemijalności rzeczy doczesnych. Biskup Hippony właśnie ukazuje, aby nie przywiązywać się zbytnio do postaci tego świata, bo nasz ostateczny cel nie jest na ziemi. Nie da się zbudować idealnego państwa, bowiem dzieła ludzkie upadają, gdyż ludzie skażeni są grzechem pierworodnym – mówił św. Augustyn. Wydawało się przecież, że upadek Cesarstwa to tragedia, koniec świata, a przecież ostatecznie okazało się, że chrześcjaństwo zaczęło się jeszcze bardziej rozprzestrzeniać. To właśnie w średniowieczu, które rozpoczęło się upadkiem Cesarstwa chrześcijaństwo było najsilniejsze i przez to również ten okres nie był, jak to się dzisiaj mówi, „wiekami ciemnymi”, ale czasem wielkiego rozkwitu. Zatem ja spojrzałbym na to w pozytywnym kontekście. Boża Opatrzność działa i nawet na gruzach może powstać coś dobrego.

ks. Ł.R.: W 1964 roku, papież Paweł VI mianował św. Benedykta z Nursji Patronem Europy. Jak ten święty może dziś wskazywać drogę współczesnym Europejczykom?

W.G. Św. Benedykt może nas nauczyć przede wszystkim wielkiej pokory, która jest zaprzeczeniem, moim zdaniem, jednego z największych współczesnych grzechów, czyli pychy. Od przyjęcia postawy pokory zaczyna się nawrócenie. Jak wspomniał na jednej ze swych katechez papież Benedykt XVI, patron jego pontyfikatu musiał się zmierzyć z 3 podstawowymi pokusami: autoafirmacji, zmysłowości oraz gniewu i zemsty. Ojciec święty mówi, że dopiero po uporządkowaniu tych spraw św. Benedykt mógł głosić innym Słowo Boże. Myślę, że pośród wielu inspirujących cech patrona Europy na dzisiejsze czasy niezwykle aktualna jest właśnie ta postawa „uporządkowania” samego siebie.

ks. Ł.R.: Gdy św. Benedykt został Patronem Europy mapa chrześcijaństwa europejskiego wyglądała zupełnie inaczej. Co spowodowało, że Europa, zwłaszcza zachodnia odeszła od swoich korzeni?

J.J.: Przyczyn jest wiele. Najlepiej tę sprawę opisał prof. Grzegorz Kucharczyk w książce: “Chrystianofobia. 500 lat nienawiści do Jezusa i Kościoła”. Pierwszą oznaką, że Europa odchodzi od korzeni to zapoczątkowana przez Marcina Lutra reformacja, czyli oficjalne wystąpienie przeciwko Papieżowi. Można powiedzieć, że Luter zniszczył pewną jedność wśród mieszkańców Europy Zachodniej – czyli wspólny mianownik jakim był katolicyzm. Następną przyczyną był cały okres oświecenia, gdzie rodzą się m.in nurty deistyczne oraz ateistyczne. Coraz więcej osób odrzuca naukę Kościoła uznając ją za przestarzałą, “nieatrakcyjną”, dominuje racjonalizm, czyli przekonanie, że wszystko można pojąć ludzkim rozumem a że Boga nie jesteśmy w stanie pojąć to uznajemy, że Go po prostu nie ma. To czas, kiedy rodzi się masoneria, którą potępiali papieże począwszy od Klemensa XII, który w konstytucji In Eminenti podkreślił, że stanowi ona niebezpieczeństwo dla bezpieczeństwa wewnętrznego państwa a także zagroził katolikom, pod groźbą ekskomuniki, przynależności do lóż masońskich. Ponadto pod koniec XVIII w. mamy rewolucję francuską, czyli bunt mas kierowanych przez jakobinów z Maximillienem de Robespierrem na czele przeciwko królowi, ale także przeciwko Kościołowi - najlepszym dowodem jest rzeź ludności z Wandei, która jest przemilczaną zbrodnią, nie zawaham się użyć słowa “ludobójstwo”, wszak to co spotkało tych mieszkańców najlepiej pokazuje, do czego człowiek jest w stanie się dopuścić kiedy odrzuca wiarę i moralność. Następnie mamy niebezpieczne filozofie głoszone przez Fryderyka Nietschego, Fryderyka Engelsa oraz Karola Marksa, które zostaną potem “wcielone” m.in przez Włodzimierza Lenina, Józefa Stalina czy Adolfa Hitlera. Natomiast “najświeższą” przyczyną to niewątpliwie rewolucja seksualna z 1968 r. w tym narzucanie edukacji seksualnej oraz ideologii LGBT.

ks. Ł.R.: Możemy mówić o europejskim kroku wstecz jeżeli chodzi o świadomość wiary?

J.J.: To nie jest tylko jeden krok, ale kilka kroków. Moim zdaniem, mentalnie wróciliśmy do czasów pogan z Cesarstwa Rzymskiego, z tym że jest pewna różnica. Wtedy ludzie byli prześladowani za swą wiarę, jednak nie wstydzili się jej. Obecnie mamy inny rodzaj “prześladowania”. Mianowicie, często my, jako katolicy, chrześcijanie, jesteśmy uważani m.in za ludzi “zacofanych” i to sprawia, że boimy się przyznać do Boga w obawie przed reakcją innych. To smutne, że kiedyś ludzie nie wstydzili się swej wiary, byli gotów za nią nawet umrzeć i wiele wycierpieć aby nie wyprzeć się Chrystusa a obecnie boimy się manifestować swoją wiarę bo “co powiedzą o mnie inni?” lub żeby nie daj Panie Boże kogoś urazić swoimi wartościami. To źle świadczy o naszej kondycji duchowej, jak i mentalnej.

ks. Ł.R.: Św. Benedykt był znany z dyscypliny i szacunku do człowieka, a jak te dwie cechy są realizowane przez europejczyków XXI wieku?

W.G.: Dyscyplinę zastąpił hedonizm, a szacunek do człowieka przybiera formę błędnie pojmowanej tolerancji. Taka jest smutna rzeczywistość. Skrajny indywidualizm spod hasła „Róbta co chceta” nie sprzyja zdrowej dyscyplinie promowanej przez św. Benedykta. Dyscyplina bowiem wymaga wysiłku nie tylko cielesnego, z którym dzisiaj nie jest tak źle, ale również duchowego. Szacunek natomiast często przepełniony hipokryzją, bo nie przysługuje każdemu, ale tylko tym, w przypadku których nam to „leży”. Bardzo często szacunku brakuje w stosunku do katolików, a jednocześnie przybiera on formę aprobaty nawet dla niemoralnych czynów u wszystkich innych. Krótko mówiąc, szacunek przynależny każdemu człowiekowi traktowany jest przez europejczyków XXI w. często w sposób wybiórczy.

J.J.: Myślę że u wielu osób słowo “dyscyplina” jest słowem obcym. Staliśmy się leniwi o czym mówił Ojciec Święty Franciszek w 2016 r. w Krakowie podczas Światowych Dni Młodzieży. Co do “szacunku do człowieka”? Cóż, z jednej strony tyle się mówi, by szanować czyjeś poglądy, orientację itd. a często jest tak, że jedna grupa narzuca drugiej swoje przekonania i trzeba się z nimi pogodzić w przeciwnym razie możemy liczyć się z wykluczeniem społecznym.

ks. Ł.R.: Dużo w mediach mówi się o tolerancji, akceptacji, a mimo to pojawia się dużo nienawiści. Skąd to się bierze? Może sama tolerancja i akceptacja są zbyt płytkimi pojęciami, bo patrząc nawet z perspektywy chrześcijaństwa, miłość, godność, szacunek to o wiele większe wartości.

W.G.: Problem w tym, że dzisiaj pojęcia tolerancji i akceptacji stosowane są zamiennie, a przecież wcale nie są synonimami. Tolerancja pochodzi od łacińskiego czasownika tolerare, który oznacza znosić, wytrzymywać. Jest to zatem postawa naszej wyrozumiałości i cierpliwości wobec czegoś, z czym się nie zgadzamy. Akceptacja jest natomiast pojęciem idącym dalej, bo oznacza ona aprobatę dla danych działań. Można wyróżnić jeszcze coś takiego jak afirmacja, która jest wręcz promowaniem określonych postaw. Obserwujemy dzisiaj olbrzymi zamęt w kwestii wymienionych pojęć, które są napełniane określoną treścią w zależności od potrzeb. Pełnią one rolę wytrychów. Natomiast przytoczone przez księdza chrześcijańskie pojęcia pochodzą kolokwialnie mówiąc z innej ligi i mają w sobie pewien element nadprzyrodzony. Być może dzięki temu one jeszcze się w miarę ostały, chociaż próbuje się je także przeformatować dla doraźnych potrzeb różnych środowisk.

ks. Ł.R: Dużo mówi się o integracji europejskiej. Patrząc z perspektywy Roberta Schumana czy Karola Adenauera, którzy zapoczątkowali ten ruch, chcieli oni budować na fundamencie chrześcijańskim. Mija ponad 50 lat i okazuje się, że niewiele pozostało z ich ideałów? Jak to możliwe?

W.G.: Niebagatelny wpływ na to miał komunizm, który oczarował swego czasu wielu tzw. intelektualistów i innych wpływowych ludzi. I ten zachwyt trwa nadal, może nie jest on wyrażany wprost, ale jednak. Myślę, że jednym z czynników, które wpłynęły na zarzucenie chrześcijańskich ideałów ojców założycieli była także zwyczajna nienawiść do Kościoła. Nie jest żadną tajemnicą, że taka jest rzeczywistość. Nasza religia jest po prostu zbyt wymagająca – wystarczy wspomnieć chociażby całkowite odrzucenie tak rozpowszechnionej w polityce zasady, iż cel uświęca środki. Budowanie na innych ideałach niż chrześcijańskie jest prostsze, jednak tylko w krótkoterminowej perspektywie, bo przecież patrząc dalej na szali stawiamy nasze zbawienie.

J.J.: Ponieważ obecne unijne elity realizują inną koncepcję integracji europejskiej. Opiera się ona na “Manifeście z Ventotene”, którego autorami są m.in komunista Altiero Spinelli oraz Ernesto Rossi. Tam jest napisane wprost, że należy zniszczyć państwa narodowe oraz zwalczać Kościół Katolicki. A jak działają dzisiejsi kluczowi politycy UE, każdy widzi. Co ciekawe, ponieważ przez moment byłem na stażu w Parlamencie Europejskim w Brukseli, chciałbym zwrócić uwagę, że główny budynek parlamentu nosi nazwę Altiero Spinelliego, który coraz częściej jest uznawany za jeden z ojców UE. Jeżeli takie osoby, jak wspomniany przed chwilą Spinelli, mają być wzorcem dla “nowej Europy”, to ja takiej Europie podziękuję. To smutne, że tak szybko zrezygnowano z chrześcijańskiej koncepcji integracji europejskiej według Roberta Schumana i Karola Adenauera na rzecz ateistycznej, “nowoczesnej” Europy autorstwa Altiero Spinelliego i Ernesto Rossiego. Z resztą te zagadnienia są poruszane w najnowszym cyklu reportaży “Demaskowanie Integracji Europejskiej”, którego reżyserami są moi koledzy Robert Zawadzki i Damian Krzal. Odcinki te ukazują się w piątki na antenie Telewizji Trwam o godz. 17:30, można je również odnaleźć na YouTubie, na kanale Antykultura.

ks. Ł.R.: Dużo mówi się o ideologiach, które budują na neomarksizmie. Skąd takie zamiłowanie w tym nurcie?

W.G.: To nurt tak samo szkodliwy jak marksizm, jednak bardziej skuteczny w realizacji swoich założeń. Wielka popularność neomarksizmu wiąże się z tym, że jego metody są niezwykle wyrafinowane i pozbawione przemocy. Jednym z narzędzi jest obserwowana przez nas redefinicja podstawowych pojęć, chociażby wspomnianej już tolerancji. Ponadto neomarksizm jest także niezwykle wygodnym prądem, gdyż zakłada totalną wolność pozbawioną wszelkiej odpowiedzialności – są tylko prawa, a brakuje obowiązków.

ks. Ł.R.: Epidemia COVID-19 sprawiła, że w wielu krajach pozamykano kościoły, mimo że centra handlowe w tych państwach były pootwierane. Co mogło być powodem, że tak łatwo uznano, że miejsca modlitewne są niepotrzebne?

W.G.: Wiąże się to przede wszystkim z uznaniem niekonieczności Boga we współczesnym świecie. To człowiek ma być w centrum, a religia jest zepchnięta na dobrowolny margines. Nie zmienia to faktu, że człowiek jest z natury istotą religijną. Widać to doskonale chociażby po popularności różnego rodzaju wróżbiarstwa, duchowości wschodniej i innych tego typu niebezpiecznych praktyk na zachodzie. Bóg został zapomniany, ale tę pustkę trzeba było czymś zapełnić. To dlatego centra handlowe pozostały otwarte, bo one są współczesnymi świątyniami – świątyniami bożka pieniądza.

ks. Ł.R.: A może to stworzy pewnego rodzaju precedens. Raz udało nam się zamknąć to może w sytuacjach kryzysowych ponownie takie decyzje zapadną?

W.G.: Trafił ksiądz w samo sedno. Z całą pewnością mogę stwierdzić, że świat nie ma dzisiaj większego wroga niż Kościół, bo jest on dla niego wyrzutem sumienia, który chce się za wszelką cenę uciszyć. Dlatego każdy pretekst jest dobry, aby w jakiś sposób właśnie Kościołowi zaszkodzić. Myślę też, że gdyby nasza postawa - świeckich, ale także duchownych, była bardziej odważna, moglibyśmy uniknąć takiej sytuacji. To może być dla nas przestroga na przyszłość.

ks. Ł.R: Co Europa powinna zrobić, aby całkowicie nie zatracić korzeni chrześcijańskich?

W.G.: Potrzeba przede wszystkim wielkiej aktywności wśród nas, chrześcijan i wszystkich ludzi dobrej woli, którzy uznają, że cywilizacja łacińska jest bezcennym skarbem Europy. Wszelkie zło może się panoszyć dopiero wtedy, kiedy dobrzy ludzie siedzą z założonymi rękoma i nie reagują. Musimy zatem odważnie prezentować nasze wartości i nie pozwolić sobie zamknąć ust. Nie możemy zredukować naszej wiary jedynie do sfery prywatnej, ale także być świadkiem Chrystusa dla wszystkich wokół. Bardzo prawdopodobne, że już nie powrócimy do tego, co było kiedyś, jednak nie możemy się poddawać. Chrześcijanin to człowiek nadziei.

J.J.: Przede wszystkim musi, tak jak powiedział Ojciec Święty Franciszek w Krakowie podczas Światowych Dni Młodzieży w 2016 r. “wstać z kanapy”. Następnie uznać swą słabość oraz fakt, że bez Boga nie jesteśmy w stanie sobie poradzić. Co najważniejsze, i to pomijają protestanci, powinniśmy zwrócić się o pomoc do naszej najlepszej orędowniczki, jaką jest Najświętsza Maryja Panna. Ona jest naszą Matką, która uprasza wiele łask u Boga. Powinniśmy się modlić za jej przyczyną. Co zrobili dwaj najbardziej znani hierarchowie w Polsce: św. Jan Paweł II oraz ks. Kard. Stefan Wyszyński? Obaj zaufali w pełni Maryi: Papież-Polak przecież za swoją dewizę obrał słowa Totus Tuus, czyli Cały Twój natomiast Prymas Tysiąclecia nie raz mówił, że wszystko postawił na Maryję. I my powinniśmy tak uczynić. Reasumując, “wstać z kanapy”, uznać naszą słabość, przeprosić Boga za naszą zarozumiałość oraz brak wiary i modlić się do Niego za przyczyną Bogurodzicy Dziewicy Maryi.

ks. Ł.R.: Gdyby św. Benedykt z Nursji popatrzył na współczesną Europę to…..

W.G.: Niewątpliwie św. Benedykt zintensyfikowałby swoje wysiłki wokół hasła ora et labora – jeszcze bardziej pracowałby przede wszystkim nad naszą kondycją moralną i jeszcze bardziej modliłby się o nową wiosnę wiary w Europie. Jednak humorystycznie mówiąc nie wiem, czy w przypadku św. Benedykta dałoby się jeszcze bardziej...

CZYTAJ DALEJ

Late Poll: Andrzej Duda powiększa swoją przewagę

2020-07-13 06:11

[ TEMATY ]

wybory

Andrzej Duda

wybory 2020

wybory prezydenckie

PAP/Leszek Szymański

Popierany przez PiS prezydent Andrzej Duda uzyskał w drugiej turze wyborów prezydenckich 51 proc. głosów, z kolei kandydat KO Rafał Trzaskowski uzyskał 49 proc. - wynika z sondażu late poll Ipsos z 90 proc. komisji dla TVP, TVN i Polsat.

Sondaż exit poll Ipsos opublikowany przez TVP, TVN i Polsat o godz. 21, tuż po zakończeniu ciszy wyborczej, wskazywał, że Andrzej Duda uzyskał 50,4 proc. głosów, a Rafał Trzaskowski uzyskał 49,6 proc. Oznaczało to 0,8 proc. przewagi Dudy nad Trzaskowskim.

Z kolei sondaż late poll Ipsos opublikowany ok. północy wskazał, że Andrzej Duda uzyskał 50,8 proc. głosów, a Rafał Trzaskowski 49,2 proc., co oznacza zwiększenie przewagi do 1,6 proc.

Natomiast zgodnie z sondażem late poll Ipsos z 90 proc. komisji przedstawionym ok. godz. 2 w nocy Andrzej Duda zdobył 51 proc. głosów, a Rafał Trzaskowski 49 proc., tym samym przewaga ubiegającego się o reelekcję prezydenta wzrosła do 2 proc. (PAP)

autor: Karol Kostrzewa

kos/ krap/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję