Reklama

Historia

Z Zułowa – w świat: ślad Piłsudskiego

Niedziela Ogólnopolska 49/2017, str. 18-19

[ TEMATY ]

historia

Piłsudski Józef

Józef Piłsudski

Narodowe Archiwum Cyfrowe

Ślad, który Piłsudski odcisnął w politycznej rzeczywistości Polski, trwa w nas do dziś

Ślad, który Piłsudski odcisnął w politycznej rzeczywistości Polski, trwa w nas do dziś

Zułowo – wieś w powiecie święciańskim, 60 km na północ od Wilna – to miejsce, na którym 5 grudnia skupiamy naszą uwagę. Do dziejów narodowych w posagu wprowadziła je przedstawicielka historycznego rodu, który przejął ten majątek w wieku XIX – Maria z Billewiczów. Jak wiemy (z pierwszych zdań Sienkiewiczowskiego „Potopu”), ród ten możny, „od Mendoga się wywodzący, wielce skoligacony i w całym Rosieńskiem nad wszystkie inne szanowany”, do urzędów wielkich nie dochodził, „co najwięcej powiatowe piastując”. Jednak to w Zułowie, który Maria wniosła do majątku zaślubionego w kwietniu 1863 r. Józefa Wincentego Piłsudskiego, urodził się 5 grudnia 1867 r. piastun najwyższej godności w Rzeczypospolitej – przyszły Naczelnik Państwa Józef Klemens Piłsudski.

Raj lat dziecinnych

Jako jego gniazdo rodzinne wszedł Zułów do polskiej pamięci (niekiedy mieści się w niej jeszcze oddalony o 8 km na zachód kościół parafialny w Powiewiórce – „miejsce chrztu Marszałka Józefa Piłsudskiego, Wodza Narodu”, jak głosi drewniana tablica „od synów tej ziemi”, upamiętniająca ów akt z 15 grudnia 1867 r.). Wraz z większością dużego, przekraczającego 8 tys. hektarów, majątku Marii Zułów nie został skonfiskowany przez carskie władze, mimo udziału ojca rodziny w powstaniu styczniowym. „Duży modrzewiowy dwór – wewnątrz dwanaście obszernych pokoi, portrety przodków na ścianach...” – tak po latach Ziuk (jak nazywano w rodzinie czwarte z dwanaściorga dzieci) opisywał ostoję swojego szczęśliwego, zasobnego dzieciństwa. W lipcu 1874 r. w wielkim pożarze spalił się dwór i wszystkie niemal zabudowania gospodarskie zułowskiego majątku. Rodzina, zadłużona mało roztropnymi przedsięwzięciami inwestycyjnymi Józefa Wincentego, nie mogła sobie pozwolić na odbudowę i przeniosła się do Wilna. Zułów przeszedł w ręce rosyjskie. Rodzinny dwór pozostał wszakże dla przyszłego marszałka nie tylko „rajem lat dziecinnych”, ale i wspomnieniem polskiego domu, nauki polskiej tradycji, którą z niezwykłą pieczołowitością kultywowała matka. Wilno – to już dla młodego chłopca było rosyjskie gimnazjum rządowe... Dlatego jeszcze kilka lat po opuszczeniu dworu rodzinnego dwunastoletni Ziuk „wydawać” będzie dla siebie ręcznie pisany „Gołąb Zułowski” – pismo wypełnione wspomnieniami zabaw i nauk patriotycznych wyniesionych z domu (wśród nich opowieści o Somosierze i fragmenty „Śpiewów historycznych” Niemcewicza). To była pierwsza „bibuła” późniejszego przywódcy podziemnej PPS.

Nie będziemy tutaj powtarzać encyklopedycznych wiadomości o dalszych losach, które małego Ziuka doprowadzą przez syberyjskie zesłanie (1887-92), konspiracje w PPS, Organizację Bojową, zamach na rosyjski pociąg pocztowy pod Bezdanami w 1908 r., prace nad odrodzeniem polskiej siły zbrojnej w Galicji, wymarsz Pierwszej Kadrowej z krakowskich Oleandrów w sierpniu 1914 r., epopeję legionową – aż do roli naczelnika państwa, organizatora zwycięstwa Polski w wojnie z Rosją Sowiecką w 1920 r. Chcemy raczej w miejscu i czasie jego urodzenia wskazać początek śladu, który fenomen jego osobowości i kariery zostawił w naszej historii.

Reklama

Współczesność formacji

Miejsce to oczywiście historyczna Litwa – szlacheckie w niej gniazdo. A więc dumne wspomnienie wielkich tradycji I Rzeczypospolitej, unii politycznej zapewniającej mocarstwowe położenie państwa w Europie Wschodniej. Z drugiej strony – to również współczesność lat formacji młodego Piłsudskiego – współczesność naznaczona przez imperialną Rosję i jej wyjątkowo brutalną na tym terenie po 1863 r. politykę depolonizacyjną. Punktem wyjścia dla wizji politycznej Naczelnika było wspomnienie Wielkiego Księstwa Litewskiego jako wspólnoty państwowej, ponadnarodowej, której odtworzenie w unii z Polską jest misją do wykonania.

Rok urodzenia drugiego po Kościuszce naczelnika to także rok urodzin Adama Sapiehy, Władysława Reymonta i Marii Skłodowskiej (późniejszej Marii Curie). Trzy lata starsi byli Roman Dmowski i Stefan Żeromski, rok młodszy od Piłsudskiego był Stanisław Wyspiański. To było pokolenie ludzi, którzy odrodzili Polskę. Jaki to był czas? Przypomnijmy: urodził się Piłsudski równo dwadzieścia lat po przedstawieniu pierwszych rapsodów „Króla-Ducha” Słowackiego, a tylko osiem lat po opublikowaniu przez Darwina traktatu „O pochodzeniu gatunków” – manifestu walki o byt w przyrodzie. Czas dorastania intelektualnego i emocjonalnego Piłsudskiego to okres z jednej strony dominacji neoromantyzmu w wyobraźni młodego pokolenia Polaków, a z drugiej – powszechnej w całej niemal intelektualnej Europie tego czasu fascynacji darwinizmem społecznym. Inaczej niż Dmowski, który tę właśnie fascynację przeciwstawił „zaczadzeniu romantycznemu”, Piłsudski w pewnym sensie tworzył syntezę obu tych prądów w swym światopoglądzie. Dostrzec w niej można pokrewieństwa intelektualne z ideami Fryderyka Nietzschego. Choć ten ostatni powszechniej i głębiej inspirował działaczy politycznych i artystów o pokolenie lub bodaj pół pokolenia młodszych od Piłsudskiego, warto zauważyć, że przyszłego wodza państwa polskiego i niemieckiego filozofa dumnego ze swych (wymyślonych) polskoszlacheckich korzeni upodabniały nie tylko imponujące wąsy... Obsesja walki, siły woli, która łączyła się w owej syntezie z kultem heroizmu, rewolucyjnego heroizmu – genetycznie wiąże wizję polityczną Piłsudskiego jednak przede wszystkim z dziełem Słowackiego, pisarza górującego nad wszystkimi w duchowym panteonie przyszłego Naczelnika Państwa.

Inspiracja, wizja i rzeczywistość państwa

Wydaje się, że nie gdzie indziej, jak w „Królu-Duchu” właśnie szukać można inspiracji, a zarazem modelu wizji Piłsudskiego, a przynajmniej kilku jej ważnych elementów. Bieg zdarzeń jest w niej zdominowany przez szereg kolejnych wcieleń królewskich (niekoniecznie koronowanych) duchów w dziejach Polski. Wynika stąd naturalnie kult wielkich, heroicznych indywidualności, oparty na przekonaniu o istnieniu duchowej hierarchii wśród ludzi i wśród narodów. Jego konsekwencje nie wpisywały się najlepiej w założenia demokracji, w której głosy liczy się równo – niezależnie od zasług. Raczej wynikało z owych konsekwencji uzasadnienie dla misji tych, co stoją wyżej w hierarchii zasług, heroizmu, woli – wobec tych, co są niżej. Nawet jeśli misja ta pociąga za sobą użycie przemocy. Tak bliska potomkowi rodu Billewiczów „Genezis z Ducha” to postęp przez heroiczne wysiłki jednostki. Lenistwo, zamiłowanie do wygody, niechęć do ponoszenia ofiar – zdefiniowane są w tym kontekście jako największe grzechy przeciw duchowi.

Reklama

W odróżnieniu od wielkiego Litwina – Mickiewicza, który doszedł ostatecznie do syntezy heroizmu i pokory, Słowacki przyjmował tylko heroizm, odrzucał pokorę. Jego ideałem – jakże fascynującym późniejszego I Marszałka Rzeczypospolitej – była „święta anarchia”: nieograniczona wolność najwyżej rozwiniętych, najsilniejszych i najświętszych duchów, które mogą łamać bez skrupułów istniejące tradycje, prawa, a nawet – w razie „wyższej konieczności” – zasady moralne. W odróżnieniu z kolei od Joachima Lelewela, który idealizował przeszłość Polski jako prototyp demokracji, Słowacki sławił dawną Polskę jako społeczność najbardziej sprzyjającą duchowej elicie, najmniej odporną na słuszne prawa duchowej wyższości (zagwarantowane przez możliwość „wolnego nie pozwalam” wobec głosu większości). Piłsudski odnajdywał tu wezwanie do odnowienia etosu rycerskiego, potężnego „tonu” wielkich wojowników.

Rzeczywistość Polski odbudowanej zdawała się tylko umacniać tę wizję w samym Naczelniku, z gorzką wszakże przymieszką: on stoczył swoją wielką walkę, ale społeczeństwo nie chciało ponosić ofiar... Heroiczny wysiłek jednostek nie przemógł tendencji społecznych, które lepiej może rozumieli jego przeciwnicy – z Narodowej Demokracji. Wyłaniająca się z wojny o granice II Rzeczpospolita była zdecydowanie odmienna od wizji jej Naczelnika. Przeważyła nie wola elity, która sobie przypisywała zasługę niepodległości, ale demokracja „małych interesów”. Triumfował nowoczesny nacjonalizm: nie tylko jednak w społeczeństwie polskim, ale także w społecznościach mniejszości narodowych współtworzących II RP. Kadłubowa wersja Rzeczypospolitej (w porównaniu z jej obszarem z 1772 r. i wielkimi planami Piłsudskiego), która powstała w wyniku traktatu ryskiego, choć pozostawała państwem wielonarodowym, to jednak wobec wyraźnej przewagi żywiołu etnicznego polskiego popychana była w tej sytuacji w kierunku modelu państwa narodowego.

Cel – nowa Polska

Podjętą na nowo w maju 1926 r. próbę zatrzymania tych tendencji Piłsudski – tak jak całą sprawowaną przez siebie ponownie władzę – rozumiał, widział, interpretował w ramach swej politycznej wizji jako jeszcze jeden, rozłożony w czasie, akt woli heroicznej jednostki i wspierającej ją elity. Celem było nie tylko uratowanie państwa przed wrogami zewnętrznymi, coraz mocniej – po Locarno i po odnowionym układzie sowiecko-niemieckim w Berlinie – je osaczającymi. Celem było stworzenie nowej Polski – nie narodowej, ale państwowej, a nawet państwowotwórczej. Polski rządzonej przez zasługi dla jej wielkości i zasługującej na nią. Tę wielkość i hierarchię zasług raz jeszcze miała określać wizja samego Piłsudskiego. Nie tworzył on systemu, nie tworzył nawet ideologii – ta bowiem krępowałaby jego własną swobodę politycznego demiurga. Chciał nim pozostać i, choć podkreślał coraz mocniej swoją osobistą rolę, odczuwał zarazem wciąż boleśnie jej rozbijanie się o rzeczywistość społeczną, ekonomiczną, o „opór materii”. Komendant chciał zjadaczy chleba (i to niekoniecznie dobrze zasłużonego) przerobić może nie w aniołów, jak jego duchowy mistrz, ale raczej w rycerzy, gotowych zawsze do wiernej służby swojemu Królowi-Duchowi – jedynemu, który wie, czego Polska wymaga. Chciał – i wiedział, że to niemożliwe. I na tym polega właśnie patos tej wizji.

Rodzaj testamentu politycznego stanowi wypowiedź Komendanta na konferencji byłych premierów w marcu 1934 r., kiedy trzeba już było rozwiązywać dylemat położenia Polski nie tylko między Rosją a Niemcami, ale też między Stalinem a Hitlerem. Piłsudski powiedział wtedy: „Zadanie Polski jest na Wschodzie. (...) Dla osiągnięcia tego wpływu Polski na Wschodzie warto jest wiele nawet poświęcić z dziedziny stosunków Polski z państwami zachodnimi”. To był jeden z wymienionych w tym swoistym testamencie kanonów wizji Polski, którą tworzył szlachcic z Zułowa. Drugi, także wymieniony w owej wypowiedzi, miał ogólniejsze znaczenie: „Nigdy nie zniżać głowy, tzn. przestrzegać godności”.

Piłsudskiemu nie udało się spełnić tej wizji, z którą przystępował pewnie, jeszcze w latach 90. XIX wieku, do pracy nad odbudową Polski ze swych snów, z marzeń Słowackiego. Ale na pewno odcisnął ślad przynajmniej tej wizji w politycznej rzeczywistości Polski po 1918 r. Ślad, który trwa w nas do dziś.

2017-11-29 09:42

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

81. rocznica napaści ZSRR na Polskę

2020-09-17 06:48

[ TEMATY ]

historia

Rosja

Wikimedia Commons/dp. Źr.: TASS

Wkroczenie wojsk sowieckich do Polski w 1939

Wkroczenie wojsk sowieckich do Polski w 1939

81 lat temu, 17 września 1939 r., łamiąc polsko-sowiecki pakt o nieagresji, Armia Czerwona wkroczyła na teren Rzeczypospolitej Polskiej, realizując ustalenia zawarte w tajnym protokole paktu Ribbentrop-Mołotow. Konsekwencją sojuszu dwóch totalitaryzmów był rozbiór osamotnionej Polski.

  • Pakt Ribbentrop-Mołotow nazywa się często IV rozbiorem Polski
  • Od godz. 3 do godz. 6 rano jej wojska przekroczyły na całej długości wschodnią granicę z Polską
  • Siły Armii Czerwonej skierowane w trzech rzutach przeciwko Rzeczypospolitej wynosiły ok. 1,5 miliona żołnierzy, ponad 6 tys. czołgów i ok. 1800 samolotów.

Sowiecka napaść na Polskę była realizacją układu podpisanego w Moskwie 23 sierpnia 1939 r. przez ministra spraw zagranicznych III Rzeszy Joachima von Ribbentropa oraz ludowego komisarza spraw zagranicznych ZSRS Wiaczesława Mołotowa, pełniącego jednocześnie funkcję przewodniczącego Rady Komisarzy Ludowych (premiera).

Integralną częścią zawartego wówczas sowiecko-niemieckiego paktu o nieagresji, był tajny protokół dodatkowy. Jego drugi punkt, dotyczący bezpośrednio Polski, brzmiał następująco: "W wypadku terytorialnych i politycznych przekształceń na terenach należących do Państwa Polskiego granica stref interesów Niemiec i ZSRS przebiegać będzie w przybliżeniu po linii rzek Narwi, Wisły i Sanu. Kwestia, czy w obopólnym interesie będzie pożądane utrzymanie niezależnego Państwa Polskiego i jakie będą granice tego państwa, będzie mogła być ostatecznie wyjaśniona tylko w toku dalszych wydarzeń politycznych. W każdym razie oba rządy rozstrzygną tę kwestię na drodze przyjaznego porozumienia".

Informacja o wspomnianym tajnym protokole nie dotarła do Polski, mimo że przywódcy alianccy dysponowali wiedzą na jego temat.

Oceniając sojusz dwóch totalitarnych mocarstw prof. Andrzej Garlicki pisał: "Pakt Ribbentrop-Mołotow nazywa się często IV rozbiorem Polski. Ta nazwa dobrze oddaje jego istotę. Dwa sąsiadujące z Polską państwa zawarły porozumienie dotyczące podziału jej terytorium pomiędzy siebie. Po kilku tygodniach porozumienie to zostało zrealizowane. Pakt Ribbentrop-Mołotow przyniósł Hitlerowi pozornie mniejsze korzyści niż Stalinowi: terytorium polskie na zachód od linii Wisły oraz uznanie Litwy za niemiecką strefę wpływów. Ale Hitler otrzymywał równocześnie - i to było bezcenne - gwarancje neutralności Moskwy w jego konflikcie z Zachodem. Groźba wojny na dwa fronty, przynajmniej w najbliższym czasie, przestawała istnieć dla Niemiec. Obaj partnerzy podpisujący pakt na Kremlu traktowali go jako rozwiązanie doraźne. Obaj mieli cele o wiele bardziej ambitne niż rozbiór Polski czy podporządkowanie republik nadbałtyckich. Były to cele sprzeczne, dlatego wojna pomiędzy III Rzeszą i Związkiem Radzieckim była nieunikniona". (A. Garlicki "Historia 1815-1939. Polska i świat").

Po zaatakowaniu Polski przez wojska niemieckie 1 września 1939 r. strona sowiecka utrzymywała przez następne dni pozory neutralności. Minister Józef Beck wspominał: "Zachowanie ambasadora sowieckiego nie pozostawiało nic do życzenia, zdradzał on nawet chęć rozmów co do możliwości dowozu pewnych towarów przez ZSRS. Poleciłem ambasadorowi Grzybowskiemu sondaż u Mołotowa, jakie dostawy przez Sowiety mogłyby być brane pod uwagę, oraz oczekiwałem od niego akcji dla zapewnienia nam tranzytu od państw sprzymierzonych". (J.Beck "Ostatni raport")

Niemcy od trzeciego dnia wojny ponaglali Moskwę, ażeby zajęła obszary uznane w pakcie Ribbentrop-Mołotow za jej strefę interesów. Stalin zwlekał z podjęciem decyzji, czekając na to, jak zachowają się wobec niemieckiej agresji na Polskę Wielka Brytania i Francja. Przyglądał się również jak silny opór Niemcom stawia polskie wojsko. Jednocześnie jednak w ZSRS trwały ukryte przygotowania do wojny. 24 sierpnia 1939 r. rozpoczęto stopniową koncentrację wojsk.

3 września komisarz obrony Klimient Woroszyłow wydał rozkaz o podwyższeniu gotowości bojowej w okręgach wojskowych, które miały wziąć bezpośredni udział w ataku na Polskę, oraz rozkaz o rozpoczęciu tajnej mobilizacji. Do działań przeciwko państwu polskiemu przeznaczono dwa fronty: Białoruski - komandarma Michaiła Kowalowa i Ukraiński komandarma Siemiona Timoszenki. W sumie liczyły one co najmniej 620 000 żołnierzy, ponad 4700 czołgów i 3300 samolotów. Po stronie polskiej granicy z ZSRS, liczącej ponad 1400 km, strzegły jedynie przerzedzone oddziały Korpusu Ochrony Pogranicza.

17 września 1939 r. o godz. 3 w nocy (według obowiązującego w Polsce czasu środkowoeuropejskiego była godzina pierwsza) do Komisariatu Spraw Zagranicznych w Moskwie wezwany został ambasador RP Wacław Grzybowski, któremu Władimir Potiomkin - zastępca Mołotowa - odczytał treść uzgodnionej wcześniej z Berlinem noty. Władze sowieckie oświadczały w niej m.in.: "Wojna polsko-niemiecka ujawniła wewnętrzne bankructwo państwa polskiego. W ciągu dziesięciu dni działań wojennych Polska utraciła wszystkie swoje ośrodki przemysłowe i centra kulturalne. Warszawa, jako stolica Polski, już nie istnieje. Rząd polski uległ rozkładowi i nie przejawia oznak życia. Oznacza to, że państwo polskie i jego rząd faktycznie przestały istnieć. Tym samym utraciły ważność umowy zawarte pomiędzy ZSRS a Polską".

Uzasadniając wkroczenie Armii Czerwonej na teren Rzeczypospolitej Polskiej stwierdzano: "Rząd sowiecki nie może pozostać obojętny na fakt, że zamieszkująca terytorium Polski pobratymcza ludność ukraińska i białoruska, pozostawiona własnemu losowi, stała się bezbronna. Wobec powyższych okoliczności Rząd Sowiecki polecił Naczelnemu Dowództwu Armii Czerwonej, aby nakazało wojskom przekroczyć granicę i wziąć pod swoją opiekę życie i mienie ludności Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi. Rząd sowiecki zamierza równocześnie podjąć wszelkie środki mające na celu wywikłanie narodu polskiego z nieszczęsnej wojny, w którą wepchnęli go nierozumni przywódcy i umożliwienie mu zażycia pokojowej egzystencji".

Ambasador Grzybowski zdecydowanie odmówił przyjęcia sowieckiej noty. W tym samym czasie Armia Czerwona rozpoczęła napaść na Polskę. Od godz. 3 do godz. 6 rano jej wojska przekroczyły na całej długości wschodnią granicę z Polską.

Przedstawiając plan sowieckiego ataku prof. Wojciech Materski pisał: "Rozkaz jak najszybszego uchwycenia ważnych obiektów militarnych w głębi polskiej obrony poprzez skoncentrowane uderzenia rozcinające wykonywać miały wydzielone spośród wszystkich armii tzw. grupy ruchome (uderzeniowe). Trzy grupy ruchome Frontu Białoruskiego (dzierżyńska, mińska i połocka) otrzymały zadanie opanowania Wilna (poprzez Święciany i Michaliszki), Grodna i Białegostoku (poprzez Wołkowysk). Cztery grupy ruchome Frontu Ukraińskiego (15 korpus, szepietowska, wołoczyska i kamieniecko-podolska), po uchwyceniu w ciągu pierwszych trzech dni agresji rubieży Kowel-Włodzimierz Wołyński-Sokal, miały wyjść na linię rzeki San. Za nimi postępować miały podporządkowane operacyjnie na czas kampanii dowództwu Armii Czerwonej pograniczne oddziały NKWD, likwidując według wcześniej przygotowanych list osoby uznane za elementy antysowieckie, mogące utrudnić trwałe umocnienie się na zdobytych terenach. Rozbite polskie linie obrony miały być atakowane frontalnie przez podstawowe siły obu frontów". (W.Materski "Tarcza Europy. Stosunki polsko-sowieckie 1918-1939")

Łącznie siły Armii Czerwonej skierowane w trzech rzutach przeciwko Rzeczypospolitej wynosiły ok. 1,5 miliona żołnierzy, ponad 6 tys. czołgów i ok. 1800 samolotów. Cytowany powyżej prof. Materski zwracał dodatkowo uwagę na fakt, iż: "Uderzenie dwu frontów sowieckich zostało poprzedzone czterodniowymi intensywnymi działaniami grup sabotażowo-dywersyjnych, które były organizowane na polskich Kresach Wschodnich przez wywiad sowiecki, komunistów i miejscowych nacjonalistów. Działania te okazały się rozleglejsze i skuteczniejsze niż akcja V kolumny poprzedzająca agresję niemiecką".

Reakcję na wiadomość o sowieckiej napaści na Polskę tak wspominał szef sztabu Naczelnego Wodza gen. Wacław Stachiewicz: "Nie znajduję słów, które by oddały nastrój przygnębienia, jaki zapanował. Ani Naczelny Wódz, ani nikt z nas, oficerów Sztabu, nie miał najmniejszych wątpliwości co do charakteru, w jakim Sowiety wkroczyły do Polski. Było dla nas jasne, że dostaliśmy podstępny cios w plecy, który przesądzał ostatecznie o losach kampanii i niweczył ostatnią nadzieję prowadzenia zorganizowanej walki na terenie Polski".

Wieczorem 17 września Naczelny Wódz wydał następujący rozkaz (dyrektywę): "Sowiety wkroczyły. Nakazuję ogólne wycofanie na Rumunię i Węgry najkrótszymi drogami. Z bolszewikami nie walczyć, chyba w razie natarcia z ich strony albo próby rozbrojenia oddziałów. Zadanie Warszawy i miast, które miały się bronić przed Niemcami - bez zmian. Miasta, do których podejdą bolszewicy, powinny z nimi pertraktować w sprawie wyjścia garnizonów do Węgier lub Rumunii".

Władze polskie wzywając do unikania walki z Armią Czerwoną nie uznały jej wkroczenia za powód do wypowiedzenia wojny i nie zerwały stosunków dyplomatycznych z Moskwą. Zaistniała sytuacja zadecydowała o tym, iż w nocy z 17 na 18 września prezydent Ignacy Mościcki wraz z rządem polskim i korpusem dyplomatycznym przekroczył granicę rumuńską, planując przedostanie się do Francji. Razem z nimi terytorium polskie opuścił Naczelny Wódz marszałek Edward Śmigły-Rydz.

Zdaniem prof. Pawła Wieczorkiewicza, rozkaz marszałka Śmigłego-Rydza wydany 17 września "wprowadził w efekcie zamęt i utrudnił, czy wręcz uniemożliwił organizację obrony Kresów Wschodnich, tam gdzie istniały po temu jakiekolwiek szanse". (P.Wieczorkiewicz "Historia polityczna Polski 1935-1945")

Rozkaz ten nie dotarł jednak do wielu oddziałów, a przez część dowódców uznany został za prowokację. Do starć z Armią Czerwoną dochodziło w wielu miejscach. Na Polesiu i Wołyniu improwizowana grupa KOP dowodzona przez gen. Wilhelma Orlika-Rueckemanna stoczyła z Sowietami kilkanaście potyczek i dwie bitwy: pod Szackiem 28-29 września i Wytycznem w pow. włodawskim 1 października. Na Polesiu z Armią Czerwoną walczyły także: dowodzony przez ppłk Nikodema Sulika-Sarneckiego pułk KOP "Sarny", brygada KOP "Polesie" oraz jednostki KOP "Kleck" i "Baranowicze". Z kolei w Kodziowcach, niedaleko Grodna, w nocy z 21 na 22 września doszło do bitwy, w której 101 pułk ułanów przez kilka godzin zatrzymywał przeważające siły sowieckie, niszcząc m.in. 22 czołgi. Na Wileńszczyźnie i Nowogródczyźnie z Sowietami walczyły oddziały KOP "Iwieniec", "Głębokie" i "Krasne".

Wkraczającym oddziałom Armii Czerwonej opór stawiały również miasta, wśród których najbardziej zacięty i tragiczny bój stoczyło Grodno. Walki z Wehrmachtem i Armią Czerwoną toczyła dowodzona przez gen. Franciszka Kleeberga Samodzielna Grupa Operacyjna "Polesie", w skład której weszli m.in. marynarze Pińskiej Flotylli Wojennej.

W sumie w starciach z Armią Czerwoną zginęło ok. 2,5 tys. polskich żołnierzy, a ok. 20 tys. było rannych i zaginionych. Do niewoli sowieckiej dostało się ok. 250 tys. żołnierzy, w tym ponad 10 tys. oficerów, którzy na mocy decyzji podjętej 5 marca 1940 r. przez Biuro Polityczne WKP(b) zostali rozstrzelani.

Straty sowieckie wynosiły ok. 3 tys. zabitych i 6-7 tys. rannych. Wkraczająca na ziemie Rzeczypospolitej Armia Czerwona zachowywała się równie bestialsko jak wojska niemieckie. Przykładów zbrodni popełnianych na polskich wojskowych, policjantach i cywilach jest wiele, m.in. w Grodnie po zajęciu miasta Sowieci wymordowali ponad 300 jego obrońców, na Polesiu 150 oficerów, a w okolicach Augustowa 30 policjantów.

28 września 1939 r. podczas kolejnej wizyty Ribbentropa w Moskwie zawarty został "Traktat Sowiecko-Niemiecki o Granicy i Przyjaźni", któremu towarzyszyły tajne protokoły dodatkowe. We wstępie do traktatu stwierdzano: "Rząd Rzeszy Niemieckiej i rząd ZSRS uznają, po upadku dotychczasowego państwa polskiego, za wyłącznie swoje zadanie przywrócenie na tym terenie pokoju i porządku oraz zapewnienie żyjącym tam narodom spokojnej egzystencji, zgodnej z ich narodowymi odrębnościami".

Zgodnie z propozycją Stalina przeprowadzona została korekta podziału terytorialnego ziem polskich. Granica pomiędzy ZSRS a III Rzeszą przebiegać miała odtąd wzdłuż linii rzek San-Bug-Narew-Pisa.

Jak pisał prof. Andrzej Paczkowski: "Stalin proponując nowelizację tajnej klauzuli układu z 23 sierpnia i +oddając+ Niemcom ziemie polskie aż do linii Bugu (zamiast Wisły) - w zamian za przesunięcie do +radzieckiej strefy wpływów+ Litwy - miał niewątpliwie na celu pozbycie się terytoriów o przygniatającej przewadze ludności polskiej, a tym samym poważnego problemu politycznego". (A.Paczkowski "Pół wieku dziejów Polski 1939-1989")

Przedstawiciele dwóch totalitarnych mocarstw ustalili również, iż "nie będą na swoich terenach tolerować żadnej polskiej agitacji, która przenikałaby na terytorium drugiej strony. Wszelkie próby takiej agitacji na ich terenach będą likwidowane, a obie strony będą się informowały wzajemnie o podejmowanych w tych celach środkach".

W wyniku dokonanego rozbioru Polski Związek Sowiecki zagarnął obszar o powierzchni ponad 190 tys. km kw. z ludnością liczącą ok. 13 mln. Okrojona Wileńszczyzna została przez władze sowieckie w październiku 1939 r. uroczyście przekazana Litwie. Nie na długo jednak, bowiem już w czerwcu 1940 r. Litwa razem z Łotwą i Estonią weszła w skład ZSRS. Liczba ofiar wśród obywateli polskich, którzy w latach 1939-1941 znaleźli się pod sowiecką okupacją, do dziś nie jest w pełni znana.

Prof. A. Paczkowski odnosząc się do tej kwestii w książce "Czarna księga komunizmu. Zbrodnie, terror, prześladowania" pisał: "Uważa się, że w ciągu niespełna dwóch lat władzy sowieckiej na ziemiach zabranych Polsce represjonowano w różnych formach - od rozstrzelania, poprzez więzienia, obozy i zsyłki, po pracę przymusową - ponad 1 milion osób (...). Nie mniej niż 30 tysięcy osób zostało rozstrzelanych, a śmiertelność wśród łagierników i deportowanych szacuje się na 8-10 proc., czyli zmarło zapewne 90-100 tysięcy osób". (PAP)

https://dzieje.pl/

mjs/ ls/ skp /

(arch.)

CZYTAJ DALEJ

Kontakt


Redakcja

Centrala: (34) 369 43 22
Sekretariat: redakcja@niedziela.pl, (34) 369 43 02
Dział ogłoszeń: ogloszenia@niedziela.pl, (34) 369 43 65
Księgarnia: kolportaz@niedziela.pl, (34) 369 43 52
Dział kolportażu: kolportaz.niedziela@niedziela.pl, (34) 369 43 51
Patronaty: patronat@niedziela.pl, (34) 369 43 24
Inspektor Ochrony Danych Osobowych: Monika Książek rodo@niedziela.pl, tel: 506 744 552


Redakcja internetowa

E-mail: internet@niedziela.pl

Dział redakcyjny:
Monika Książek - kierownik (monika@niedziela.pl)
Damian Krawczykowski (damian.krawczykowski@niedziela.pl)
Marcin Mysłek (marcin@niedziela.pl)

Dział techniczny:
Tel.: (34) 369 43 25
Email: webmaster@niedziela.pl

 

Edycje diecezjalne


Edycja bielsko-żywiecka

Redakcja: Ks. Piotr Bączek (redaktor odpowiedzialny) baczek@niedziela.pl, Mariusz Rzymek, Monika Jaworska
Tel.: 502 271 175
Email: bielsko-biala@niedziela.pl,
WWW: bielsko.niedziela.pl
Redaktor odpowiedzialny (centrala): ks. Jacek Molka, tel. 34 369 43 24


Edycja częstochowska

Redakcja: Ks. Mariusz Frukacz (redaktor odpowiedzialny), Sławomir Błaut, Maciej Orman
Tel.: (34) 369 43 91, (34) 369 43 85
Email: czestochowa@niedziela.pl
WWW: czestochowa.niedziela.pl


Edycja podlaska

Redakcja: Ks. Marcin Gołębiewski (redaktor odpowiedzialny), Monika Kanabrodzka
Dyżury: pn., wt., pt. w godz. 8.30-13.30
Tel.: tel./fax 85 656 57 54
Email: drohiczyn@niedziela.pl
WWW: drohiczyn.niedziela.pl
Redaktor odpowiedzialny (centrala): Beata Włoga, tel. 34 369 43 70


Edycja kielecka

Redakcja: Ks. Tomasz Siemieniec (redaktor odpowiedzialny), Agnieszka Dziarmaga, Katarzyna Dobrowolska, Władysław Burzawa
Tel.: 41 344-20-77
Email: kielce@niedziela.pl
WWW: kielce.niedziela.pl
Redaktor odpowiedzialny (centrala): Jolanta Marszałek, tel. 34 369-43-25, edycja.kielce@niedziela.pl


Edycja małopolska

Redakcja: Maria Fortuna-Sudor (redaktor odpowiedzialny) tel. 605 825 450, ks. dr Jan Abrahamowicz – asystent kościelny, Anna Bandura
Dyżury: pon. godz.: 13-15, wt. godz.: 10-14 lub po wcześniejszym telefonicznym uzgodnieniu.
Tel.: 12 432 81 57
Email: niedzielamalopolska@gmail.com; krakow@niedziela.pl,
WWW: krakow.niedziela.pl
Redaktor odpowiedzialny (centrala): Beata Włoga, tel. 34 369 43 70


Edycja lubelska

Redakcja: Urszula Buglewicz Ks. Mieczysław Puzewicz
Tel.: (81)743 68 47, tel. kom. 607 669 192
Email: niedziela.lubelska@diecezja.lublin.pl, lublin@niedziela.pl
WWW: lublin.niedziela.pl
Redaktor odpowiedzialny (centrala): Maciej Orman, tel. 34 369 43 85


Edycja legnicka

Redakcja: Ks. Piotr Nowosielski (redaktor odpowiedzialny),
Tel.: tel. 76 724-41-52
Email: legnica@niedziela.pl
WWW: legnica.niedziela.pl
Redaktor odpowiedzialny (centrala): Monika Maszkowska, tel. 34 369-43-28, monika.maszkowska@niedziela.pl


Edycja łódzka

Redakcja: ks. Paweł Gabara (redaktor odpowiedzialny), Justyna Kunikowska (redaktor)
Tel.: tel. 42 664 87 52
Email: lodz@niedziela.pl
WWW: lodz.niedziela.pl
Redaktor odpowiedzialny (centrala): ks. Jacek Molka, tel. 34 369 43 24, edycja.lodz@niedziela.pl


Edycja przemyska

Redakcja: Ks. Zbigniew Suchy (redaktor odpowiedzialny), ks. Maciej Flader, Romana Trojniarz
Dyżury: w godz. 9-13
Tel.: 16 676-06-00, 601-855-100,
Email: przemysl@niedziela.pl
WWW: przemysl.niedziela.pl
Redaktor odpowiedzialny (centrala): Anna Cichobłazińska, tel. 34 369-43-30, edycja.przemysl@niedziela.pl


Edycja rzeszowska

Redakcja: Ks. Józef Kula (redaktor odpowiedzialny), s. Hieronima Janicka, Alina Ziętek-Salwik
Tel.: 17 852-52-74;
Email: rzeszow@niedziela.pl, niedzielapld@op.pl
WWW: rzeszow.niedziela.pl
Redaktor odpowiedzialny (centrala): Anna Wyszyńska, tel. 34 369-43-24; edycja.rzeszow@niedziela.pl


Edycja sandomierska

Redakcja: ks. dr Wojciech Kania
Tel.: 601 201 383
Email: sandomierz@niedziela.pl
WWW: sandomierz.niedziela.pl
Redaktor odpowiedzialny (centrala): ks. Jacek Molka, tel. 34 369 43 24, e-mail: biblia@niedziela.pl


Edycja sosnowiecka

Redakcja: ks. Tomasz Zmarzły (redaktor odpowiedzialny), Piotr Lorenc
Tel.: tel. 32 293 51 51
Email: sosnowiec@niedziela.pl, tzmarzly@wp.pl,
WWW: sosnowiec.niedziela.pl
Redaktor odpowiedzialny (centrala): Sławomir Błaut, tel. 34 369 43 85


Edycja świdnicka

Redakcja: Ks. Mirosław Benedyk
Tel.: 530-853-425
Email: swidnica@niedziela.pl
WWW: swidnica.niedziela.pl
Redaktor odpowiedzialny (centrala): Magdalena Białek-Porwich, tel. 34 369-43-28, edycja.swidnica@niedziela.pl


Edycja szczecińsko-kamieńska (Kościół nad Odrą i Bałtykiem)

Redakcja: Ks. Grzegorz Wejman (redaktor odpowiedzialny)
Dyżury: od pn. do pt. w godz. 9-13
Tel.: tel./fax 91 454 15 91
Email: szczecin@niedziela.pl
WWW: szczecin.niedziela.pl
Redaktor odpowiedzialny (centrala): Magdalena Białek-Porwich, e-mail: edycja.szczecin@niedziela.pl, tel. 34 369 43 28


Edycja toruńska

Redakcja: Ks. Paweł Borowski (redaktor odpowiedzialny) Renata Czerwińska, Ewa Melerska
Tel.: 56 622 35 30,
Email: torun@niedziela.pl
WWW: torun.niedziela.pl
Redaktor odpowiedzialny (centrala): Beata Pieczykura, tel. 34 369 43 85


Edycja warszawska

Redakcja: Andrzej Tarwid (redaktor odpowiedzialny) Ks. dr Janusz Bodzon (asystent kościelny) Wojciech Dudkiewicz, Artur Stelmasiak Magdalena Wojtak, dr Łukasz Krzysztofka
Tel.: tel. 22 635 90 69, 600 340 635
Email: warszawa@niedziela.pl
WWW: warszawa.niedziela.pl
Redaktor odpowiedzialny (centrala): Beata Pieczykura, tel. 34 369 43 85


Edycja wrocławska

Redakcja: Ks. Łukasz Romańczuk (redaktor odpowiedzialny) Marzena Cyfert, Grzegorz Kryszczuk
Tel.: 696 719 107
Email: wroclaw@niedziela.pl
WWW: wroclaw.niedziela.pl
Redaktor odpowiedzialny (centrala): Anna Cichobłazińska, tel. 34 369 43 30


Edycja zamojsko-lubaczowska

Redakcja: Ks. Krzysztof Hawro (redaktor odpowiedzialny) Ewa Monastyrska
Tel.: 783 596 040
Email: zamosc-lubaczow@niedziela.pl
WWW: zamosc-lubaczow.niedziela.pl
Redaktor odpowiedzialny (centrala): Sławomir Błaut, tel. 34 369 43 85


Edycja zielonogórsko-gorzowska (Aspekty)

Redakcja: Ks. Adrian Put (redaktor odpowiedzialny), Katarzyna Krawcewicz, Kamil Krasowski
Tel.: 666 028 246
Email: aspekty@diecezjazg.pl, zielonagora-gorzow@niedziela.pl
WWW: zielonagora-gorzow.niedziela.pl
Redaktor odpowiedzialny (centrala): Karolina Mysłek, tel. 34 369 43 70

CZYTAJ DALEJ

Abp Gądecki: duszpasterstwo to także słuchanie młodych

2020-09-20 16:44

[ TEMATY ]

duszpasterstwo

abp Stanisław Gądecki

episkopat.pl

Duszpasterstwo powinno charakteryzować się słuchaniem, wzajemnością, współodpowiedzialnością i uznaniem pierwszoplanowej roli młodych. Młode pokolenia znajdują się pod silnym wpływem mediów społecznościowych, co daje możliwości, jakich nie miały poprzednie pokolenia – uważa abp Stanisław Gądecki. Metropolita poznański uczestniczył w uroczystościach z okazji 50. rocznicy koronacji obrazu Matki Bożej Pocieszenia w Szamotułach k. Poznania. W homilii mówił o wierze Maryi, koronacji wizerunku i o wyzwaniach, które powinien podjąć Kościół w Polsce.

„Przeniknięci naukową mentalnością dzisiejsi ludzie zastanawiają się, w jaki sposób wiedza naukowa może łączyć się ze zjawiskiem wiary. Nasza wiara – jako osobiste przyjęcie daru Bożego – nie jest ani nieracjonalna ani ślepa. Skoro bowiem tak światło wiary, jak i światło rozumu pochodzą od tego samego Boga, to nie mogą one sobie wzajemnie przeczyć” – zauważył abp Gądecki.

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski przekonywał, że istnieje ścisła więź między katechezą a ewangelizacją. „Dobra katecheza przygotowuje słuchaczy do misji, uświadamiając im, że są uczniami-misjonarzami, powołanymi do czynnego uczestnictwa w głoszeniu Ewangelii i do uobecniania w świecie królestwa Bożego” – mówił abp Gądecki.

Metropolita poznański przypomniał, że naturalnym miejscem, w którym wiara może być przeżywana prosto i w sposób spontaniczny, jest rodzina. „Trzeba mieć na uwadze to, w jaki sposób doświadczanie relacji zapośredniczonych technologicznie wpływa na pojmowanie świata, rzeczywistości i relacji międzyludzkich” – zauważył.

Przewodniczący episkopatu zachęcał też wiernych, by odnowili w sobie pragnienie uczestnictwa w Eucharystii. „Pandemia doprowadziła do poważnych zaburzeń nie tylko w sferze społecznej czy gospodarczej, ale również w życiu religijnym. Po okresie «postu eucharystycznego» winniśmy wszyscy – z czystym sercem – powrócić do Eucharystii” – mówił abp Gądecki.

Cudowny obraz Matki Bożej Pocieszenia „Szamotuł Pani” to ruska ikona Matki Bożej Kazańskiej namalowana na drewnie. Obraz pojawił się w Szamotułach w XVII w. i zasłynął licznymi cudami. Po latach kultu Matki Bożej, w 1970 r., odbyła się koronacja obrazu, której dokonał kard. Stefan Wyszyński.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję