Reklama

Wiadomości

Stać nas na więcej!

Niedziela Ogólnopolska 39/2017, str. 22-23

[ TEMATY ]

Gowin Jarosław

Archiwum MNiSW

Jednym z celów reformy jest zrównoważony rozwój Polski także pod względem szkolnictwa wyższego i nauki – mówi min. Jarosław Gowin

ANDRZEJ TARWID: – Ważna zmiana, reforma, rewolucja – to najczęstsze opinie o Ustawie 2.0, którą zaprezentował Pan na Narodowym Kongresie Nauki w Krakowie. A jak Pan określiłby ten dokument?

JAROSŁAW GOWIN: – To nie jest rewolucja, ponieważ zachowujemy wiele elementów ciągłości w tych obszarach, które dotychczas funkcjonowały dobrze. Ustawa natomiast nie jest też drobną korektą. Myślę, że najbardziej adekwatne określenie to głęboka reforma.

– Jakie główne cele zamierza Pan osiągnąć dzięki wprowadzeniu tej „głębokiej reformy”?

– Wyznaczyliśmy kilka celów. Za sprawą Konstytucji dla nauki chcę doprowadzić do tego, żeby najzdolniejsza polska młodzież nie wyjeżdżała na studia za granicę, ponieważ wtedy w większości tracimy ją bezpowrotnie. Chcę także zapobiec drenażowi z kraju zdolnych polskich naukowców. Ważnym celem jest również zbudowanie pomostu między światem nauki a gospodarką. Finalnym skutkiem wprowadzanych zmian ma być odbudowa prestiżu polskich uczelni, tak abyśmy wszyscy w Polsce byli z nich dumni, a młodzi ludzie z innych krajów chcieli u nas studiować. Skutkiem ubocznym natomiast ma być zdecydowany awans naszych uczelni w światowych rankingach.

– W tych rankingach nasze uczelnie są daleko za czołówką. Jaka jest więc kondycja polskiej nauki?

– Można ją określić jako przeciętną. Nasze uczelnie nie są słabe. Nasi naukowcy znajdują się na około 20. miejscu w świecie, jeżeli chodzi o ranking osiągnięć naukowych. Tylko że nie możemy sobie dłużej pozwolić na tkwienie w przeciętności. Tym bardziej że stać nas na więcej! Na więcej, jeżeli chodzi o poziom polskiej młodzieży! Na więcej, jeżeli chodzi o poziom polskich naukowców! Uniwersytet Warszawski właśnie awansował o ponad 100 pozycji w rankingu szanghajskim (światowy ranking uniwersytetów – przyp. A. T.), też dzięki temu, że wprowadził część rozwiązań, które proponujemy w Konstytucji dla nauki.

– Wynika z tego, że mamy potencjał. Co nie pozwala go dobrze wykorzystać?

– Ów potencjał jest blokowany przez niewłaściwe rozwiązania prawne oraz złe rozwiązania instytucjonalne. A także przez pewne błędne nawyki środowiska akademickiego. I wreszcie – przez brak pieniędzy.

– Raporty OECD pokazują, że mamy jedne z najniższych nakładów na naukę wśród krajów wysoko rozwiniętych. Jak chce Pan to zmienić?

– Tegoroczny budżet zdecydowanie mnie nie satysfakcjonuje, gdyż wzrost nakładów na naukę i szkolnictwo wyższe był minimalny. Ale od roku 2018 odnotujemy wyraźny wzrost. Kilka miesięcy temu, podczas Kongresu Zjednoczonej Prawicy w Przysusze, zapowiadałem wraz z Jarosławem Kaczyńskim, że w przyszłorocznym budżecie będzie o miliard złotych więcej na naukę.

– To krok w dobrą stronę, ale czy będą kolejne?

– Zdecydowanie tak. Przypomnę choćby, że w Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, pod którą podpisali się wszyscy ministrowie, jest mowa o tym, że do roku 2020 osiągniemy poziom 2 proc. PKB na badania i rozwój.

– Poprzednie gabinety też składały podobne deklaracje. A potem minister finansów mówił, że nie ma pieniędzy...

– Tym razem jest inaczej, gdyż w sprawach nauki i szkolnictwa wyższego mam w rządzie wielkiego sojusznika w premierze Mateuszu Morawieckim. Mogę powiedzieć, że jestem pierwszym ministrem nauki, który nie spiera się z ministrem finansów, lecz dobrze z nim współpracuje.

– Czy poza środkami budżetowymi przewiduje Pan inne sposoby finansowania nauki?

– Mam świadomość, że nauka najlepiej rozwija się w tych krajach, w których do przysłowiowego dolara z budżetu dodawany jest drugi dolar z prywatnego biznesu. Dlatego pod tym względem nie czekaliśmy na Konstytucję dla nauki, lecz ten problem rozwiązujemy przez ustawy o innowacyjności. Jedna z nich obowiązuje od tego roku, a druga właśnie trafiła pod obrady rządu. Wśród narzędzi, które będą zachęcać naukowców do współpracy z biznesem, będą m.in. nowe zasady oceny działalności uczelni, zgodnie z którymi współpraca z biznesem będzie wyraźnie promowana.
Innym przykładem budowania mostu między oboma środowiskami są doktoraty wdrożeniowe. Ta ustawa również już obowiązuje. Mówiąc w największym skrócie, chodzi w niej o prowadzenie takich badań naukowych, które będą kończyć się konkretnymi wdrożeniami gospodarczymi.

– Powiedział Pan o współpracy w obszarach, w których biznes i nauka mają wspólne korzyści. Ale co z humanistyką, gdzie zbieżnych interesów nie ma?

– Jestem filozofem, nie trzeba mnie więc przekonywać o randze humanistyki. Wszyscy natomiast zdajemy sobie sprawę z tego, że humanistów nie powinniśmy kształcić masowo. Potrzebujemy dużo więcej inżynierów i informatyków niż historyków sztuki czy filologów łacińskich. Chcę jednak podkreślić, że nowe zasady finansowania uczelni promujące relację mistrz – uczeń są korzystne dla tak elitarnych kierunków jak humanistyka. Nic więc jej nie zagraża, zwłaszcza że – jak mówiłem wcześniej – zwiększymy nakłady na naukę, także na badania humanistyczne.

– Oprócz biznesmenów kolejną grupą licznie reprezentowaną na krakowskim kongresie byli samorządowcy. Jakie oni będą mieli zadania do wykonania, kiedy reforma wejdzie w życie?

– Jednym z celów reformy jest zrównoważony rozwój Polski także pod względem szkolnictwa wyższego i nauki. Zależy mi, aby poziom podnosiły uczelnie regionalne, bo one bardzo często pełnią rolę kulturotwórczą. Wokół nich skupiają się np. lokalne elity. I tu widzę bardzo ważną rolę współpracy z samorządami. Chcielibyśmy otworzyć możliwość finansowania uczelni przez samorządy. Wielu samorządowców sygnalizuje taką chęć, dlatego tego typu rozwiązanie będę starał się wprowadzić jak najszybciej.

– W niektórych mediach można przeczytać, że projektowane zmiany doprowadzą do zamykania ośrodków regionalnych...

– Ten zarzut jest całkowicie bezpodstawny. Dla uczelni regionalnych przewidujemy wprowadzenie nowych mechanizmów rozwoju. Będzie to m.in. możliwość tworzenia uczelni federacyjnych. Planujemy też uruchomienie specjalnego konkursu na tzw. Regionalne Inicjatywy Doskonałości.

– Jak to pomoże mniejszym ośrodkom?

– Zdajemy sobie wszyscy sprawę z tego, że mniejsze uczelnie nie są w stanie konkurować samodzielnie pod względem naukowym z Uniwersytetem Warszawskim czy Uniwersytetem Jagiellońskim. Lecz nic nie stoi na przeszkodzie, żeby konkurowały w określonych dyscyplinach nauki. Już dzisiaj są takie regionalne enklawy, które chcemy zdecydowanie wspierać, m.in. poprzez Regionalne Inicjatywy Doskonałości.

– Krytycy z Kukiz’15 zarzucają reformie to, że zabierze uczelniom autonomię.

– Również z tym zarzutem nie mogę się zgodzić. Po reformie autonomia uczelni będzie szersza niż obecnie. Owszem, chcemy zwiększyć uprawnienia rektorów, aby uczelnie były instytucjami mającymi silnego lidera. To jednak nie kłóci się z zasadą autonomii.

– Jedna z części Ustawy 2.0 dotyczy stopni i tytułów naukowych. Co w tym zakresie się zmieni?

– Długo dyskutowaliśmy, co zrobić z habilitacją. Na świecie występuje ona tylko w nielicznych krajach. Ostatecznie zdecydowaliśmy, że zachowamy habilitację, ale nie jako stopień wymagany, bez którego jest się zwalnianym z uczelni. Chcemy też uruchomić szybką ścieżkę do habilitacji.

– Kto będzie mógł z tej ścieżki skorzystać?

– Najwybitniejsi młodzi doktorzy. Podam przykład: w Europie są bardzo prestiżowe granty European Reascher Council, które w ostatnich parunastu latach zdobyło zaledwie 31 polskich uczonych, w tym kilku doktorów. Oznacza to, że ci doktorzy są wybitniejsi niż 90 proc. profesorów w swojej dyscyplinie. Po co takiemu naukowcowi zawracać głowę habilitacją? Na niego trzeba chuchać i dmuchać, aby został w Polsce. Dlatego chcemy, żeby za odpowiednio prestiżowe granty naukowe można było uzyskiwać habilitację.

– Młodzi ludzie, którzy zdecydowali się na karierę naukową, często narzekają, że zamiast samodzielności latami noszą teczki za swoimi profesorami i prowadzą badania na ich konto. Czy to też uda się zmienić?

– Odbyłem dziesiątki rozmów z młodymi polskimi naukowcami pracującymi na najlepszych uniwersytetach świata, pytałem ich o to, co skłoniłoby ich do powrotu. Wbrew pozorom nie przeszkadza im niski poziom wynagrodzenia, dlatego że utrzymują się z międzynarodowych grantów. Główna rzecz, która ich zniechęca, to feudalizm polskich uczelni. I właśnie z myślą o takich ludziach chcemy przyznać im wszelkie uprawnienia przysługujące samodzielnym pracownikom naukowym. Z jednym wyjątkiem – nie będą mogli promować kolejnych doktorów.

– Jakie korzyści z reformy odniosą studenci?

– Przede wszystkim będzie wyższy poziom nauczania. Ponadto, gdy maturzysta będzie wkraczał na uczelnię, to będzie znał pełny katalog opłat, jakie będzie musiał ponieść. W trakcie studiów nie będzie można wprowadzać nowych opłat ani ich podnosić.

– Czy po reformie nie trzeba będzie jednak płacić za studia?

– Zapisy konstytucyjne są w tej sprawie jednoznaczne. Studia stacjonarne, czyli dzienne nauczanie na uczelniach państwowych, są i pozostaną bezpłatne.

– Kongres Nauki Polskiej był kolejnym etapem dochodzenia do ostatecznego kształtu Konstytucji dla nauki. Kiedy reforma wejdzie w życie?

– Jeżeli ustawa zyska akceptację moich koleżanek i kolegów z rządu, to będziemy przekonywać posłów i senatorów, by uchwalili ją do wiosny przyszłego roku. Po konsultacjach z prezydentem jestem przekonany, że nie będzie zwlekał z podpisem, bo pozytywnie ocenia kierunek projektowanych przez nas zmian. Oznacza to, że ustawa weszłaby w życie od października 2018 r. Chcę jednak od razu zastrzec, że jej wdrażaniu będzie towarzyszył bardzo precyzyjny harmonogram wprowadzania poszczególnych zmian, aby uniknąć chaosu na uczelniach.

– A nie obawia się Pan protestów? W końcu wiele osób czuło się jak ryba w wodzie w obecnym stanie prawnym i miało dzięki niemu znaczące profity.

– Mam świadomość, że trzeba będzie pokonać opór środowiska. I to był jeden z motywów, który sprawił, że od początku nad ustawą pracowaliśmy w szerokim dialogu ze środowiskiem. W sumie w dotychczasowych konsultacjach wzięło udział ponad 7 tys. osób.
Tryb powstawania ustawy jest unikatowy w skali Polski i Europy i dlatego zdaję sobie sprawę, że opór będzie – nie tylko ze względu na to, że nowe prawo naruszy patologiczne interesy. Przede wszystkim dlatego, że naruszy pewne nawyki myślowe.

– Co konkretnie ma Pan na myśli?

– Obecnie np. uprawnienia do nadawania doktoratów czy habilitacji związane są z liczbą profesorów bądź doktorów habilitowanych zatrudnionych na danej uczelni. Jest to więc czysto ilościowe kryterium. W efekcie habilitacje nadają nawet niektóre z najsłabszych jednostek naukowych, mające kategorię „C”. Chcemy odejść od kryteriów ilościowych – w przyszłości doktoraty oraz habilitacje będą mogły nadawać tylko te uczelnie, które w danej dyscyplinie reprezentują najwyższy poziom, czyli mają kategorię naukową „A+” albo „A”.

– Skoro „gruntowna reforma” na dobre może zacząć się za rok, to na koniec zapytam w imieniu rodziców: jakie kierunki studiów powinni zarekomendować swoim dzieciom?

– Polska gospodarka jest w stanie wchłonąć natychmiast rzeszę informatyków, a także wielotysięczną rzeszę absolwentów wielu kierunków technicznych. Dodam, że we wszystkich tych przypadkach chodzi o wysoko płatne miejsca pracy.

– A jeżeli ktoś ma pasję, aby być nauczycielem czy filozofem?

– To jako minister nauki radzę, aby kierować się głosem swojego powołania, bo chociaż w przyszłości nie będziemy potrzebowali nowych dziesiątków tysięcy absolwentów pedagogiki, to zawsze potrzebni będą wybitni nauczyciele z prawdziwym powołaniem.

2017-09-19 14:55

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Minister Gowin podał najbardziej prawdopodobny termin wyborów prezydenckich

Najbardziej prawdopodobny termin wyborów prezydenckich, to albo 28 czerwca, albo 5 lipca - powiedział we wtorek lider Porozumienia Jarosław Gowin. Zapewnił, że nowy projekt dotyczący wyborów prezydenckich ma poparcie całej Zjednoczonej Prawicy.

W wyborach prezydenckich 2020 r. głosowanie będzie odbywać się w lokalach wyborczych, ale będzie też możliwość głosowania korespondencyjnego - wynika z projektu przygotowanego przez klub PiS. Uchyla się w nim ustawę mówiącą, że w tegorocznych wyborach głosowanie ma być wyłącznie korespondencyjne.

Lider Porozumienia został zapytany we wtorek w TVN24, jaki jest jego zdaniem najbardziej prawdopodobny termin wyborów prezydenckich. "To albo 28 czerwca, albo 5 lipca. Wahałbym się przed możliwością wskazania przez panią marszałek Sejmu daty 12 lipca dlatego, że wtedy Sąd Najwyższy miałby bardzo mało czasu na orzeczenie o ważności bądź nieważności wyborów. Musimy pamiętać, że 6 sierpnia kończy się kadencja prezydenta Andrzeja Dudy i mielibyśmy do czynienia z kolejnym impasem konstytucyjnym" - zaznaczył.

Dopytywany, zapewnił, że pod nowym projektem dotyczącym wyborów prezydenckich w 2020 roku podpisują się wszystkie trzy partie Zjednoczonej Prawicy - PiS, Porozumienie, Solidarna Polska. "Uważam, że to są rozwiązania, które wychodzą naprzeciw wszystkim zastrzeżeniom, które zgłaszała opozycja, liczni eksperci, ale także my, politycy Porozumienia. Sądzę, że wypracowaliśmy wspólnie z Prawem i Sprawiedliwością rozwiązania, które mogą liczyć na poparcie także opozycji" - podkreślił Gowin.

Pytany, czy również minister zdrowia Łukasz Szumowski poprze ten projekt, skoro wcześniej odradzał tradycyjne wybory i mówił, że do urn wyborczych będzie można pójść najwcześniej za dwa lata. "Przyznam, że nie wiem, czy ten projekt był konsultowany z panem ministrem Szumowskim, ja tego nie robiłem" - powiedział Gowin. "Każdy minister jest politykiem, nie może kierować się wyłącznie argumentami eksperckimi, musi brać pod uwagę całokształt funkcjonowania państwa" - zauważył

Jak zaznaczył, mamy obecnie "pewną konieczność konstytucyjną - wybory muszą odbyć się w ciągu 60 dni od momentu ogłoszenia ich przez marszałek Sejmu Elżbietę Witek". Gowin zaznaczył, że to zbyt krótki czas, żeby przygotować wybory w pełni korespondencyjne.

Ponadto, wskazywał Gowin, "wyraźnie widać, że Polacy, opinia publiczna oczekuje od rządu szybszego odmrażania gospodarki, szybszego udostępniania przestrzeni publicznej, usług". "W tej sytuacji opory przeciwko wyborom, które odbywają się w lokalach wyborczych sądzę, że będą znacznie mniejsze - ocenił Gowin.

Projekt PiS zakłada, że w wyborach prezydenckich 2020 r. głosowanie będzie odbywać się w lokalach wyborczych, ale będzie też możliwość głosowania korespondencyjnego. Uchyla się w nim ustawę mówiącą, że w tegorocznych wyborach głosowanie ma być wyłącznie korespondencyjne.

Zgodnie z projektem klubu PiS kandydaci zarejestrowani przez PKW w wyborach prezydenckich zarządzonych na 10 maja, po ponownym zgłoszeniu zostaną uznani za zarejestrowanych kandydatów w wyborach w kolejnym terminie, a PKW określi wzór karty do głosowania oraz wzór i rozmiar koperty na pakiet wyborczy w głosowaniu korespondencyjnym.

W niedzielę PKW podjęła uchwałę, w której stwierdziła, że w wyborach prezydenckich 10 maja brak było możliwości głosowania na kandydatów. Według PKW w związku z tym, że jest to równoznaczne w skutkach z brakiem możliwości głosowania ze względu na brak kandydatów, marszałek Sejmu w terminie 14 dni od opublikowania uchwały PKW w Dzienniku Ustaw ma zarządzić nowe wybory; muszą się one odbyć w ciągu 60 dni od dnia ich zarządzenia. (PAP)

autor: Marzena Kozłowska

mzk/ par/

CZYTAJ DALEJ

Benedykt XVI: małżeństwa homoseksualne i aborcja to znaki Antychrysta

[ TEMATY ]

Benedykt XVI

Grzegorz Gałązka

Homoseksualne małżeństwa i aborcja na świecie to znak "duchowej siły Antychrysta" - to słowa emerytowanego papieża Benedykta XVI przytoczone w jego nowej biografii napisanej przez niemieckiego dziennikarza i jego literackiego współpracownika Petera Seewalda.

Obszerny tom z wypowiedziami Benedykta XVI ukaże się w Niemczech w poniedziałek, a w innych krajach - w kolejnych miesiącach. Papież Ratzinger otrzymał tom biografii pod tytułem "Życie" w dniu swych 93. urodzin 16 kwietnia.

Słowa emerytowanego papieża przytoczył konserwatywny amerykański portal Life Site News, a za nim w niedzielę włoski dziennik "La Repubblica", który kolejną wypowiedź nazwał "powrotem Ratzingera".

W rozmowie z Seewaldem powiedział on: "Sto lat temu każdy uznałby za absurd rozmowę o małżeństwie homoseksualnym".

"Dzisiaj ten, kto mu się sprzeciwia jest ekskomunikowany ze społeczeństwa" - stwierdził Benedykt XVI. To samo - dodał - odnosi się do "aborcji i tworzenia istot ludzkich w laboratorium".

"Współczesne społeczeństwo jest w trakcie formułowania antychrześcijańskiego credo, a jeśli ktoś się mu sprzeciwia, jest karany przez społeczeństwo ekskomuniką" - oświadczył Benedykt XVI. (PAP)

sw/ mars/

CZYTAJ DALEJ

Papież Franciszek wsparł „Kromkę Chleba"

2020-07-06 22:57

archiwum

Działająca w Tarnowie od 17 lat Fundacja „Kromka Chleba” pomaga i wspiera osoby bezdomne oraz ubogie, prowadząc dla nich noclegownię, misję dworcową – łaźnię, organizują również spotkania świąteczne przy wspólnym stole. Z działalności pomocowej organizacja pozarządowa nie zrezygnowała także w czasie pandemii. Teraz inicjatywę dostrzegł i wsparł papież Franciszek, który przez ręce Jałmużnika Papieskiego, kard. Konrada Krajewskiego przekazał tarnowskiej fundacji 5 tys. euro!

Prezes fundacji, Anna Czech podkreśla: - Dzięki tej pomocy przez kolejne miesiące nie będziemy musieli się martwić, skąd pozyskać środki na czynsz, media, środki czystości i higieny osobistej, szczególnie ważne i niezbędne w czasie trwającej epidemii.

Z przekazanych informacji wynika, że odkąd została uruchomiona łazienka, udzielono tam około pięćdziesięciu tysięcy usług w postaci kąpieli, możliwości wyprania rzeczy, ogolenia się oraz wypicia ciepłego napoju w atmosferze wzajemnego wsparcia. Fundacja stara się też zapewnić gorące posiłki pozyskiwane od darczyńców (np. lokalnych restauracji).

- Wsparcie Papieża jest o tyle istotne, że Fundacja buduje również pierwsze w mieście stacjonarne Hospicjum Via Spei dla chorych na raka – zaznacza Anna Czech. I dodaje: - Obecnie w planie mamy montaż drzwi wewnętrznych. Pandemia zaskoczyła wszystkich, przewartościowała nasze życie, ale też bardzo utrudniła nam dokończenie budowy. Czas epidemii się skończy, zostaną jednak dotychczasowe problemy osób cierpiących na nowotwory. Nie możemy zostawić ich w obliczu nieuleczalnej choroby, tuż przed metą budowy. Działamy dalej i wierzymy, że z Bożą Opatrznością i ludzką dobrocią uda nam się ukończyć to dzieło.

Fundacja prowadzi obecnie zbiórkę na portalu Siepomaga.pl, gdzie zbiera środki na zakup 89 sztuk skrzydeł drzwiowych wewnętrznych. Zbiórka znajduje się pod adresem https://www.siepomaga.pl/hospicjumviaspei Szczegółowe informacje o działalności Fundacji można znaleźć na stronie www.kromkachleba.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję