Reklama

Wiara

Święta kulturalne

Niedziela Ogólnopolska 52/2016, str. 58-59

SylaK/Fotolia.com

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Święta nie są od siedzenia przed telewizorem i czytania książek. Wiemy o tym, bo sami na naszych łamach przekonujemy, że Boże Narodzenie, uroczystość o dużej religijnej randze, spędzane winno być w gronie najbliższych na życzliwym byciu razem. Co z tego, skoro i tak większość z nas zasiądzie na kanapach przed telewizorem, a część ukryje się gdzieś w kąciku z książką. Chodzi więc o to, żeby nie była to wyłącznie lekka, łatwa i bezsmakowa papka, zapychacz czasu, ale rzeczy, które sprawią, że drgnie w nas czuła struna.

Opowieść, której nigdy dość

Reklama

Historia Bożego Narodzenia inspiruje artystów od wieków, nie dziwi więc, że wzięli ją na warsztat również filmowcy. Pierwszy film o Bożym Narodzeniu powstał na początku XX wieku, a premiera najnowszego odbędzie się na początku stycznia 2017 r. Najświeższa produkcja, tym razem kanadyjska, oparta jest na przekazie biblijnym i nosi tytuł „Józef i Maryja”. W roli Józefa zobaczymy gwiazdę serialu „Herkules” Kevina Sorbo. Film zapowiada się ciekawie, bo opowiada znaną historię w nieco innej perspektywie. Oto spotykamy pobożnego rabina Eliasza, który opiekuje się rodziną zmarłego przyjaciela.Bardzo poważnie traktuje swoje zobowiązanie, więc gdy podczas rzezi niewiniątek zamordowane zostają także dzieci przyjaciela, Eliasz poprzysięga krwawą zemstę. Nienawiść przemienia go w karykaturę samego siebie. Ale, na szczęście, spotyka młodą rodzinę – Maryję, Józefa i małego Jezusa. I zaczyna się przemiana Eliasza. W finałowej scenie, gdy staje przed wyborem, czy wyrównać rachunki i się zemścić, czy okazać miłosierdzie i przebaczyć, już się nie waha. W filmie, co ważne, pięknie pokazano codzienne życie Świętej Rodziny i wzajemne relacje pełne ciepła i miłości. A jako że akcja filmu ulokowana jest w czasach dzieciństwa Jezusa, tym ciekawiej się to ogląda. Tak przynajmniej zapewniają nas recenzenci.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Święta noc

Nim więc wybierzemy się do kina, warto poszukać w przedświątecznych programach telewizyjnych, a czasem także w Internecie, filmów, których scenariusze oparto na Ewangelii. Mamy nadzieję, że któraś ze stacji TV pokaże nakręcony z rozmachem film „Narodzenie” (2006). Obraz nie jest po hollywoodzku cukierkowy, to dość realistyczne dzieło, świetnie zagrane i wyreżyserowane, z imponującymi zdjęciami.

Godny uwagi jest też miniserial „Boże Narodzenie” z 2010 r. , który opowiada historię między Zwiastowaniem a narodzeniem Jezusa Chrystusa. Przenosimy się więc do starożytnej Judei, gdzie młodziutka Maryja – w tej roli kanadyjska aktorka Tatiana Maslany – dowiaduje się, że ma zostać żoną cieśli Józefa – w tej roli znany angielski aktor Andrew Buchan. Wydaje się, że wszystko przebiega normalnie, do chwili, gdy dziewczynę odwiedza anioł. I tu zdarzenia nabierają metafizycznego klimatu. Widzimy, jak reagują ludzie na cudowne zdarzenia, które dzieją się wokół nich. Pasterza spod Betlejem nawiedzają np. dziwne sny, zaś uczeni obserwują na nocnym niebie nieznane zjawiska. Tymczasem w maleńkim Nazarecie rodzina Maryi zachodzi w głowę, jak uchronić się przed hańbą, a młodziutką ciężarną – przed niechybną śmiercią. I choć znamy odpowiedzi na te pytania, film ogląda się z emocją i zainteresowaniem.

Nie wprost, ale mądrze

Reklama

Są i takie filmy, które choć nie opowiadają historii Bożego Narodzenia, niosą przesłanie świąt, skłaniają do refleksji, postanowień o poprawie swoich relacji z bliźnimi, przemiany duchowej – i to nie tylko przy wigilijnym stole.

„Czekając na cud”, film z 2004 r., jest właśnie takim dziełem. Oto kilku przeciętnych mieszkańców Manhattanu i ich zmaganie się z codziennością. Są tak jak my zabiegani, zamartwiają się brakiem pieniędzy, kłócą i ranią, a potem nie wiedzą, jak się pogodzić. A to wszystko w oprawie Nowego Jorku w świątecznej scenerii. Dzięki rozmaitym zdarzeniom odkrywają, każdy na swój sposób, znaczenie świąt Bożego Narodzenia. Może brzmi to banalnie, ale wyreżyserowane i zagrane jest po mistrzowsku. Nie dziwi, skoro za kamerą stanął Chazz Palminteri, a w rolach zabieganych nowojorczyków wystąpiły takie gwiazdy, jak Susan Sarandon, Robin Williams, Penelope Cruz czy Paul Walker. Scena, w której Charlie przekonuje Rose (i nas przy okazji), że nikt nie jest sam w czasie Bożego Narodzenia, długo pozostaje w pamięci.

Reklama

Z kolei film „Boże Narodzenie” (2005), nominowany w 2006 r. do Oscara, to historia oparta na faktach. Jest zima 1914 r. Pierwsza wojna, nazwana potem światową. Żołnierze trzech armii – Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii siedzą naprzeciwko siebie w lodowatych okopach. Nadchodzi Wigilia i wrogowie postanawiają na ten święty czas zawiesić broń, a nawet złożyć sobie życzenia. A wszystko to za sprawą kolędy śpiewanej przez ściągniętą na front śpiewaczkę (w tej roli zjawiskowa Diane Kruger). Scena, gdy nad okopami płynie kolęda „Cicha noc”, a żołnierze wrogich armii wychodzą z okopów i razem uczestniczą we Mszy św., potem dzielą się jedzeniem, a na koniec organizują sobie mecz piłkarski, chwyta mocno za serce.

I na koniec filmowego miniprzeglądu – bodaj najczęściej ekranizowana historia: „Opowieść wigilijna” na podstawie książki Charlesa Dickensa. Przy okazji przypomnijmy, że oryginalny tytuł brzmi „A Christmas Carol”, czyli „Kolęda”. Pierwszy raz dzieło przeniesiono na ekran w 1908 r., a ostatni – w 2009 r. Film z początków XX wieku jest niemy, czarno-biały i zagrany z irytującą współczesnych teatralną manierą. Ten najnowszy natomiast zachwyca już samym pomysłem – prawdziwi aktorzy zostali bowiem zaanimowani, podobnie jak cała scenografia wokół nich. Film jest więc utrzymany w konwencji bajki, choć opowiada całkiem poważną i pouczającą historię skąpego i bezwzględnego Ebenezera Scrooge’a, który kocha tylko pieniądze, nienawidzi Bożego Narodzenia i pogardza wszelkimi uczuciami, zwłaszcza miłością i miłosierdziem wobec bliźnich. Głęboka przemiana skąpca dokonuje się w ciągu jednej wigilijnej nocy, gdy odwiedzają go duchy przeszłego, obecnego i przyszłego Bożego Narodzenia.

Miłośnikom klimatycznych zdjęć i nastroju jak ze starej bajki polecamy jednak wersję nieco starszą, bo z 1984 r. To, zdaniem wielu, najlepsza „Opowieść wigilijna”. Zdjęcia kręcono w Anglii w oryginalnych plenerach, z brytyjskimi aktorami – z rewelacyjnym Georgem C. Scottem w roli głównej. Film ma niepowtarzalny klimat!

Zaproszenie do świata wyobraźni

Reklama

Z książkami jest większy kłopot, bo dobrej literatury jest po prostu więcej niż dobrych filmów. I prawie każdy czytający ma swoją listę bestsellerów, których lektura kojarzyć będzie się z Bożym Narodzeniem. Proponujemy więc dzieła może mniej znane, ale do których, naszym zdaniem, z równą przyjemnością można zajrzeć w świąteczny czas.

Klimat Bożego Narodzenia przyprawiony nieco egzotycznie odnajdziemy w książce „Tajemnica Bożego Narodzenia” norweskiego pisarza Josteina Gaardera. Początek tej historii ma miejsce w starej księgarni, gdzie bohaterowie znajdują zakurzony, ręcznie napisany kalendarz adwentowy. Nie wiadomo, kiedy powstał i kto go stworzył. Tak zaczyna się niezwykła wędrówka aż do Ziemi Świętej, do samego miasta Betlejem i do dnia narodzin Jezusa Chrystusa.

Gaarder ma niezwykłą umiejętność pisania tak, że jego książki czyta się z zapartym tchem, zarówno młody, jak i dorosły. A to daje szansę na międzypokoleniowy dialog okołoświąteczny.

Dorosłym czytelnikom, i to jako lekturę na całą zimę, polecamy zbiór „Opowiadania bożonarodzeniowe” (2012). Lista nazwisk ich autorów może przyprawić o zawrót głowy: Aleksander Afanasjew, Hans Christian Andersen, bracia Grimm, Jack London, Aleksander Puszkin, Michaił Bułhakow, Lew Tołstoj, Vladimir Hulpach, Alphonse Daudet czy Adalbert Stifter. To opowiadania przede wszystkim o Bożym Narodzeniu, ale i o ludziach różnych kultur, nacji i duchowości. A wszystko to w aurze śniegu, zamieci i nieustającego ludzkiego poszukiwania miłości, prawdy i dobra.

Skąd my to znamy

W polskiej literaturze bodaj najbardziej znany jest opis świąt Bożego Narodzenia z „Chłopów” Władysława Reymonta. Warto powrócić do tej lektury, choćby do tego zimowego jej epizodu, by uświadomić sobie, jak niewiele zmieniło się w naszej obyczajowości od Reymontowskich czasów. Na XIX-wiecznej wsi tuż przed świętami robiono w domach generalne porządki, a kolędnicy roznosili opłatki. Tak samo wyczekiwano pierwszej gwiazdki na niebie, a na stole w świętą noc stawiano najprzedniejsze jadło. Był to jadłospis trudny dla nas do przyjęcia, ale jego echo przynajmniej w części pobrzmiewa i dziś – buraczany kwas gotowany na grzybach z całymi ziemniakami, śledzie obtaczane w mące i smażone w oleju konopnym, pszenne kluski z makiem, kapusta z grzybami suto polana olejem... Wreszcie, gdy zbliżała się północ, wszyscy szli ciemną nocą na Pasterkę. Zupełnie tak jak w Boże Narodzenie 2016 r.

2016-12-20 10:11

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Niesamowita święta Rita

22 maja 1628 r. jest dniem wyjątkowo gorącym. W niewielkim kościele wypełnionym pielgrzymami robi się duszno, wręcz nie do wytrzymania, właśnie w chwili, gdy odczytywany jest dekret papieski gloryfikujący świętą. Ciżba napiera na siebie z coraz większą wrzawą i jest tylko krok od bójki. Niespodziewanie zmarła otwiera oczy i kieruje je w stronę wiernych... Zapada absolutna cisza

Umbryjska Cascia od wieków przyjmuje rzesze pielgrzymów i jest świadkiem licznych cudów dokonywanych za wstawiennictwem tej, dla której nie ma spraw beznadziejnych. Św. Rita nieustannie wygrywa w rankingach świętych – we Włoszech ustępuje jedynie św. Antoniemu – a wszystko dzięki skuteczności w największych nawet problemach. Do niej zwracają się o pomoc ludzie dotknięci ciężkimi doświadczeniami, problemami małżeńskimi, matki – także te oczekujące potomstwa czy mające problem z poczęciem dziecka, ale również osoby poniżane, samotne, chore na raka i ranne. Dzięki Ricie wiele małżeństw wybaczyło sobie zdradę małżeńską, wielu podjęło terapię antyalkoholową, a kobiety, które przez lata roniły, urodziły zdrowe dzieci.
CZYTAJ DALEJ

20 lat od pożaru kościoła św. Katarzyny w Gdańsku. Był to największy od wielu lat pożar kościoła w Polsce

2026-05-22 06:34

[ TEMATY ]

pożar

Gdańsk

Autorstwa Szaksi i Mariusz Chilmon (vmario)/commons.wikimedia.org/

Gdańsk: Pożar kościoła św. Katarzyny

Gdańsk: Pożar kościoła św. Katarzyny

Mija 20 lat od pożaru najstarszego kościoła parafialnego Gdańska – św. Katarzyny. Były kustosz Muzeum Zegarów Wieżowych Grzegorz Szychliński wspomina, że dla mieszkańców był to wielki szok, zmartwienie i przerażenie.

Ogień pojawił się 22 maja 2006 r. około godz. 14.30 podczas prac dekarskich prowadzonych na dachu świątyni. Kościół św. Katarzyny płonął przez wiele godzin, a nad Starym Miastem unosił się słup ognia widoczny z daleka. W kulminacyjnym momencie z żywiołem walczyło około 140 strażaków.Jak później ustalili śledczy, przyczyną było nieumyślne zaprószenie ognia podczas cięcia metalowych elementów szlifierką kątową. W lipcu 2009 r. Sąd Rejonowy w Gdańsku skazał dekarza prowadzącego prace na karę dwóch lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata.
CZYTAJ DALEJ

Marsz Żonkilowy w Oławie

2026-05-22 12:09

Paweł Trawka

Ulicami Oławy przeszedł dziś Marsz Żonkilowy organizowany przez Hospicjum Domowe „Caritas” Archidiecezji Wrocławskiej. Wydarzenie rozpoczęło się o godz. 10.00 przy oławskim ratuszu i zgromadziło uczniów, wolontariuszy, mieszkańców miasta oraz osoby wspierające opiekę hospicyjną.

Marsz jest częścią kampanii szerzącej świadomość o potrzebach osób terminalnie chorych oraz o roli, jaką pełni hospicjum domowe w towarzyszeniu chorym i ich rodzinom. Uczestnicy nieśli żonkile – symbol solidarności, nadziei i wrażliwości na cierpienie.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję