Reklama

Polska

Wolność – miara wielkości człowieka

Za sprawą V Kongresu Kultury Chrześcijańskiej Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II stał się miejscem dialogu między myślą chrześcijańską a współczesną kulturą

Niedziela Ogólnopolska 43/2016, str. 10-11

[ TEMATY ]

chrześcijaństwo

kultura

kongres

Marek Kuś

Ks. prof. Michał Heller – podczas uroczystości odnowienia doktoratu

Obradom trwającym w dniach 13-16 października br. towarzyszyło hasło: „Wolność ocalona. Chrześcijańskie światło na ludzkich drogach”. Jak wyjaśnił abp Stanisław Budzik, główny organizator wydarzenia, kongres podjął tematykę wolności, która stanowi serce i rdzeń chrześcijańskiej nauki o człowieku. – Chrześcijaństwo wierzy, że to Bóg podzielił się z człowiekiem swoją wolnością. Wolność jest w Jego oczach tak cenna, że gotów jest za nią zapłacić możliwość wyboru zła przez człowieka – powiedział Metropolita Lubelski. Zwróciwszy uwagę na potrzebę dialogu Kościoła z kulturą, wyjaśnił: – Kościół przez inkulturację wprowadza narody z ich kulturami do swojej wspólnoty; dzieli się z nimi swoim bogactwem i doświadczeniem, ale i sam przyswaja sobie wartości innych kultur. Podejmuje w świecie posługę budowania jedności i głoszenia wolności, która jest istotnym wymiarem człowieka. W tym kontekście przedstawiciele wielu dziedzin nauki z Polski i 7 innych krajów rozpatrywali pojęcie wolności w perspektywie wyzwań współczesności, w tym myśli filozoficznej i nauk przyrodniczych. Wykładom i dyskusjom towarzyszył interesujący program kulturalny, m.in. wystawy, koncerty, spektakle i specjalny pokaz filmu „Zaćma”.

Kościół otwarty na świat

Wykład inauguracyjny pt. „Wolność ocalona. Rdzeń antropologii chrześcijańskiej” wygłosił kard. Gianfranco Ravasi, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Kultury. Gość z Watykanu przedstawił relacje między wiarą a wolnością w odniesieniu do więzi łączących człowieka i Boga; tematykę ujął w perspektywie łaski Bożej, zaufania, wiary, rozumu, prawdy i moralności. Kardynał Ravasi przewodniczył Mszy św. sprawowanej w intencji zmarłych przedstawicieli dialogu wiary z kulturą: inicjatora lubelskich kongresów śp. abp. Józefa Życińskiego i reżysera śp. Andrzeja Wajdy. Podczas Liturgii podkreślił, że „chrześcijaństwo ze swej natury nie jest zamknięte w skorupie, w której się chroni; zrodziło się w katakumbach, ale stamtąd wyszło i przebiegło drogi całej Europy”. Przewodniczący Papieskiej Rady ds. Kultury zaznaczył, że „Kościół kontynuuje wychodzenie na ulice, gdzie spotyka się z otaczającą kulturą świata”. – Kościoły muszą być otwarte na place, ponieważ modlitwy, które tu wypowiadamy, poruszone Bożym tchnieniem powinny wyjść na zewnątrz i zapalać ludzkie serca i umysły – powiedział.

Podczas obrad podejmowane były różne tematy, m.in. odbyły się dyskusje o powojennej historii KUL jako „wyspie wolności”, o wolnej woli (przygotowana przez naukowców z Centrum Kopernika w Krakowie), o dialogu Kościoła katolickiego i Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, o kryzysie migracyjnym i konieczności odbudowania chrześcijańskiej tożsamości Europy (z udziałem m.in. metropolity wileńskiego abp. Gintarasa Grušasa i ks. prof. Józefa Niewiadomskiego z Austrii) czy o znaczeniu ukraińskiej rewolucji godności. Zasłużeni dla budowania dobrych relacji między Polską a Ukrainą odebrali statuetki „Memoria iustorum”; w gronie laureatów znaleźli się: Mirosława Keryk, Paweł Kowal, Andrzej Grajewski i ks. Stefan Batruch. Ważnym elementem spotkania było podpisanie dokumentu zapowiadającego Międzynarodowy Kongres Ekumeniczny, który pod hasłem „Lublin – miasto zgody religijnej” odbędzie się pod koniec października 2017 r. Okazją do prezentacji różnych tradycji chrześcijaństwa (prawosławie, katolicyzm, ewangelicyzm) będą 700-lecie lokacji miasta Lublina, 500-lecie reformacji i 100-lecie istnienia KUL.

Reklama

W programie znalazła się również prezentacja kolejnego tomu dzieł zebranych Josepha Ratzingera. Tom VII, pt. „O nauczaniu II Soboru Watykańskiego”, przedstawili ks. prof. Krzysztof Góźdź – główny redaktor wszystkich dotychczasowych wydań „Opera Omnia”, który przywołał w swoim wystąpieniu obraz Kościoła, w którym odbija się światło Chrystusa, i ks. prof. Jerzy Szymik, który zaprezentował na kongresie nauczanie Benedykta XVI nt. wolności.

Bezcenni świadkowie

Podczas kongresu odbyła się uroczystość przyznania tytułu doktora honoris causa KUL Krzysztofowi Pendereckiemu. W uzasadnieniu nadania najwyższego akademickiego odznaczenia wybitnemu kompozytorowi rektor KUL ks. prof. Antoni Dębiński podkreślił, że w twórczości Pendereckiego sacrum zajmuje ważne miejsce i ma związek z szeroko rozumianą tradycją oraz kulturą judeochrześcijańską. – Honorowy doktorat to wyraz szacunku dla dzieł oraz uznania dla wrażliwego humanisty, propagującego najgłębsze ideały – powiedział. W laudacji prof. Leszek Mądzik, twórca Sceny Plastycznej KUL, zwrócił uwagę, że „w obecnej rzeczywistości, gubiącej wartości i niszczącej duchowość człowieka, przykład Pendereckiego napawa nadzieją na odnalezienie wyjścia z labiryntu absurdu i dehumanizacji”. Z kolei abp Budzik zaznaczył, że dzieła Pendereckiego ocalają to, co w człowieku najcenniejsze: wolność. Są też „świadectwem czasów współczesnych, rozdartych między grozą ciemności i światłem wiary”. Podczas uroczystości przywołana została wypowiedź kompozytora: „Moja sztuka, wyrastając z korzeni głęboko chrześcijańskich, dąży do odbudowania metafizycznej przestrzeni człowieka, strzaskanej przez kataklizmy XX wieku. Przywrócenie wymiaru sakralnego rzeczywistości jest jedynym sposobem uratowania człowieka”. Dziękując za zaszczytne wyróżnienie, Penderecki powiedział: – Artysta nie może stać obok wydarzeń toczących się tu i teraz, musi znaleźć się w samym ich centrum i dać w sztuce świadectwo, opowiedzieć się po określonej stronie wartości.

Ważnym wydarzeniem kongresowym było odnowienie doktoratu ks. prof. Michała Hellera. Ten wybitny uczony, filozof i teolog, którego naukowa pasja obejmuje zagadnienia z zakresu filozofii przyrody, filozofii nauki, fizyki, kosmologii oraz problematykę relacji nauka – filozofia – religia, w 1966 r. obronił doktorat z filozofii przyrody na KUL. 50 lat po tym wydarzeniu laureat Nagrody Templetona został uhonorowany za zasługi dla polskiej nauki, za wyznaczanie nowych dróg myślenia i wspaniałe realizowanie ideału uczonego. Jak podkreślił rektor KUL, ks. prof. Heller „w sposób wybitny przyczynia się do budowania kultury chrześcijańskiej w jej zasadniczym, intelektualnym wymiarze i otwiera badania naukowe na perspektywę Bożej transcendencji”. W laudacji ks. prof. Andrzej Szostek zwrócił uwagę na odwagę myślenia, pracowitość i kompetencje wybitnego kosmologa; na rzadko spotykaną umiejętność prowadzenia dialogu między nauką, filozofią i religią oraz na wyjątkową łatwość w uprzystępnianiu osiągnięć współczesnej nauki. – Ksiądz Heller jest mistrzem w tej dziedzinie – podkreślił. W wykładzie pt. „Kosmiczny problem wolności” laureat podjął temat relacji między zjawiskiem wolności, światem fizycznym a ludzką moralnością. Przekonywał, że wolność pojawiła się w świecie wraz z człowiekiem, a „wszechświat ze złem, ale z wolnością jest lepszy od wszechświata, w którym nie ma zła, ale nie może być również wolności”.

Reklama

Deo et Patriae

Zakończenie kongresu zostało wpisane w 99. inaugurację roku akademickiego na KUL. Obchodzone corocznie w trzecią niedzielę października uroczystości miały wyjątkowy charakter, rozpoczęły bowiem jubileusz stulecia uczelni, która jest jednym z pierwszych dzieł wolnych Polaków po odzyskaniu niepodległości. Jak podkreślił rektor ks. prof. Dębiński, na uniwersytecie, którego misją jest prowadzenie badań naukowych w duchu harmonii między nauką i wiarą, kształcenie inteligencji katolickiej oraz współtworzenie chrześcijańskiej kultury, obecnie na 40 kierunkach ponad tysiąc pracowników naukowych kształci prawie 13 tys. studentów, w tym ponad 600 obcokrajowców. – Mimo dynamicznie zmieniających się realiów nasze plany na przyszłość budowane będą niezmiennie zgodnie z dewizą wybraną przez ks. Idziego Radziszewskiego i zapisaną w Statucie KUL: „Deo et Patriae” (Bogu i Ojczyźnie) – zapewnił Ksiądz Rektor.

Nim w uniwersyteckiej auli zabrzmiało „Gaudeamus igitur”, społeczność akademicka i zaproszeni goście zgromadzili się na Mszy św. sprawowanej pod przewodnictwem abp. Grušasa. Metropolita wileński wskazał na znaczenie modlitwy: od jej siły zależą zwycięstwo lub porażka w życiu. Nazwawszy uniwersytet „polem walki o dusze”, powiedział, że współczesny świat ogranicza to, co realne, do tego, co jest dostępne rozumowi, i oddziela wiarę od rozumu w dążeniu do prawdy. – Na uniwersytecie jesteśmy powołani do uprawiania etyki myślenia. Kiedy człowiek myśli, doświadcza swej ograniczoności, zdaje sobie sprawę z tego, że nie może się zadowolić znalezieniem części prawdy; jest pociągany do szukania wyżej i głębiej. Kiedy człowiek myśli w sposób głęboki, wstępuje na drogę, w której może spotkać Boga. Szukanie prawdy wymaga nie tylko wiedzy, ale i mądrości duchowej, która pomaga w odkrywaniu świata – przekonywał abp Grušas.

* * *

Wolność jest miarą godności i wielkości człowieka, szansą jego duchowego rozwoju i miarą moralnego ożywienia narodów. Jest to temat ciągle aktualny, zwłaszcza w kontekście nowych zagrożeń wolności oraz nowych form zniewolenia i uzależnienia człowieka.

Chrześcijaństwo niesie radosną nowinę o odkupieniu człowieka przez Jezusa Chrystusa, który przemienia go i ocala. Św. Paweł głosi moc Zmartwychwstałego: „Pan jest Duchem, a gdzie jest Duch Pański – tam wolność” (2 Kor 3, 17). Życie w Chrystusie jest drogą ocalonej wolności, jest ono światłem dla świata.

* * *

Nie wolno spocząć na wygodnej kanapie i cieszyć się skromną cząstką własnej wolności, ale trzeba wyruszyć w świat, podjąć dialog w radości wiary i poczuciu piękna, aby ocalać wolność w sobie i we wspólnocie.

Z „Przesłania V Kongresu Kultury Chrześcijańskiej”

2016-10-19 08:56

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Stary – znaczy piękny

2020-07-14 09:42

Niedziela Ogólnopolska 29/2020, str. 40-41

[ TEMATY ]

historia

kultura

Starowiśnicki kościół od strony południowej

Przyznaję, że nie znałam starowiśnickiego kościoła. Z okazji 500-lecia jego trwania przybyłam, zobaczyłam i się nim zachwyciłam.

Miłośnicy sztuki zapewne znają tutejszy zamek – siedzibę kolejnych pokoleń Kmitów, a potem Lubomirskich. Zdecydowanie mniej osób wie, że nieopodal stoi zabytkowy kościół św. Wojciecha BM. Świątynia, jej wyposażenie i wystrój aż się proszą, aby przy planowaniu zwiedzania Bochni czy Nowego Wiśnicza uwzględnić czas na nawiedzenie tego pięknego domu Bożego.

Teraźniejszość i przeszłość

Górujący nad okolicą budynek sakralny uświadamia, że w tym miejscu od wieków Polacy wyznawali wiarę w jednego Boga, a historia budowy świątyni, jej dzieje i wyposażenie pokazują, że choć czasy były różne, to zawsze znaleźli się wierni, którzy starali się, aby ich kościół był piękny. Przez ostatnie dwie dekady działano pod kierunkiem obecnego proboszcza – ks. Ryszarda Kołodzieja, który wspomina, że przed laty ówczesny ordynariusz diecezji tarnowskiej – bp Wiktor Skworc, gdy skierował go na probostwo do Wiśnicza Starego, stwierdził, że będzie miał tam pracy na kilkadziesiąt lat. Proboszcz miał zauważyć, że może nie zdążyć przed emeryturą...

Gdy patrzę na odnowiony kościół, na odrestaurowane wnętrze, to dochodzę do wniosku, że proboszcz w szybkim tempie wykonał zleconą przez hierarchę pracę. Ksiądz Ryszard wspomina: – Parafianie chętnie zaangażowali się w remonty. Pozyskiwaliśmy środki ze wszystkich możliwych źródeł. Szukaliśmy wsparcia i pisaliśmy wnioski. Zauważa, że jak się chwyciło bakcyla, to już potem szło. I stwierdza: – Dbałość o nasz kościół nas zintegrowała.

Murowana świątynia, której budowę rozpoczął w 1520 r. Piotr IV Kmita, stanęła na miejscu wcześniejszego kościoła, a z jego patronem wiąże się znana tu od wieków legenda, jakoby św. Wojciech zatrzymał się w tym miejscu, w drodze z Czech do Prus. Miejscowi nadal wskazują studnię, z której miał pić wodę przyszły patron Polski. Pierwsze zapiski o tutejszej wspólnocie pochodzą z 1326 r. – z Rejestrów Świętopietrza, z których zostały wymienione najstarsze parafie diecezji krakowskiej. Sam Piotr IV Kmita to postać znana w historii Polski nie tylko kolejnym pokoleniom tutejszych mieszkańców. Dość przypomnieć, że do dziś przy wejściu do katedry wawelskiej stoi pomnik upamiętniający fundatora starowiśnickiego domu Bożego.

Niemi świadkowie

Późnogotycki kościół z renesansowymi detalami zdecydowanie wyróżnia się pośród zachowanych z tej epoki budowli sakralnych nietypowym rozwiązaniem wnętrza, w którym nie ma wydzielonej przestrzeni dla prezbiterium. Gdy przed laty pracę magisterską o świątyni pisał ks. Jerzy Krzywda, postawił on śmiałą, ale uzasadnioną tezę, że fundator mógł tym rozwiązaniem nawiązać do późnogotyckiej Sali Władysławowskiej na zamku królewskim w Pradze. Osobiście bardziej zainteresowałam się niespotykanymi w wiejskich kościołach lożami – kaplicami, które znajdują się po bokach nawy. W tych lożach zasiadali w czasie nabożeństw fundator, jego rodzina i goście. Nietypowo, bo nie z samego przodu, tuż przy ołtarzu głównym, ale bliżej parafian, jednakże ponad nimi, na wysokości chóru. Dziś loże i kaplice są pięknie odrestaurowane, odnowione freski z późniejszych wieków przyciągają uwagę. Proboszcz przyznaje, że renowacja uczyniła te miejsca pięknymi.

Na szczególne zainteresowanie zasługuje także znajdujące się na ścianie północnej, obok ołtarza głównego, przyścienne, rzeźbione w piaskowcu renesansowe tabernakulum.

Pochodzący ze Starego Wiśnicza red. Kazimierz Olchawa, współautor książki 500 lat kościoła w Starym Wiśniczu (1520 – 2020) i jego fundator Piotr IV Kmita, w opisie tabernakulum z XVI wieku, zauważa: „Dziś jest ono niemym świadkiem czasów Piotra IV Kmity i jego fundacji. Świadczy o tym napis umieszczony na górnym fryzie «Ecce Panis Angelorum MDXXXXIIII» (1544), a pod nim w tarczy herbowej inicjały «PK», czyli Piotr Kmita”. Z kolei ks. Krzywda w swej pracy zauważył: „Tabernakulum starowiśnickie trzeba postawić w szeregu czołowych zabytków rzeźby renesansowej w Polsce”. W swojej analizie poszczególnych elementów tabernakulum, stwierdził: „Można powiedzieć, że mamy w tym rzeźbiarskim przecież dziele wszystkie sprowadzone do architektury renesansowe zauroczenia się antykiem bez manieryzmu...”.

Ksiądz Kołodziej, zapytany, co z tych zabytkowych elementów świątyni on sam szczególnie ceni, bez chwili namysłu odpowiada: – Taką perełką jest dla mnie rzeźba Święta Anna Samotrzeć. Figura, wyeksponowana w kaplicy Matki Bożej Nieustającej Pomocy, to jeden z najstarszych elementów w tutejszym kościele.

Znaki wiary

Kolejne wieki trwania świątyni to zachodzące w niej zmiany. Ślady poszczególnych epok łatwo odnaleźć zarówno w wyposażeniu sakralnego budynku, w obrazach, rzeźbach, zmieniających się ołtarzach, jak i w polichromii. Miłośnik i znawca różnych nurtów w sztuce będzie miał okazję odkrywać w starowiśnickiej świątyni cenne znaki z przeszłości.

Na szczególną uwagę zasługuje wyeksponowany w ołtarzu głównym obraz Adoracja Najświętszej Maryi Panny namalowany przez Jana Matejkę i Floriana Cynka. Warto podkreślić, że przedstawiony na obrazie św. Wojciech ma twarz Matejki. Związany z Nowym Wiśniczem malarz umieścił w dolnej części obrazu informację: „Komponował i o ile mógł poprawił, a głowy przerobił – Jan Matejko”.

– Ten kościół to jest epokowe dzieło – stwierdza ks. Ryszard Kołodziej. Zauważa, że budujący świątynię dla oddania czci Bogu i z myślą o kolejnych pokoleniach parafian Piotr IV Kmita miał też zapewne swoje powody, których my dzisiaj możemy się tylko domyślać. Równocześnie kapłan kieruje moją uwagę na wejście prowadzące na chór. Podkreśla: – Tymi schodami kolejne pokolenia mężczyzn ze Starego Wiśnicza wchodzą na chór, gdzie mają wyznaczone miejsca na czas odprawianych nabożeństw. Proszę zobaczyć, jak nierówne i wytarte stopnie. To dowód obecności parafian, pamiątka dla kolejnych pokoleń. Chociaż... trzeba przyznać, że ciężko po tych wydeptanych schodach chodzić – zauważa, jak na gospodarza przystało, duszpasterz.

Z omodlonego przez wieki kościoła wyszłam ubogacona jego pięknem, na które składają się m.in. rzeczowe znaki wiary pochodzące z kolejnych epok, dowody szczodrości fundatorów, postawy służących tu, zaangażowanych kapłanów i związanych z parafią przez wieki wiernych wyznawców Chrystusa. W tym miejscu można się uczyć dziejów Kościoła i historii naszej ojczyzny.

CZYTAJ DALEJ

Chrześcijaństwo jest wymagające

2020-08-05 07:20

Niedziela Ogólnopolska 32/2020, str. 14-15

[ TEMATY ]

chrześcijaństwo

chrześcinie

Karol Porwich

Bycie chrześcijaninem nigdy nie było i nie jest łatwe. Ono wciąż zobowiązuje i stawia przed nami nowe wyzwania. Dzisiaj, podobnie jak w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, wiara wymaga od nas odwagi w jej wyznawaniu i dzieleniu się nią z innymi.

Trudno być wyznawcą Chrystusa, gdy widzi się przed sobą katowski nóż islamskiego bojownika, ale również niełatwo żyć po chrześcijańsku, gdy ma się przed oczami kolorowe billboardy, perspektywy doczesnych sukcesów i niezmierzone bogactwo rozrywki oddalone o kilka kliknięć myszką. Te dwa światy wydają się bardzo odległe, w rzeczywistości jednak powoduje to, że każdy chrześcijanin staje przed tym samym wyzwaniem: stawiać Boga na pierwszym miejscu. Świadectwo wiary jest zadaniem dla wszystkich chrześcijan.

Własne wyobrażenie wiary

To nie jest tak, że nagle bycie chrześcijaninem stało się dziś trudniejsze; że zaczęło wymagać podjęcia spraw, którymi dawniej chrześcijanie nie musieli się zajmować, czy rozwiązywania dylematów, których nie mieli nasi ojcowie. To raczej kwestia tego, że dzisiaj człowiek z dużą łatwością odrzuca odpowiedzialność za swoje życie przed Bogiem. Współczesny człowiek jest przekonany, że wszystko zależy od jego subiektywnej oceny. Posunięty do skrajnych konsekwencji indywidualizm lansuje ideę, według której każdy staje wobec własnej prawdy, a to prowadzi do zaprzeczenia właściwego obrazu prawdziwego Boga.

Wielu chrześcijan deklaruje się jako wierzący, ale żyje na sposób pogański. Tacy chrześcijanie są święcie przekonani, że to jest „właściwe” życie po Bożemu. Dlaczego? Ponieważ mają oni własne wyobrażenie wiary i po swojemu ją przeżywają. Są chrześcijanami, ale zachowują swoje własne nawyki, sposób myślenia, swoje obyczaje. Swoje bycie wierzącymi oceniają tak, jak ocenia je świat, mierzą taką samą miarą, jak mierzy świat. A przecież punkt widzenia świata jest zupełnie przeciwny punktowi widzenia Chrystusa. Miara świata jest zupełnie inna niż miara Chrystusowa.

Nie można być chrześcijaninem i jednocześnie uważać życie za nieszczęśliwy los, a życiowe przeciwności za zły urok. Nie można być chrześcijaninem i jednocześnie uważać chorobę za przekleństwo. Nie można być chrześcijaninem i jednocześnie uważać, że wszystko w moim życiu zależy ode mnie. Nie można być chrześcijaninem, a drugiego człowieka uważać za śmiecia, za środek produkcji lub przyjemności. Nie można być chrześcijaninem, gdy traktuje się przykazania Boże i naukę Kościoła jak kulę u nogi. Bycie chrześcijaninem zobowiązuje, bo chrześcijaństwo jest wymagające!

Świat zniewala, a Chrystus wyzwala

Chrześcijaństwo jest jak nowe, młode wino, które stale fermentuje. „Nikt nie wlewa młodego wina do starych worków skórzanych. (...) Młode wino wlewa się do młodych worków skórzanych!” (Mk 2, 22) – uczy Jezus. Kto zamyka chrześcijaństwo w ciasne ramki ludzkich poglądów czy przyzwyczajeń, wtedy staje się ono dla niego uciążliwe, staje się nieznośne. Bycie chrześcijaninem to nie jest sprawa rodzinnej tradycji, uczuć, ale sprawa przekonania, sprawa traktowania, inaczej niż inni, danego ci w prezencie życia. Postacie świata i chrześcijaństwa są nie do pogodzenia. Świat opiera się na egoizmie, a Chrystus na altruizmie; świat jest zachłanny, natomiast Chrystus wielkoduszny; świat jest naładowany zmysłowością, tymczasem Chrystus jest opromieniony czystością; świat jest przykładem pychy, za to Chrystus jest przykładem pokory; świat jest uzbrojony w przemoc, a Chrystus w cierpliwość; świat zniewala, natomiast Chrystus wyzwala; świat jest robaczywy na skutek dziedzictwa grzechu pierworodnego, tymczasem Chrystus jest wzorem nowego, młodego, pełnego świeżości człowieka.

Nie można pogodzić skarlałego życia ze zdrowym wzrostem. Nie można chrześcijaństwa wcisnąć w ramy tego świata, tak jak orła nie można zamknąć w klatce. Orzeł albo ją rozwali, albo zginie. Albo chrześcijaństwo ustrzeże się światowej trucizny, albo świat zagłuszy chrześcijaństwo, bo jak dziś widzimy, taki ma cel. „Świat będzie was nienawidził – mówił już św. Augustyn w V wieku. – Świat niszczy, ale nie zniszczy, walczy, ale nie zwalczy. Przeciw żołnierzom Chrystusa wysyła dwie armie: schlebia, aby zwieść, trwoży, aby załamać”.

Zazdroszczę tym, którzy wierzą

Być chrześcijaninem znaczy przyznawać się do Chrystusa, który powiedział o sobie: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem” (J 14, 6). „Przyznając się do Chrystusa – powiedział św. Jan Paweł II w 1984 r. do młodzieży szwajcarskiej – przekonacie się, że prawda was wyzwala (...). Przyznając się do Chrystusa, macie udział w życiu, które zwyciężyło wszelką beznadziejność i zwątpienie, a nawet śmierć. (...) Chrystus jest jedyną drogą alternatywną wobec licznych błędnych dróg tego naszego świata”.

Oriana Fallaci, włoska dziennikarka i pisarka, deklarująca się jako „chrześcijańska ateistka”, napisała: „Chrześcijaństwo jest doprawdy wyzwaniem nie do odparcia, imponującym zakładem człowieka ze sobą samym, zazdroszczę tym, którzy wierzą”.

Wiara przeżywana, wyznawana i praktykowana pomaga człowiekowi żyć, radować się i cierpieć. Wiara jest podstawą, trwałym gruntem prawdziwej rzeczywistości, na którym można oprzeć całe swoje życie.

CZYTAJ DALEJ

„Utopia tęczowej rewolucji” . Bezpłatna broszura Centrum Życia i Rodziny

2020-08-13 19:25

[ TEMATY ]

LGBT

Centrum Życia i Rodziny

tęczowa rewolucja

broszura

Magdalena Wojtak/Niedziela

Centrum Życia i Rodziny wydało bezpłatną broszurę „Utopia tęczowej rewolucji. 10 pytań i 100 argumentów”. Publikacja obala główne tezy i manipulacje aktywistów LGBT

- Jest odpowiedzią na to, co w ostatnich dniach widzieliśmy na ulicach polskich miast, a szczególnie w Warszawie. Tęczowa homoagresja, agresja aktywistów LGBT dała się poznać od najgorszej strony. W związku z tym Centrum Życia i Rodziny przygotowało publikację, w której przypomina o założeniach ideologii LGBT, a także ideologii gender. Obalamy w niej również niektóre najbardziej popularne tezy, jakie pojawiają się w języku zwolenników ideologii LGBT - powiedział podczas prezentacji publikacji Paweł Ozdoba, prezes Centrum Życia i Rodziny. Organizacja przygotowała także film „To nic takiego” ujawniający metody wprowadzania do polskich szkół demoralizującej seksedukacji.

Autorzy broszury zauważają, że zwolennicy ideologii gender oraz LGBT podważają najbardziej podstawowe wartości i cechy takie jak rodzina, małżeństwo, macierzyństwo czy płeć. Przestrzegają także przed próbą zmiany definicji małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzn i kontestowaniem przez działaczy LGBT  polskiego porządku prawnego. Broszura odpowiada na pytania dotyczące tego m.in. dokąd zaprowadzi nas tęczowa rewolucja, w jaki sposób odpowiadać na tezy i manipulacje aktywistów LGBT, a także co jest największym zagrożeniem dla ładu społecznego i prawnego. - Konfrontujemy hasła tęczowej rewolucji z faktami, danymi, statystykami i badaniami naukowymi - tłumaczy autorka broszury i członek Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich Agnieszka Marianowicz-Szczygieł.

W publikacji zmierzono się z popularnymi sloganami i tezami rozpowszechnianymi przez środowiska i organizacje promujące ruch LGBT. Z broszury dowiemy się m.in. dlaczego ideologia LGBT oraz gender są groźne dla społeczeństwa; czym w rzeczywistości jest płeć społeczno-kulturowa; czy polskie prawo wystarczająco chroni rodzinę, a także niebezpieczna jest edukacja seksualna oraz w jaki sposób uporać się z językowymi manipulacjami ideologów LGBT.

Zwrócono także uwagę, że wbrew wieloletnim działaniom mającym na celu przekonywanie opinii publicznej, że osoby LGBT są prześladowane i nie mają wystarczających praw i swobód obywatelskich, rzeczywistość jest zgoła inna.

Autorzy wskazują, że wbrew fałszywym informacjom, osoby LGBT mają własne media, zakładają swoje organizacje, ich czynności erotyczne nie są prawnie zakazane, a także mogą dziedziczyć po sobie na mocy testamentu. Mają również prawo do dostępu do dokumentacji medycznej partnera. Wskazują, że ich postulaty stają się jedynie nośnymi hasłami, którymi można sprawnie manipulować, a osoby LGBT przedstawiać jako środowisko dyskryminowane i pozbawione praw.

Publikację „Utopia tęczowej rewolucji 10 pytań i 100 argumentów” bezpłatnie można pobrać na stronie internetowej www.teczowautopia.pl. Można ją także zamówić w formie papierowej,. Centrum Życia i Rodziny planuje przesłać broszurę posłom i senatorom, a także kuratoriom oświaty.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję