Florence Jenkins zasłynęła niegdyś z wielkiego majątku oraz antytalentu wokalnego, przez który nazwano ją najgorszą śpiewaczką świata. Jedno nie wykluczało drugiego, przeciwnie: majątek, którym wspierała m.in. artystów, zapewnił, że – choć strasznie fałszowała – klaskano jej, cieszyła się dużą popularnością, a jej recitale miały pełną widownię. Wystąpiła nawet, na rok przed śmiercią, w wieku 76 lat, w Carnegie Hall. Kariera Florence nie jest jednak tematem filmu „Boska Florence”, bo to byłoby za łatwe. Dość powiedzieć, że Meryl Streep, odgrywająca tytułową rolę, jest – jak chyba zawsze – świetna, jej akompaniatora przekonująco gra Simon Helberg, ale najlepszy jest zapomniany nieco Hugh Grant, filmowy mąż głównej bohaterki, który miał być wielkim aktorem, a został mężem milionerki i jej impresario. Tych troje nie ukradło jednak filmu. W filmie Stephena Frearsa, bardziej komedii niż tragikomedii, jak rzadko, wszystko gra: scenariusz, reżyseria itp., nie tylko aktorzy.
Do promowania kultury miłosierdzia jako antidotum na siłę i przemoc, do okazywania dobra zamiast ucieczki przed rzeczywistością oraz do otwarcia się na wszystkich bez wyjątku wezwał Leon XIV w przemówieniu do uczestników 47. „Meetingu Przyjaźni Między Narodami”, który odbywa się w Rimini. Apelował, by kochać Kościół. Papież przybył tam 44 lata po wizycie Jana Pawła II.
Papież przywołał słowa Jana Pawła II z 1982 roku, który mówił, że sama nazwa wydarzenia: „Spotkanie Przyjaźni Między Narodami” raduje serce.
Jest w „Mistyczce” - filmie zrealizowanym przez Rafael Film o Alicji Lenczewskiej - jedna scena, po której nie sposób wyjść z kina obojętnym. Alicja zamawia Mszę świętą i wypowiada: „Chcę ofiarować swoje życie za życie mojego brata”.
Kilkanaście lat temu otrzymałam propozycję od jednego z wydawnictw, bym napisała biografię Alicji Lenczewskiej. Odmówiłam. Bałam się, i mówię to bez wstydu, że nie mam kompetencji, żeby pisać o kimś, kto rozmawia z Jezusem. Historię potrafię zweryfikować w archiwum, relację świadka mogę nagrać i opisać, medialne studium przypadku mogę przygotować, ale mistyka? Ona nie zostawia po sobie akt. Zostawia tylko zeszyty, w których ktoś zapisuje zasłyszane z Góry słowa. Gdy odmówiłam wydawcy, miałam poczucie, że w ten sposób zamknęłam ten temat na zawsze.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.