Reklama

Niedziela Sosnowiecka

Jaworzno

Anioły wolontariatu

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W auli Miejskiej Biblioteki Publicznej w Jaworznie odbyło się 15 grudnia spotkanie z okazji Międzynarodowego Dnia Wolontariusza dedykowane wolontariuszom jaworznickiego Domu Pomocy Społecznej.

Spotkanie było także okazją, by wręczyć przyznawane od 2014 r. „Anioły pomocy”. Wyróżnienie ustanowione przez mieszkańców Domu Pomocy Społecznej w Jaworznie jest też przez nich wykonywane na zajęciach warsztatowych. Wieczór z wolontariuszami uświetnił występ studentki Uniwersytetu Śląskiego Martyny Pluty, która wykonała piosenki z repertuaru Anny Jantar.

– Międzynarodowy Dzień Wolontariusza jest wspaniałą okazją, by podziękować naszym przyjaciołom wolontariuszom, którzy regularnie odwiedzają nasz dom – powiedziała Maria Stróżniak – kierowniczka działu opiekuńczo-terapeutycznego Domu Pomocy Społecznej w Jaworznie, a jednocześnie koordynatorka wolontariatu. – Nasi wolontariusze to osoby absolutnie oddane naszym mieszkańcom. Szczególnie cenne są indywidualne odwiedziny, zwykła rozmowa, wspólny spacer. Ale oprócz osób indywidualnych mamy także, na całe szczęście, szereg instytucji, które z nami współpracują. Są to przede wszystkim koła wolontariackie z jaworznickich szkół. Pomoc okazują nam: Miejska Biblioteka Publiczna, Stowarzyszenie „Nasza Przystań”, Warsztaty Terapii Zajęciowej, Wspólnota „Betlejem” z ks. Mirosławem Toszą czy Hospicjumić wszystkich, bo pomoc okazywana jest nam na co dzień – powiedziała Maria Stróżniak.

A kto został wyróżniony „Aniołem pomocy” za rok 2015? Są to: Jadwiga Niżyńska z młodzieżą z Gimnazjum nr 2 w Jaworznie, nauczyciele i dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 19 w Jaworznie, Dariusz Łętowski, Janina Wesołowicz, Angelika Lelek i Klub Młodego Wolontariusza z Gimnazjum nr 4, Ewa Jamrozik, Anna Wróbel z Centrum Kształcenia Praktycznego w Jaworznie, Małgorzata Richter z Centrum Kształcenia Praktycznego w Jaworznie, Agnieszka Kloc i Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych nr 3 w Jaworznie oraz ks. Andrzej Żuławiński z młodzieżą.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2016-01-05 11:50

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dzieło miłosierdzia na Kubie

Niedziela lubelska 52/2017, str. V

[ TEMATY ]

misje

wolontariat

Ks. Mieczysław Puzewicz

Spotkanie abp. Stanisława Budzika i bp. Arturo Amadora

Spotkanie abp. Stanisława Budzika i bp. Arturo Amadora
Jedenaście tysięcy kilometrów od Lublina, w diecezji Santa Clara na Kubie, jako wolontariuszka posługuje Ewa Pankiewicz. Jej misją jest pomoc w katechezie, przygotowywanie jasełek z grupami dzieci i młodzieży (tradycja nieznana na Kubie) oraz organizacja wolontariatu na rzecz wsparcia osób chorych, ubogich, bezdomnych i dzieci ulicy.
CZYTAJ DALEJ

Kto traci życie dla Chrystusa, ten je odnajdzie

[ TEMATY ]

rozważania

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Początek księgi Izajasza ma ton oskarżenia sądowego. Prorok zwraca się do przywódców Jerozolimy słowami „książęta Sodomy” oraz „ludu Gomory”. To zestawienie ma wyrwać słuchacza z religijnego samozadowolenia. Jerozolima posiada świątynię. Składa ofiary. Zachowuje dni święte. Pan jednak odsłania, że kult nie leczy sam z siebie życia skażonego przemocą. W wyroczni pojawiają się całopalenia, tłuszcz zwierząt, kadzidło oraz uroczyste zgromadzenia. Wszystko to należało do prawowitego kultu Izraela. Problem leży gdzie indziej. Ręce wyciągane do modlitwy są „pełne krwi”. Krew oznacza przemoc, ucisk oraz niesprawiedliwość. Może chodzić o krzywdę dokonaną mieczem. Może chodzić także o wyrok wydany przeciw bezbronnemu, o zysk z wyzysku, o sąd kupiony pieniędzmi. Izajasz uderza w punkt, gdzie liturgia rozmija się z życiem. Dlatego prorok wzywa do obmycia oraz oczyszczenia. Chodzi o przemianę czynów. Następuje krótki program nawrócenia. „Uczcie się czynić dobro. Troszczcie się o prawo. Prostujcie los uciśnionego. Sądźcie sierotę. Brońcie wdowy”. Wszystkie te sprawy należały do życia miasta oraz do pracy sądu w bramie. Tam rozstrzygała się prawda pobożności. Bóg nie szuka samej poprawności obrzędu. Szuka serca, które żyje sprawiedliwością. To czytanie ma także dobrą nowinę. Pan upomina swój lud, bo nie cofa przymierza. Wzywa do powrotu. Pokazuje drogę bardzo wyraźną. Dobro trzeba czynić. Bezbronnych trzeba osłonić. Właśnie tam zaczyna się modlitwa miła Bogu.
CZYTAJ DALEJ

Pieszo do Asyżu - część 6

2026-07-13 16:58

Ks. Łukasz Romańczuk

W drodze do Asyżu

W drodze do Asyżu

Szósty dzień zapowiadał się na bardzo intensywny. Widać było, że na pielgrzymów czeka trudny odcinek drogi. Rzeczywistość okazała się prawie inna, a na końcu padały słowa: “Jak było pięknie”.

Pierwsza część drogi przebiegała przez trzy miejscowości połączone ze sobą. W Gubbio znajduje się wiele kościołów, ale na trasie był tylko jeden, taki przy wejściu do parku. Widać, że miał swoją piękną historię, a jest także odwiedzany przez pielgrzymujących do Asyżu, o czym świadczą wpisy w księdze pamiątkowej. Zasadniczo mapa wskazywała, że nic szczególnego w tej części drogi nie miało być. W zasadzie nie było, oprócz tego, że na jednym wzniesieniu obok drzewa wisiała kartka w języku angielskim, aby w razie chęci na kawę, czy wodę zadzwonić w dzwonek. Mając świadomość drogi i dalszej leśnej drogi, nie było lepszej opcji jak skorzystać. Młody Włoch, prowadzący w tym miejscu dom agroturystyczny, z radością przygotował kawę, która dodała energii na dalszą drogę- ostro w górę. Na trasie, już poza cywilizacją, znajdował się Erem San Pietro in Vigneto. To było na 16 km. Bardzo piękne i gościnne miejsce, gdzie służbę dla pielgrzymów odbywają wolontariusze. Szef, pan Benedetto, na starcie częstuje zimną wodą i espresso. A w tym miejscu odpoczynku można było spotkać innych pielgrzymów m.in. z Chorwacji. Zaskoczyło mnie bardzo, gdy usłyszałem łamany język polski. Była to siostra zakonna, która wraz z grupą włoską podąża także do Asyżu. (Jeżeli dobrze zrozumiałem). Po krótkim odpoczynku przyszła pora na ostatni etap. Najtrudniejszy, ale bardzo malowniczy. Jezioro di Valfabbrica dodawało uroku pięknym, górskim widokom. Minusem było to, że ¾ tego etapu szło się ostro w górę. Pod koniec drogi czekała mnie miła niespodzianka. Wyczerpany kilkoma kilometrami w górę, nagle dotarłem do zabudowań. Starsze małżeństwo zaczęło machać do mnie, żebym usiadł i odpoczął. Skorzystałem z tego zaproszenia. Niestety niefortunnie promienie słoneczne, a było w tym momencie tylko 31 stopni, zaczęły nagrzewać moją sutannę, lecz udało mi się wygospodarować kawałek cienia pod parasolem. Pani gospodyni zaproponowała tradycyjną włoską kawę, z domu słychać było intro “Mody na sukces”, gospodarz wskazał mi źródełko z chłodną wodą dla pielgrzymów. Dowiedziałem się, że w ich parafii posługuje ksiądz z Polski, ksiądz Krzysztof i, że bardzo tego kapłana szanują, wręcz kochają. Miło słyszeć takie słowa. Nie można też nadużywać gościnności, więc po wypiciu kawy i krótkiej rozmowie poszedłem dalej, w górę, kończąc ten etap drogi. Na zakończenie dnia Eucharystia. Asyż coraz bliżej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję