Szanowna Pani Aleksandro,
Jak to jest ze mną? Wnukami się zajmuję, a w życie dorosłych dzieci nie mogę za bardzo ingerować. Mogę tylko dyskretnie upominać, gdy widzę, że robią źle. Dużo czasu poświęcam na modlitwę, ale nie kosztem pracy czy zajęć domowych. W ciągu dnia przysiądę chwilkę, aby z radiem odmówić Koronkę lub wysłuchać Mszy św., a rano Godzinek. Jak mam problem – idę na cmentarz porozmawiać z mężem. Byłam tam w piątek. Pytałam, co mam robić? Gdy wróciłam do domu, dostałam list od Pani.
Wierzę w świętych obcowanie i pomoc mojego męża. On pomaga mi też w pracach polowych. W ciągu jednego popołudnia i niecałego drugiego dnia udało mi się zrobić wykopki. Nie czułam zbyt dużego zmęczenia, pracowałam z dziećmi. Pomagały też wnuki. Często korzystają z moich wskazówek. Tu też widzę Bożą łaskę.
Czasem czuję się trochę nieswojo, żal mi, że każdy ma kogoś przy boku, a ja sama. Dopiero teraz mielibyśmy z mężem czas dla siebie, ale widocznie Pan Bóg ma dla mnie inny plan. Jaki – jeszcze nie wiem.
Stała Korespondentka
Koresponduję już od jakiegoś czasu z autorką tego listu, ot – dzielimy się strzępkami naszych życiowych doświadczeń. „Samotne kobiety” – to nasza przypadłość. A może szansa? Jakoś nie wyobrażam sobie swojego życia kończącego się „obsługą” drugiej połówki – zakupami, gotowaniem, praniem, telewizją. Zawsze miałam jeszcze inne zainteresowania i zajęcia. Różne są przecież oblicza miłości, a jeśli nasze życie jest jej pozbawione, to nie ma ono głębszego sensu.
Ludzka miłość urywa się czasem, ale nigdy nie ginie. I czasem nawet ogromnieje.
Odeszli do wieczności w minionych dwunastu miesiącach
Śmierć jest bolesnym rozstaniem, ale dzięki zmartwychwstaniu Chrystusa nie ma ostatniego słowa. Wspominamy tych, którzy jeszcze niedawno byli pośród nas, dzielili codzienne troski i radości, a swoją wiarą, pracą i służbą budowali wspólnotę Kościoła świdnickiego.
Wśród nich są kapłani, osoby konsekrowane, rodzice duchownych i wierni świeccy, których życie pozostawiło trwały ślad w pamięci wielu ludzi. Choć ich ziemska droga dobiegła końca, dobro, które czynili, nadal przynosi owoce. W Dzień Zaduszny nie poprzestajemy jednak na wspomnieniach, lecz otaczamy ich modlitwą, wierząc, że miłość silniejsza jest niż śmierć. Z wdzięcznością powierzamy ich Bożemu miłosierdziu, ufając, że kiedyś spotkamy się w domu Ojca.
Kościół wraca dziś do słów Hioba, które czytaliśmy miesiąc temu (zob. glossę na 1 X), i kładzie je na usta wszystkich swoich zmarłych: „ja wiem: Wybawca mój żyje”. W liturgii zadusznej to wyznanie zmienia usta. Staje się głosem tych, którzy przeszli przez śmierć i czekają. Goel, krewny-wykupiciel, który wstaje jako ostatni, ma teraz imię i historię. To Chrystus zmartwychwstały, pierworodny spośród umarłych. „Oby me słowa zostały spisane, oby w księdze utrwalone, rylcem żelaznym i ołowiem na skale wyryte na wieki”. W dzień zaduszny te słowa brzmią jak modlitwa wszystkich bezimiennych, żeby nie zniknąć, żeby ślad pozostał. Ludzka pamięć jest krucha jak inskrypcje. Wietrzeją nagrobki, gasną nazwiska. Kościół odpowiada na tę kruchość inną księgą, liber vitae, księgą życia, w której zapis nie blaknie, bo pisze go Ten, który „wie, kim są Jego” (por. 2 Tm 2,19). „Ja sam Go zobaczę, moje oczy ujrzą, nie kto inny”. To zdanie jest w liturgii pogrzebowej od wieków. Śpiewane nad trumną, przestaje być przeczuciem, a staje się programem. Nadzieja chrześcijańska dotycząca zmarłych jest skandalicznie konkretna. Nie „coś z nich przetrwa”, lecz „ich oczy ujrzą”. Modlitwa za zmarłych, którą dziś Kościół zanosi we wszystkich swoich świątyniach, opiera się na tej konkretności. Skoro oni żyją i czekają, można im pomóc. Miłość nie zna granicy grobu, a wstawiennictwo jest jej językiem po tamtej stronie słyszalnym.
Prokuratura w Przemyślu rozdzieliła Ihorowi M. na pięć osobnych zbrodni stawiany dotychczas jeden zarzut zabójstwa i usiłowania zabójstwa czterech innych osób na terenie Klasztoru Sióstr Benedyktynek w Jarosławiu. Mężczyzna przyznał się i odmówił składania wyjaśnień. Wyraził żal. Grozi mu dożywcie.
Jak poinformowała w poniedziałek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Przemyślu prok. Małgorzata Taciuch–Kurasiewicz, zmiana ma charakter techniczno-prawny.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.