Reklama

Wiara

Jak rozpoznać

Jedyna tęsknota

Przez wiele lat miałem wizję chrześcijaństwa polegającego wyłącznie na obumieraniu dla Boga i drugiego człowieka

Dodaj nasz portal do preferowanych źródeł Google
Artykuły z niedziela.pl będą pojawiać się częściej w Twoich wynikach wyszukiwania

Jakiś czas temu odkryłem coś, co mnie bardzo zaskoczyło, a co ma fundamentalne znaczenie dla mojego „dziś”. W odpowiedzi na doświadczaną Miłość zrozumiałem, że największym i jedynym moim pragnieniem jest to, abym był kochany i abym mógł kochać. Nic więcej. Olśniło mnie, że tak naprawdę wszystkie inne pragnienia sprowadzają się właśnie do tego. Jestem przekonany, że wszystko, co w moim życiu powoduje jakiś „niedosyt” i duchowy niesmak, to albo brak mojej wiary w to, że jestem kochany, albo niedostateczne doświadczanie miłości. Jest też mój strach i pewien opór przed kochaniem, które zawsze jest związane z obumieraniem.

Ale co to znaczy: dać się pokochać oraz kochać? Pewnie ilu czytelników tego świadectwa, tyle teorii;-) Chciałbym podzielić się krótko, co dla mnie znaczą te słowa.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Dać się pokochać

Reklama

Trudna sprawa. Mam wrażenie, że przez wiele lat było mi łatwiej kochać, niż pozwalać, by mnie kochano. Zdecydowanie łatwiej było mi poświęcać się, niż przyjmować przysługi innych. Znaczy to tyle, że przez wiele lat miałem wizję chrześcijaństwa polegającego wyłącznie na obumieraniu dla Boga i drugiego człowieka. Byłem przekonany, że powinienem wiele robić dla Boga i dla innych. Szukając swojego powołania, będąc kilka lat klerykiem, miałem wyobrażenie, że dobry ksiądz to taki, który nie ma czasu dla siebie i daje się „rozedrzeć” ludziom na kawałki. Być uczniem Jezusa, to wyłącznie kochać. Oczywiście, jest to prawda, ale zdecydowanie niepełna. Nie rozumiałem, że aby prawdziwie i mądrze kochać, najpierw sam muszę doświadczać miłości.

Kilka lat temu wszedłem w bardzo ważną dla mnie relację, która zaczęła zmieniać moje niedojrzałe i raniące mnie myślenie. Straciłem głowę dla kobiety, byłem gotowy poświęcić wszystko. Związek zakończył się po ponad roku i wtedy Bóg zaczął pokazywać mi cudowną prawdę. Dzięki wiernej modlitwie Słowem Bożym, podjęciu pracy nad sobą zacząłem dostrzegać i pozwoliłem sobie usłyszeć to największe pragnienie mojego serca – chcę być kochany... Wierzę, że jest to jedna z największych łask, jakie Ojciec Niebieski mi podarował.

Fenomenalne odkrycie

Reklama

Zrozumiałem, że abym mógł doświadczać miłości, za którą tęsknię, muszę pozwolić Bogu i innym, by mogli mi ją okazywać. Paradoksem jest to, że abym mógł doświadczać miłości, muszę pozwolić sobie na jej przyjmowanie. Fenomenalnym wprost odkryciem w całej sprawie było dla mnie zrozumienie, że aby pozwolić innym kochać siebie, sam muszę siebie pokochać. Na pewnym etapie zmian, których doświadczałem w tej kwestii, kluczowe były dla mnie słowa Jezusa, w których tłumaczył, że bliźniego należy miłować jak siebie samego. Ciekawe, że ani mniej, ani więcej, ale jak siebie samego. Jestem tym zachwycony. Nie da się kochać kogoś jak siebie samego, jeśli wpierw siebie się nie pokocha. Oczywiście, pisząc o miłości, mam na myśli troskę o dobro i rozwój, pamiętając, że miłość zawsze jest wymagająca. W żadnym wypadku nie chodzi mi o hołdowanie swojemu egoizmowi.

Być dla siebie dobrym, przestać gardzić samym sobą i się poniżać – to znaczy pozwolić samemu sobie się pokochać. Troszczyć się o własny rozwój, być dla siebie wyrozumiałym i dać dojść do głosu dziecku, które w sobie noszę – to znaczy dać się kochać. Pozwolić samemu sobie uwierzyć, że mam wartość nieskończoną, bo mam Boskie pochodzenie, jestem dzieckiem Króla – to znaczy dać się pokochać. Chcę więc pozwalać Bogu, bym mógł doświadczać Jego Miłości, chcę pozwalać innym, by mnie mądrze kochali, i chcę pozwalać samemu sobie być dla siebie dobrym. Jeśli pozwalam sobie na doświadczanie miłości, wtedy naturalnym moim pragnieniem jest kochać innych mądrze i odpowiedzialnie. Sam mogę dać to, co mam. Nie da się kochać i szanować innych, gardząc samym sobą.

Naturalny owoc

Reklama

Ciągle uczę się kochać innych. Widzę, że miłość do innych jest naturalnym owocem jej doświadczania. Nie jest emocją, która sama przychodzi i sama odchodzi. Jest decyzją wymagającą powielania i powtórnych wyborów. Osobiście chcę się uczyć od mojego Jezusa, że kochać, to być przy człowieku, patrząc na niego oczami Boga. Widzę, że ludzie oczekują czasu i zainteresowania. Wtedy mogą poczuć się ważni. Jak ktoś może odkryć swoją wartość, jeśli nikt nie ma dla niego czasu? Coraz częściej odkrywam, że droga poświęcenia się drugiemu człowiekowi, po uprzednim zatroszczeniu się o doświadczanie samemu miłości, daje Życie. Starając się mądrze kochać innych, odkrywam, że dzięki temu mogę stawać się w pełni tym, kim mam być – osobą.

Mieć czas dla drugiego, kiedy się go nie ma – to znaczy kochać drugiego. Odkrywać w drugim dobro, choć on sam go w sobie nie widzi – to znaczy kochać drugiego. Ostatnio pojawiła się w mojej głowie taka myśl, że najbardziej w życiu opłaca się bezinteresowna miłość. Będąc człowiekiem, coraz bardziej nim się staję.

* * *

Drogi Czytelniku, życzę ci odkrywania głębokiej tęsknoty twojego serca za tym, aby być kochanym. Życzę ci, abyś pozwolił pokochać siebie. Życzę ci, aby doświadczanie miłości owocowało w tobie naturalnym pragnieniem mądrego kochania drugiego człowieka, w którym jest Bóg – Jedyne Źródło Miłości.

* * *

Dariusz Wojtal
Logistyk, student psychologii, członek Wspólnoty Bożego Ojcostwa, z zamiłowania wykonuje meble

2015-11-04 08:49

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Oceń: +1 0 dodaj do źródeł Google

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dni przeniknięte Bogiem

W murach klasztoru Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w podlubelskim Dysie czas płynie inaczej. Mniszki Karmelitanki Bose odmierzają go modlitwą

Klasztor Karmelitanek Bosych w Dysie powstał jako wotum wdzięczności Bogu za 1000-lecie chrztu Polski. Jest jedynym klasztorem kontemplacyjnym na terenie naszej archidiecezji. Obecność sióstr jest ściśle związana z misją przekazaną przez św. Teresę od Jezusa; to modlitwa i dar z siebie za Kościół, a szczególnie za kapłanów.
CZYTAJ DALEJ

Jan Paweł II i kultura spotkania. Czy umiemy jeszcze rozmawiać z człowiekiem, który inaczej myśli?

2026-10-22 20:45

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

Wiara (nie)oderwana od życia

commons.wikimedia.org/red.

Wystarczy czasem kilka zdań, by spokojna rozmowa przerodziła się w spór. Szczególnie wtedy, gdy poruszamy tematy związane z polityką, wiarą czy sprawami społecznymi. Każdy chce przedstawić swoje racje, ale nie zawsze potrafimy wysłuchać drugiej strony. Zdarza się, że zamiast próbować się zrozumieć, skupiamy się na tym, by udowodnić, kto ma rację.

Warto w tym kontekście wrócić do postawy Jana Pawła II, który przywiązywał dużą wagę do spotkania z drugim człowiekiem. Potrafił rozmawiać z ludźmi różnych kultur i religii, nie rezygnując przy tym z własnych przekonań. Wiedział, że różnice nie muszą zamykać drogi do dialogu.
CZYTAJ DALEJ

Trzecia rocznica śmierci dr Wandy Półtawskiej. Jaka była przyjaciółka św. Jana Pawła II?

"Nie mogę zrozumieć i nigdy tego do śmierci nie zrozumiem, że kobieta może chcieć zabić własne maleństwo w jej własnym ciele" - ta myśl towarzyszyła jej przez całe życie. Mija właśnie trzecia rocznica śmierci dr Wandy Półtawskiej - harcerki, żony i matki, lekarki, współpracowniczki i przyjaciółki św. Jana Pawła II, organizatorki poradnictwa rodzinnego, a nade wszystko obrończyni życia. Była więźniarką obozów koncentracyjnych i ofiarą okrutnych eksperymentów medycznych, której udało się nie znienawidzić oprawców. Zmarła 24 października 2023 r. Wskazywana jest obok takich postaci jak św. Katarzyna ze Sieny czy św. Hildegarda z Bingen jako przykład zaangażowania i przywództwa kobiet w Kościele.

Gdyby żyła, wkrótce skończyłaby 105 lat. Urodziła się 2 listopada 1921 r. w Lublinie w rodzinie Anny i Adama Wojtasików. Uczyła się w szkole Sióstr Urszulanek Unii Rzymskiej w Lublinie i należała do IV Lubelskiej Drużyny Żeńskiej im. Orląt Lwowskich. Już jako 15-latka została drużynową.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję