Reklama

Wiara

Czyściec, a może niebiańska amnestia?

Z początkiem listopada zbiegają się ze sobą dwa wyjątkowe dni. Najpierw tryumfuje radość z powodu rzesz ludzi zbawionych, a później refleksja nad grobami najbliższych. Nie wiemy, czy osiągnęli już stan zbawienia, więc modlimy się za nich i próbujemy im pomóc w skróceniu czyśćca

– Tu chodzi o znak Bożej miłości i miłosierdzia – mówi teolog ks. Jarosław Krzewicki. – Bóg nie opuszcza człowieka nawet po śmierci, walczy o niego do końca. Sensem naszego życia jest szczęście, którego źródłem i podstawą jest doświadczenie miłości, ufności, poznanie prawdy – dodaje. Choć Biblia nie mówi nam nic o czyśćcu, nie oznacza to, że nie możemy się z pism objawionych niczego na ten temat dowiedzieć.

Jest smutek, ale nie ma rozpaczy

Przy okazji rozważania prawdy o czyśćcu najczęściej przywoływana jest Druga Księga Machabejska. Można w niej znaleźć fragment o Judzie, który był świadkiem bohaterskiej walki stoczonej przez wojska Ezdrasza. Po zwycięskiej walce na polu leżeli zabici żołnierze, których żydowski bohater nie pozostawił także bez duchowego wsparcia. Jak podaje autor Księgi, zrobił wśród swych podwładnych zbiórkę pieniężną, by za tę sumę wysłaną do Jerozolimy złożono ofiarę za ich grzechy (zob. 2 Mach 12, 43). Jak czytamy w komentarzu do tego fragmentu, autorstwa ks. Feliksa Gryglewicza, był to niewątpliwie akt wiary w zmartwychwstanie. Wprawdzie w najstarszym zachowanym rękopisie biblijnym znajdują się liczne dopiski, „zasadnicza myśl autora nie została zmieniona, o zmartwychwstaniu i jego znaczeniu mówił on już w siódmym rozdziale swego dzieła. Uważa, że ci, którzy pobożnie zakończyli swe życie, otrzymają od Boga «najwspanialszą nagrodę». Za tych zaś, którzy umarli w grzechu, trzeba się modlić, by byli od niego uwolnieni. Autor zatem wierzy, że Bóg po śmierci grzesznika może mu jeszcze grzechy przebaczyć”.

To wyraźny sygnał dla każdego chrześcijanina, że istnieje możliwość uzyskania takiego przebaczenia po śmierci. W Piśmie Świętym możemy znaleźć także inne fragmenty utwierdzające nas w przekonaniu, że taka modlitwa nie tylko ma sens, ale jest wręcz konieczna. Natomiast w kontekście grzechów przeciwko Duchowi Świętemu Pan Jezus mówi np., że nie będą one odpuszczone ani w tym, ani w przyszłym życiu (por. Mt 12, 31-32).

Reklama

By wieczność nie była piekłem

Czym zatem jest czyściec? Ks. Krzewicki tłumaczy jego istotę złożonością ludzkiej natury. – Wszyscy czerpiemy radość z poznawania prawdy, z odkrywania tajemnic wiedzy, jesteśmy zaciekawieni nie tylko tym, co materialne, ale i tym, co duchowe – mówi. – To drugie pociąga jeszcze mocniej. Wrażliwość na sprawy nadprzyrodzone doprowadza nas do poznania Boga, do zachwytu Nim, do pokochania Go. Zwłaszcza gdy człowiek, poprzez swoje doświadczenia, odkryje, że jest kochany. Ta miłość Boga rozlewa się w nas i wokół nas, doświadczamy jej często poprzez innych, którzy stają się odbiciem Bożej miłości ku nam: rodzice, bliscy, osoby, z którymi łączy nas więź odwzajemnionego uczucia. Człowiek zanurzony w miłości, który jest i czuje się kochany, odkrywa prawdziwą wartość dobra, a to poznanie wzbudza w nim potrzebę czynienia dobra.

Niestety powyższe słowa to tylko jedna strona medalu. Teolog zwraca też uwagę na uchybienia. Jego zdaniem, powyższy proces w człowieku nie zawsze przebiega bez zaburzeń. Czasem jest to zawinione przez innych, czasem przez samego zainteresowanego. Zawsze jednak ktoś za ten stan odpowiada, i nie można odpowiedzialności zrzucać na Pana Boga. – Uświadomienie sobie wyrządzonego zła i zaniedbanego dobra jest koniecznym wstępem, potrzebnym do procesu oczyszczenia – kontynuuje ksiądz. – Człowiek podnosi się z grzechu, by udoskonalić się w miłości, która dzięki wierze i poznaniu ukierunkowuje nas na dobro. Nasze uczynki mają być owocem wiary w miłości. Całe życie jest ciągłym dojrzewaniem do wieczności, do szczęśliwości, do życia, które stanie się wiecznym darem Boga dla nas. Ale czasem ten proces nie przebiega pomyślnie. Człowiek, z różnych przyczyn, najczęściej nie bez własnej winy, nie poznaje Boga i nie chce Go poznać, ma mylne pojęcie o tym, co dobre, i wybiera niewłaściwe, często chybione sposoby osiągnięcia prawdziwego dobra. Jest zamknięty w swoim egoizmie. W tym sensie jego dojrzewanie może być zaburzone czy wręcz niemożliwe. A zatem, w konsekwencji, jest on niezdolny do tego, by przyjąć dar wiecznego szczęśliwego życia w jedności z Bogiem, gdyż wieczność u boku kogoś, kogo się nie zna i nie kocha, może być tylko piekłem.

Szansa czy zagrożenie?

W Ewangelii powyższą sytuację doskonale opisuje św. Mateusz (Mt 22, 1-14). W jednym z fragmentów jest mowa o gospodarzu, który wyprawił przyjęcie weselne dla swego syna. Kiedy zaproszeni goście zaczęli się wymawiać, kazał zwołać z ulicy wszystkich, którzy akurat przechodzili. Egzegeci są zgodni, że przypowieść ta przede wszystkim mówi o uniwersalizmie zbawienia, gdyż na początku zaproszeni byli wprawdzie – jak wiadomo – przedstawiciele narodu wybranego, skoro jednak wzgardzili zaproszeniem, zostało ono skierowane do wszystkich. Ale pod koniec tego opowiadania jest mowa o człowieku, który nie miał szaty weselnej. Dla wielu znawców Pisma Świętego oznacza brak łaski uświęcającej. Jak czytamy w jednym z komentarzy, nie wystarczy uznać, że Jezus Chrystus jest Panem, nie wystarczy też zapoznać się z Jego nauką. Trzeba jeszcze spełniać wolę Bożą. Aby osiągnąć królestwo niebieskie, potrzeba Bożego zaproszenia (nikt nie może zbawić się sam) oraz własnego zaangażowania.

Reklama

– Czasem człowiek może być jeszcze tak zamknięty w swoim egoizmie, że gdy spadną mu łuski z oczu duszy, dostrzega, jak wiele w życiu stracił, jak mnóstwo okazji do czynienia dobra nie wykorzystał, i przede wszystkim – jak mało zna Boga, który go nieskończenie ukochał – wyjaśnia dalej ks. Krzewicki. – Czyściec jest więc wielką okazją do wydobycia się z tego stanu, do osiągnięcia dojrzałości, przygotowania się do tego, by móc i potrafić być szczęśliwym z Bogiem. Czy zatem trzeba go traktować jako narzędzie kary, jako zło konieczne, jako coś, co ma służyć do zadawania bólu i cierpienia? Nic podobnego. Czyściec jest przejawem nieskończonej miłości Boga, jest narzędziem Jego miłosierdzia. Oczywiście, lepiej nie trafić do czyśćca, lecz iść prosto do nieba. To jednak wymaga ustawicznej pracy nad sobą, która polega na poznawaniu Boga poprzez czytanie Pisma Świętego, ale i żywy kontakt z Nim w liturgii, sakramentach, modlitwie osobistej, a także poprzez czynienie dobra.

Zdaniem teologa, jeśli człowiek tego nie czyni, jeśli zaniedbuje dobro albo czyni jakieś zło, zaprzecza swojej godności, obraża Boga, zdradza Jego miłość, a często wyrządza także krzywdę innym. Zło czasem wyrządzane jest z premedytacją, czasem wynika ze słabości. W każdym przypadku Bóg czeka na szczere nawrócenie, które pozwoli człowiekowi zrozumieć swoje błędy i podjąć drogę oczyszczenia, czyli pokuty i poprawy. – Dobrze, jeśli ten proces dokona się w życiu doczesnym. Jeśli jednak tak się nie stanie, mamy nadzieję, że jeszcze po śmierci uda się człowiekowi nawiązać prawdziwą i głęboką więź z Bogiem, i doświadczyć Jego wiecznej miłości i na nią odpowiedzieć – mówi ks. Krzewicki. – Tak czy inaczej, mając nadzieję w stosunku do tych, którzy już są po drugiej stronie, i po ludzku sądząc – umarli w grzechach, w sprawie tak ważnej, jak osobiste szczęście, lepiej nie czekać na ostatni moment, ale już teraz starać się o osiągnięcie tej pełni życia, której uczestnikami Bóg zapragnął uczynić każdego z nas.

Krzyż otwiera drzwi czyśćca

Wiemy, że czyściec jest niejako wpisany w Bożą logikę, ale wiemy też, że nie musimy być na niego skazani. Więcej nawet, możemy skracać męki czyśćcowe naszym bliskim, którzy są już po drugiej stronie życia. Można by się tu posłużyć wieloma objawieniami prywatnymi, które zostały uznane przez Kościół, a opierają się na licznych obietnicach. Wystarczy jednak skupić się na jednym filarze, który jest niezawodny. Na początku tego artykułu jest mowa o ofiarach składanych za zmarłych. Starotestamentalne ofiary musiały być powtarzane właśnie dlatego, że były nieskuteczne. Najskuteczniejszą zaś ofiarą na drodze naszego zbawienia jest śmierć Chrystusa na krzyżu. Każdorazowa Eucharystia jest tą samą ofiarą, tyle że bezkrwawą. To dlatego w tysiącach parafii upowszechnił się piękny zwyczaj zamawiania Mszy św. za zmarłych. Sprawowane są one często jako dar rodziny tuż po pogrzebie, ale też miesiąc po śmierci czy w kolejne rocznice tego wydarzenia. Nierzadkie też są przypadki zamawiania intencji mszalnych z okazji np. urodzin. Oby ten zwyczaj nie zaginął.

2014-10-29 07:56

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Czyściec jest po coś

Niedziela szczecińsko-kamieńska 9/2019, str. II

[ TEMATY ]

wywiad

czyściec

dusze czyśćcowe

Bożena Sztajner/Niedziela

Ks. Dominik Chmielewski SDB

Z ks. Dominikiem Chmielewskim, mówiącym o sobie, że „jest wielkim grzesznikiem, który uwierzył, że jest kochany przez Boga”, rozmawia Monika Mazanek-Wilczyńska

Monika Mazanek-Wilczyńska: – Ksiądz w swoich kazaniach w Wyższym Seminarium Duchownym w Lądzie bardzo ciekawie mówił o duszach czyścowych. Przypomniał Ksiądz też, że włoska mistyczka Natuzza Evolo powiedziała, że nawet św. o. Pio spędził trzy dni w czyśćcu.

Ks. Dominik Chmielewski SDB: – Tak, ta wielka, zaprzyjaźniona z o. Pio mistyczka mówiła o tym, że on jeszcze przez trzy dni przebywał w czyśćcu rozumianym jako stan zadośćuczynienia za grzechy, które nie zostały jeszcze odpokutowane do końca. Dla nas brzmi to może przerażająco, że św. o. Pio jeszcze był w czyśćcu, ale trzeba mieć na uwadze to, że im większa świętość i większe powołanie i im większe łaski człowiek otrzymuje, tym trudniej na nie w pełni odpowiedzieć. I wtedy też nasze słabości i grzechy, zaniedbania mogą inaczej wyglądać w oczach Bożych niż kogoś, kto tych łask nie otrzymał. Tym niemniej warto zauważyć, że każdy z nas jest indywidualnie powołany i przeznaczony do wielkich dzieł Boga i Bóg będzie każdego z nas indywidualnie sądził i rozliczał. Ten czyściec dla o. Pio był z tego powodu, jak przekazywała Natuzza, że o. Pio zbyt koncentrował na sobie popularność, a za mało kierował wszystkich odwiedzających go na Pana Jezusa.

– Mówimy o tym w dniu, kiedy relikwie o. Pio z San Giovanni Rotondo przybyły do Szczecina. Św. Jan Vianney mówił o doświadczeniach czyśćca na ziemi. Kiedy Bóg ukazał mu trochę nędzy, wpadł w depresję i nawet miał myśli samobójcze. Po tym doświadczeniu przyjmował grzeszników z największym miłosierdziem. Jakie są dla nas wskazówki wynikające z tego, że ten czyściec jest po coś?

– Czyściec jest przede wszystkim szkołą miłości Boga z całego serca, ze wszystkich sił i z całej duszy, i całej swojej mocy i bliźniego swego jak siebie samego. Kiedy patrzymy na sąd, jest to sąd z miłości. Praktycznie sąd będzie nieustannym pytaniem: jak kochałem Boga i drugiego człowieka, każdej chwili, dnia i nocy. Nie mam wątpliwości, że każdego dnia nie kochałem Boga i drugiego człowieka tak, jak powinienem i dopiero wtedy z mego serca płynie pytanie: jak mogę to naprawić? I wielu świętych prosiło o czyściec za życia, żeby po śmierci iść od razu do nieba. Ale dla wielu z nas to naprawianie doskonałej miłości do Boga i do drugiego człowieka rozpocznie się po śmierci – w czyśćcu, czyli oczyszczenie z tego wszystkiego, co było dla nas ważniejsze niż Bóg.

– Ksiądz jest wojownikiem Maryi, a Matka Boża nawołuje do pokuty.

– Nawołuje do pokuty jako radykalnej zmiany w swoim życiu, zerwania z grzechem i powrotu do tego, co jest najważniejszym przykazaniem: do kochania Boga całym sercem, a bliźniego swego jak siebie samego. Matka Boża, mówiąc o pokucie, mówi o tym, że mamy pokutować nie tylko za swoje grzechy, ale i za grzechy innych ludzi, za których nikt nie pokutuje. My jako chrześcijanie jesteśmy szczególnie wezwani do przyjęcia pokuty za cały świat. Jak Jezus niewinnie wziął grzechy wszystkich na siebie, tak samo my mamy wziąć na siebie pokutę i ta pokuta wydaje się najważniejsza. Ale nie jest to pokuta rozumiana jako biczowanie się, umartwianie, katowanie swego ciała, jakieś potworne ascezy itd., nie, nie. Matka Boża zachęca do pokuty, która jest – chociażby jak mówi w Fatimie – wypełnianiem całym sercem, swoich codziennych obowiązków z intencją, że robię to dla Boga, że robię to z miłości do Boga i do człowieka ze względu na miłość Boga w tym człowieku.

– Ksiądz mówi w swoich konferencjach, że na sądzie obrońcą jest Jezus Chrystus, a oskarżać nas będą nasze grzechy.

– Tak. Sąd, który będzie sądem moich własnych wyborów – sądem skrzywdzonych ludzi, którzy staną przede mną i powiedzą: zrobiłeś to, to… Ja zobaczę te wszystkie sytuacje, w których zabijałem Boga brakiem miłości i zabijałem człowieka brakiem miłości i to mnie osądzi, a Jezus jest Tym, który nieustannie wstawia się za mną, czyli Tym, który szuka racji usprawiedliwiających, żebyśmy mogli przyjąć miłosierdzie Boże.

– Jak możemy pomóc duszom czyśćcowym? Co takim razie z odpustem zupełnym?

– W listopadzie przez 9 dni mamy możność uzyskania odpustu zupełnego, który możemy ofiarować za dusze w czyśćcu. Natomiast – jaka będzie skuteczność tego odpustu, czy dusza, która go otrzyma, od razu pójdzie do nieba z czyśćca, czy też będzie skrócona jej męka na jakiś czas – to jest w gestii Pana Boga. Jak mówią święci i mistycy, jeden dzień w czyśćcu jest straszniejszy niż całe życie w największym cierpieniu. My nie jesteśmy świadomi, jak bardzo trzeba oczyścić się z grzechów w czyśćcu. Doświadczenie świętych i mistyków mówiących o czyśćcu z jednej strony pokazuje radość dusz czyścowych, że już są zbawione, nieprawdopodobną tęsknotę za Bogiem, gdzie równocześnie jest niezwykle bolesnym procesem, gdzie za każdy najmniejszy grzech musimy odpokutować. Musimy mieć świadomość, że warunkiem uzyskania odpustu zupełnego jest to, że nie mam najmniejszego przywiązania nawet do najmniejszego grzechu – a to jest heroizm świętych. Kto z nas może powiedzieć szczerze: „nie jestem przywiązany nawet do najmniejszego grzechu”? Ale zawsze mogę uzyskać dla dusz odpust częściowy w tej sytuacji.

– Księdza rekolekcje zamieszczane w Internecie na kanale YouTube mają dużą słuchalność...

– Ludzie chcą dzisiaj słuchać prawdy, nawet bolesnej, ale chcą słuchać prawdy. W czasach ostatecznych św. Paweł mówi, że będą kaznodzieje, którzy będą głosić tak, żeby się przypodobać ludziom. Ludzie będą sobie wyszukiwać takich kaznodziejów. Św. Paweł nazywa te kazania, że „łechcą ucho”, czyli są bardzo przyjemne do słuchania. Natomiast zdrowej nauki, kiedy trzeba mówić prawdę, nie zniosą. To nie jest kwestia popularności. To jest kwestia tego, że duża grupa ludzi chce prawdy o życiu duchowym, a nie sympatycznych, gładkich kazanek, żeby nikogo nie urazić, broń Boże, i żeby wszyscy „dobrze” czuli się w kościele. Kazania mają zmieniać serca, zmienić życie. Mamy ratować ludzi od potępienia mocą głoszonego słowa od Boga. To, co głoszę, często wynika z moich bolesnych przeżyć i cierpienia, z doświadczania swoich własnych grzechów i słabości i wielkiej łaski Boga, że mogę zobaczyć samego siebie w prawdzie na tyle, na ile On chce mi ją pokazać. Ale ona i tak jest już bardzo bolesna i wypalająca. Nie mam żadnych wątpliwości, że jestem księdzem, który jest grzesznikiem, ale ukochanym przez Boga i Matkę Bożą i chce głosić wszędzie Jego miłosierdzie.

CZYTAJ DALEJ

Z różańcem walczą dla Maryi

2020-07-03 13:36

[ TEMATY ]

Męski Różaniec Warszawa

Łukasz Krzysztofka/Niedziela

Jednoczy ich modlitwa i oddanie Matce Bożej. Najpierw spotykali się tylko w Warszawie. Dziś modlą się w kilkudziesięciu miastach w Polsce, a także poza granicami - w Algonquin (USA), Londynie i Wilnie. Tysiące mężczyzn nie wstydzą się publicznie przyznać do swojej wiary.

Wszystko zaczęło się 7 kwietnia 2018 r. w Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej w Warszawie. W kolejnych miesiącach zaczęli spotykać się w pierwsze soboty o godz. 8.00 na Mszy św. w Archikatedrze św. Jana Chrzciciela, później przechodzili pod pomnik Matki Bożej Pasawskiej, odmawiali różaniec i słuchali krótkiego rozważania. Miało skończyć się na pierwszych pięciu sobotach, trwa nadal.

Mężczyźni spotykają się w pierwsze soboty miesiąca. Dlaczego to robią? - Wierzymy, że naszą rolą, tj. rolą mężczyzn w Bożym zamyśle jest ochrona na życie wieczne wszystkich tych, których Bóg podarował nam tu na ziemi. Chcemy czynić to razem, we wspólnocie mężczyzn. W tej jedności umacniamy naszą męską tożsamość i męskie cnoty - wskazuje Artur Wolski z inicjatywy „Męski Różaniec Warszawa”.

Oprócz stolicy, mężczyźnie publicznie odmawiają różaniec m.in. w Brodnicy, Bydgoszczy, Chełmie, Częstochowie, Dębicy, Gryficach, Koszalinie, Krakowie, Lublinie, Łodzi, Oleśnicy, Olsztynie, Opolu, Pile, Pionkach, Piotrkowie Trybunalskim, Poznaniu, Przemyślu, Pułtusku, Radomiu, Rumii, Rzeszowie, Siedlcach, Świdnicy, Świdniku, Świnoujściu, Szczecinie, Toruniu.

Na Marszu Niepodległości tworzyli blok różańcowy. Zamykali patriotyczny pochód idąc z różańcem w ręku i modląc się o jego pokojowy przebieg i zjednoczenie serc. W czasie pandemii w ograniczonym składzie uczestniczyli w nabożeństwach, modlili się online, a gdy już można było, spotykali się przy kapliczkach na męskich nabożeństwach majowych, a potem nabożeństwach czerwcowych. - Szukając miejsca na modlitwę na warszawskim Bródnie odnalazłem pomnik przy ulicy Wysockiego, na którym znajduje się taki napis: W 5-tą rocznicę „Cudu nad Wisłą” i zwycięstwa nad nawałą bolszewicką w dniu 15 sierpnia 1920 r. pomnik ten fundują mieszkańcy Nowego Bródna. I to tam spotkaliśmy się na pierwszym nabożeństwie majowym - mówi Paweł Jaworski ze wspólnoty „Żołnierze Chrystusa”. I dodaje: - Ciągle spotykamy ślady tamtej bitwy. Z perspektywy czasu widzimy, że Maryja przygotowywała nas przez te lata na setną rocznicę „Cudu nad Wisłą”.

Jak sami podkreślają, uczestnictwo w uroczystościach 15 i 16 sierpnia w Radzyminie jest dla nich wielkim zaszczytem. Nie czekają jednak bezczynnie. - Oddaliśmy się w niewolę Maryi i Ona nas prowadzi. Mamy świadomość, że to naprawdę jest nasza Królowa, że jesteśmy Bożą Armią, a różaniec to nasz miecz, przez który możemy zmieniać świat. I to też był Jej pomysł - podkreśla Jaworski.

Akcją nawiedzania kopii obrazu Matki Bożej Łaskawej w warszawskich kościołach zaplanowana jest na lipiec, sierpień i wrzesień. Na większości z nich można spotkać Ewę J.P. Storożyńską, współautorkę książki „Matka Boża Łaskawa a Cud nad Wisłą”. - Ona jest jednym z elementów tej układanki, jak jej posłuchasz, to sięgasz po książkę i zaczynasz tym żyć – opowiada Jaworski.

Przyznaje, że nieprawdopodobnym wydaje mu się to, co wydarzyło się na przedpolach Warszawy sto lat temu. - Jak pomyślę, że Matka Przenajświętsza otoczona husarią, mając w ręku tarczę odbija strzały, że najeźdźcy uciekają, bo widzą potężną Maryję, to jest to coś niewyobrażalnego. Trzeba pamiętać, że była to bitwa, która uratowała całą Europę przed najazdem bolszewizmu. Po ludzku to niemożliwe. A dziś mamy łaskę żyć w stulecie Cudu nad Wisłą. To jest bezcenny czas, który coś na pewno znaczy - dodaje i podkreśla, że mamy dzisiaj szansę wybronić się przed kolejnym najazdem, tym razem lewackich ideologii. - Mamy wyjść na ulice, błagać i prosić o ratunek na kolejne sto lat - zachęca Jaworski.

Najbliższy „Męski Różaniec” odbędzie się już jutro – 4 lipca.

CZYTAJ DALEJ

Kraków: wystawa „Karol Kardynał Wojtyła. Fotografie Adama Bujaka” w Muzeum Narodowym

2020-07-03 19:59

[ TEMATY ]

Kraków

wystawa

Karol Wojtyła

Adam Bujak

Adam Bujak, Arturo Mari/ Biały Kruk

Od 4 lipca Muzeum Narodowe w Krakowie zaprasza na ekspozycję zatytułowaną “Karol Kardynał Wojtyła. Fotografie Adama Bujaka”. Wystawa związana jest z 100. rocznicą urodzin papieża Polaka, która jest obchodzona w tym roku.

Na prawie dwustu fotografiach Adam Bujak uwiecznił wyjątkowe momenty współczesnej historii Polski, którym towarzyszy wspólna euforia, a jednocześnie skupienie oraz jedność, będąca w tym czasie największą siłą Polaków.

“Fotografie są świadectwem drogi krakowskiego kardynała na tron Stolicy Apostolskiej, a także zbiorowym portretem Polaków oraz Krakowa” - podkreślają organizatorzy wystawy.

- Chciałbym żeby tę siłę zobaczyli ludzie, którzy sobie nie zdają sprawy, że takie wielkie wydarzenia miały miejsce w Krakowie - mówi autor zdjęć, a zarazem uczestnik tych przełomowych wydarzeń.

Wystawa obejmuje okres od milenium Chrztu Polski w 1966 r., którego inicjatorem był kardynał Stefan Wyszyński, do ostatniej podróży apostolskiej papieża Jana Pawła II do ojczyzny w 2002 r. Autor zdjęć koncentruje się przede wszystkim na wątkach krakowskich w biografii papieża, ukazując go najpierw jako metropolitę, kardynała oraz Jana Pawła II.

- Fotografie Adama Bujaka, dzięki swojej wyjątkowej klasie artystycznej to zarówno studium postaci kardynała Karola Wojtyły jak i reportaż z życia Krakowa lat 60. i 70., gdzie kształtowała się wiara przyszłego świętego kościoła katolickiego i gdzie, jak podkreślał, każdy kamień i cegła były mu drogie - ocenia prof. dr hab. Andrzej Szczerski, dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie.

Autor fotografii jako współuczestnik uroczystości kościelnych zawsze miał przy sobie aparat fotograficzny. “Bardzo bliskie kadry starają się uchwycić sferę sacrum i towarzyszące wiernym poczucie wspólnoty. Duchowość i mistycyzm wybrzmiewa z przepełnionych kontemplacją ujęć, które oddają piękno przyrody i Krakowa” - brzmi fragment opisu ekspozycji.

Ekspozycja „Karol Kardynał Wojtyła. Fotografie Adama Bujaka” miała zostać otwarta już w maju, ale z racji trwającej pandemii moment ten został przełożony. Od najbliższej soboty jednak wszyscy zainteresowani będą mogli ją oglądać w Arsenale Muzeum Książąt Czartoryskich przy ul. Pijarskiej 8 w Krakowie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję