Reklama

Wiadomości

Co wolno choremu na L4?

Rozmowa o pracę, wyprawa w tropiki, wspieranie rozwodzącej się przyjaciółki czy sporty ekstremalne - to, jak się okazuje, dopuszczalne aktywności na zwolnieniu lekarskim - pisze we wtorek "Dziennik Gazeta Prawna".

[ TEMATY ]

praca

Adobe Stock

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W większości z tych pomysłów wymiar sprawiedliwości nie dopatruje się niczego nagannego. Zakład Ubezpieczeń Społecznych uważa je tymczasem za absurdalne nadużycia. A różnice te powstały na tle określonej w art. 17 ustawy zasiłkowej (tj. Dz.U. z 2023 r. poz. 2780 ze zm.) groźby utraty zasiłku chorobowego za wykorzystywanie zwolnienia lekarskiego niezgodnie z jego celem oraz za wykonywanie podczas niego pracy zarobkowej. W swoim dorobku orzeczniczym sądy złagodziły te zakazy - czytamy we wtorkowym wydaniu "DGP".

Gazeta zauważa, że pod pojęciem wykorzystywania L4 sprzecznie z jego przeznaczeniem rozumieją one realizację czynności zbędnych, utrudniających leczenie lub odwlekających w czasie powrót do zdrowia, jak nadużywanie alkoholu, udział w imprezie towarzyskiej, gra na automatach, wielogodzinne zakupy w galerii, ciężka praca w ogrodzie czy na gospodarce. I tylko wtedy, gdy na formularzu pacjenta figuruje adnotacja 2 ("może chodzić"). Chory może natomiast wykonywać zwykłe czynności życia codziennego w mieszkaniu albo wyjść na pocztę, na zabieg, do lekarza, na krótki spacer i po zakupy.

Zakaz wykonywania pracy zarobkowej ma jeszcze bardziej restrykcyjny wydźwięk, a sądy pozwalają w tym aspekcie jedynie na sporadyczną, incydentalną, wymuszoną okolicznościami aktywność zawodową - dodaje "DGP". (PAP)

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2025-04-01 07:32

Oceń: +2 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Z Panem Bogiem w pracy

Niedziela warszawska 39/2018, str. V

[ TEMATY ]

praca

Archiwum „WiP”

Uczestnicy spotkania „Wiara i Praca”, które odbyło się 14 września br. w parafii w Warszawie-Wesołej. Od lewej siedzą: Kuba, Grzegorz – prowadzący spotkania, Piotr, Agata, Krzysztof, Wojtek, Wiesław i Mirosław

Uczestnicy spotkania „Wiara i Praca”, które odbyło się 14 września br. w parafii
w Warszawie-Wesołej. Od lewej siedzą: Kuba, Grzegorz – prowadzący spotkania, Piotr, Agata, Krzysztof, Wojtek, Wiesław i Mirosław

Jeśli chcemy, aby Jezus gościł w naszych domach, to nie możemy zamykać przed Nim drzwi w miejscach pracy – mówią uczestnicy spotkań „Wiara i Praca,” organizowanych przez Chemin Neuf

Żadnych oczekiwań, najwyżej chęć usłyszenia czegoś nowego. Z takim nastawieniem na pierwsze spotkanie „Wiary i Pracy” w parafii Opatrzności Bożej w Warszawie-Wesołej poszli Agata i Jacek. Krzysztof przyszedł, ponieważ zaintrygowało go hasło „Bóg. Praca. Pieniądze”. W jego pracy drogowca skojarzenia z pieniędzmi były, brakowało zaś słowa Bóg. Wojtek, zanim trafił do Domu Rekolekcyjnego w Warszawie-Wesołej, dostrzegał coraz większe pęknięcie w życiu. Z jednej strony udana rodzina, z drugiej mniej udane życie zawodowe. Z tym ostatnim problem miała też Anna. Kiedy dołączyła do fraterni była po „trudnym doświadczeniu utraty pracy” oraz przed wyzwaniem prowadzenia własnego biznesu. – Wiem, kiedy się zapisałam i zrobiłam to świadomie. Ale miałam poczucie, że nie był to wyłącznie mój pomysł – wspomina Anna i dodaje: – Myślę sobie, że Pan Bóg zaprosił mnie w to miejsce, aby jakoś mnie zmienić.
CZYTAJ DALEJ

Niech będzie imię Pańskie błogosławione!

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

„Zdarzyło się pewnego dnia, gdy synowie Boży udali się, by stanąć przed Panem, że i szatan też poszedł z nimi". Lekcjonarz otwiera tydzień Hioba od sceny dworskiej. Niebo jest tu salą rozpraw, synowie Boży radą, a wśród nich ha-satan, z rodzajnikiem, więc nie imię, lecz funkcja. Oskarżyciel, przeciwnik procesowy, ten, kto przemierza ziemię i zbiera materiał. Kanonista rozpozna w nim urząd rzecznika oskarżenia, i to jest lektura zamierzona przez autora, bo szatan Hioba nie jest jeszcze diabłem późniejszej teologii. Jest stroną w sporze, która ma prawo zadać pytanie. „A zwróciłeś uwagę na sługę mego, Hioba?" To Bóg wskazuje na Hioba, nie oskarżyciel. Próba zaczyna się od pochwały. „Czyż za darmo Hiob czci Boga?" Ha-chinnam. Za darmo, bez interesu. To pytanie jest osią całej księgi i osią każdej religii. Oskarżyciel nie kwestionuje pobożności Hioba, kwestionuje jej motyw. Czcisz, bo Ci się opłaca, bo zostałeś ogrodzony błogosławieństwem jak winnica. Zabierz ogrodzenie, a zobaczysz, co zostanie. Bóg przyjmuje zakład i wyznacza granicę. Majątek tak, osoba nie. Potem następują cztery posłańce, każdy z tą samą formułą „ja sam uszedłem, by ci o tym donieść", i każdy przychodzi, „gdy ten jeszcze mówił". Sabejczycy, ogień z nieba, Chaldejczycy, wicher. W jedno popołudnie Hiob traci woły, owce, wielbłądy, sługi i dziesięcioro dzieci. Autor nie skraca listy, bo chce, żeby czytelnik usłyszał każdy cios osobno. „Hiob wstał, rozdarł swe szaty, ogolił głowę, upadł na ziemię, oddał pokłon i rzekł: Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę. Dał Pan i zabrał Pan. Niech będzie imię Pańskie błogosławione!" JHWH natan we-JHWH laqach. Kościół wkłada te słowa w usta wszystkim, którzy chowają swoich, i rzadko pamięta, że wypowiedział je człowiek, który tego samego dnia stracił wszystko. Odpowiedź Hioba jest odpowiedzią na pytanie oskarżyciela. Czci za darmo, bo czci także wtedy, gdy nic nie zostało. W tym tygodniu usłyszymy jego skargę o Bogu, z którym nie da się procesować (30 IX), jego wołanie o Wykupiciela, który wstanie jako ostatni (1 X), i epilog, w którym Bóg przyzna mu rację przeciw przyjaciołom (3 X). Dziś słyszymy tylko pierwszy dzień i pierwsze zdanie. Wacław, wspominany dziś książę czeski, zabity przez brata u drzwi kościoła, do którego szedł na jutrznię, jest w tej perykopie po stronie Hioba. Czcił za darmo, aż po próg. „W tym wszystkim Hiob nie zgrzeszył i nie przypisał Bogu nieprawości". Oskarżyciel przegrał pierwszą rundę. Proces jednak trwa. I jest to treść całej reszty tej pięknej natchnionej księgi.
CZYTAJ DALEJ

Olsztyn: Prokuratura nie dopatrzyła się na plakacie teatru obrazy uczuć religijnych

2026-09-29 10:07

[ TEMATY ]

plakat

obraza uczuć

Mat.prasowy

Prokuratura Rejonowa Olsztyn-Południe umorzyła śledztwo, w którym badała, czy plakat do spektaklu „Wszyscy jesteśmy Belen" znieważa uczucia religijne. Na plakacie przedstawiono kontury sylwetek podobnych do wizerunków Maryi z Dzieciątkiem.

- Decyzja o umorzeniu nie jest prawomocna. Osoba, która może ją zaskarżyć, w sobotę odebrała w tej sprawie korespondencję, więc jeszcze zaskarżenie może wpłynąć - poinformował PAP rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Daniel Brodowski.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję