Reklama

Forum wizja Rozwoju

Idą za Jezusem inaczej niż mężczyźni

2018-03-14 11:06

Mariusz Rzymek
Edycja bielsko-żywiecka 11/2018, str. VII

MR
Kobiety na dniu skupienia

Ta Jedyna” to projekt łączący cykliczną formułę spotkań w ramach dni skupienia oraz warsztatów rozwojowych. Jego adresatem są kobiety, które interesuje rozwój własnej duchowości. Firmują go panie z przeszłością oazową: Natalia Baltaza, Sylwia Smolorz i Jadwiga Wiatrowska. Tym razem zaprosiły one kobiety z Podbeskidzia na rozmowę o godności, która odbyła się w ramach dnia skupienia. Dyskurs zaplanowano 3 marca w salkach parafii św. Pawła Apostoła w Bielsku-Białej. Osobą, wokół której go przeprowadzono, była św. Karolina Kózkówna.

– Karolina Kózkówna jako 16-latka miała tak bogaty życiorys, że mogłaby nim obdzielić kilka kobiet z tzw. sukcesem życiowym. Ona nie była wielka dlatego, że umarła jako męczennica, tylko dlatego, że jej życie było niezwykle treściwe. Karolina była gotowa ponieść tą śmierć. Ona całą sobą mówiła o godności kobiety. I jak mówiła, tak też żyła – wyjaśniała Jadwiga Wiatrowska powód, dla którego nastolatka z Wał-Rudy stała się wiodącym tematem wielkopostnego spotkania.

Dlatego też na jej przykładzie starano się znaleźć odpowiedzi na pytania: Czym jest godność? Skąd ją czerpią kobiety i co czują, gdy słyszą o sobie, że są Bożym dzieckiem i umiłowaną córką? W tym celu uczestniczki dnia skupienia wzięły udział w konferencji poprowadzonej przez S. Smolorz, pracowały w grupach, adorowały Najświętszy Sakrament, modliły się na Mszy św., którą sprawował ks. Marcin Aleksy, i podsumowały całość przy ciastku i kawie.

Reklama

– Podstawowe pytanie brzmiało: Co mamy do przepracowania w kwestii godności? Może najwyższy czas sobie przypomnieć, że w naszych obowiązkach nie jesteśmy same. Że jest ich za dużo i trzeba je równomiernie rozłożyć na współdomowników. A może trzeba uzdrowić relacje albo wytyczyć granice? – mówiła J. Wiatrowska. O tym, że analiza tego typu zagadnień jest potrzebna, i to w duchu katolickim, potwierdziły kobiety, które uczestniczyły w dniu skupienia. – Kobiety inaczej idą za Jezusem niż mężczyźni. Pan Bóg mnie tyle razy w życiu zaskoczył, że nauczyłam się nie spodziewać niczego na wyrost, tylko być otwarta na Jego działanie. Dlatego warto wraz z innymi kobietami o tym porozmawiać – stwierdziła Renata Królak z Międzyrzecza.

– O tej inicjatywie dowiedziałam się za sprawą Facebooka. Trafiłam tu, bo szukałam dziewczyn, które chcą się rozwijać duchowo i potrzebują takiego dnia, aby się wyciszyć. Przy dzisiejszym zabieganiu i narastającej ilości obowiązków coraz trudniej jest się zatrzymać. Dlatego raz za czas szukam jakiś form wewnętrznego skupienia, odpoczynku i zbliżenia się do Pana Boga – mówiła Katarzyna Stachura z Pszczyny, która w Internecie prowadzi stronę „Katoliczka”.

Kolejny dzień skupienia wieńczący zarazem cały cykl dotychczasowych spotkań odbędzie się 12 maja w bielskiej parafii św. Pawła. Na jego patronkę wstępnie zaplanowano Matkę Bożą. – To nie tak, że Maryja miała prościej, bo ją Pan Bóg wyposażył. Ona kochała i cierpiała, żyła w konkretnej społeczności, wśród krewnych i przeżywała specyficzną misję swojego Dziecka. Chcemy na Nią spojrzeć z ludzkiej strony i prosić o siłę na wypełnienie postanowień, jakie przy okazji dnia skupienia sobie założyliśmy – dopowiedziała J. Wiatrowska.

Tagi:
kobieta

Matka zwyczajna, matka heroiczna

2018-04-04 10:33

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 14/2018, str. I-VI

Nigdy, przenigdy nie uważała siebie za kogoś wyjątkowego i niezwykłego, choć wiedziała, że obdarowana została właśnie nie inaczej, tylko wyjątkowo, bo czternaściorgiem dzieci. Wychowała ich trzynaścioro (jedno zmarło w wieku 3 miesięcy), od kolebki do wyjścia w świat. 81-letnie życie Janiny Piotrowskiej, którą parafia Kije, rodzina i przyjaciele żegnali 9 marca, wypełnione było pracą, rodziną, a właściwie byciem matką. To był jej zawód, spełnienie, powołanie

Archiwum rodzinne
Janina Piotrowska podczas 80 urodzin, w otoczeniu wszystkich córek

Całe życie Janiny Piotrowskiej od chwili narodzin 1 grudnia 1936 r. do śmierci 6 marca 2018 r. związane było z Wymysłowem w gminie i parafii Kije, z gospodarką, pracą na roli, a nawet krótkim etapem zawodowej pracy w przetwórni w Pińczowie. Mąż Janisław pracował na kolei, ale jego ukochanym zajęciem była ciesielka, którą dorabiał, aby wyżywić rosnącą gromadę dzieci (zdolności ciesielskie odziedziczyli synowie i wnukowie). Gdy Janina miała 45 lat, została wdową, a męża pochowała spodziewając się dziecka, czy raczej dzieci, bliźniąt. – Ojca znamy tylko z opowiadań – mówią dzisiaj bliźniaczki Monika i Marta.

Pierwsza na świat z rodziny Piotrowskich przyszła w 1958 r. Urszula. W 1961 r. urodziła się Grażyna, a potem kolejno: Bogdan (1962), Janusz (1964), Halina (1966), Waldemar (1968), Justyna (1970), Elżbieta (1973), Tomasz (1974), Agnieszka (1975), Patrycja (1979) i wreszcie Marta i Monika (1981). Śp. Witold przeżył zaledwie 3 miesiące.

– To jest piękne, że wszystkie te dzieci przyjęła i nie wahała się ich przyjąć, a przecież lekko im nie było. Jak to trudno sobie dzisiaj wyobrazić, gdy dzieci muszą mieć wszystko. Taka postawa matki to wzór i coś niebywałego w dzisiejszych czasach – uważa ks. Wiesław Kita, proboszcz w Kijach.

Córki wspominają opowiadaną w rodzinie historię, jak to lekarz położnik z Pińczowa, bezdzietny, zaproponował mamie adopcję bliźniaczek. – Nie chciała nas zostawić, to jej się w głowie nie mieściło, aby oddać dzieci, swoje dzieci – opowiadają.

Przy trumnie śp. Janiny stanęły wszystkie, z mężami i żonami, 26 wnuków i 8 prawnuków. Gromada złączona pamięcią matki i babci, wspólną historią i więzami krwi.

Obywało się bez klapsa

Lekko nie było – to fakt, w domu długo brakowało wielu rzeczy uważanych dzisiaj za niezbędne, nawet młodsze z rodzeństwa pamiętają jeszcze klepisko, ale nigdy „nie było głodno, ani brudno”. W takiej gromadzie musisz szybko dorosnąć, aby przejąć opiekę nad młodszymi, musisz szybko odkryć w sobie talent czy umiejętność do gotowania – szycia – sprzątania – gospodarki, aby mamie było lżej, aby wszystkim było lepiej. Kaprysy, dąsy? – Nigdy w życiu. Wszystkie dzieci pokończyły szkoły, część z nich uczelnie wyższe, żadne nie miało konfliktów z prawem, a wszystkie bez wyjątku odnalazły swoją dobrą drogę i wyszły, jak to się mówi, na ludzi.

– Nawet nie wiem, jak mama to robiła, ale nigdy nie krzyczała, choć trzymała nas krótko. No i nigdy nie dostałyśmy klapsa – opowiadają bliźniaczki. Jako 13-latki już uwijały się w polu, w gospodarstwie, a Patrycja urzędowała w kuchni. – Mama nauczyła nas porządku, szacunku do siebie, czystości, lubiła sobie zażartować – wspominają ciepło.

W jej relacjach z dziećmi na pewno nie było nadopiekuńczości, ale i skąd miała na nią znaleźć czas? O swoje dzieci walczyła jak lwica. Monika i Marta wspominają, jak to mama zabrała je do urzędu, gdy chciano im odebrać rentę po tacie. Zza zamkniętych drzwi urzędniczego pokoju słyszały jej donośny głos, pytający retorycznie: „To za co mam je nakarmić”? Renty im nie zabrano.

Rodzina razem

„Lepszego życia”, jak opowiadają dzieci, mama zaznała, gdy ostatnie z nich wyfrunęło z gniazda. Do końca mieszkała z najstarszym z synów, z Bogdanem, który niejako przejął na siebie obowiązki głowy rodziny. Przy nim czuła się bezpieczna; zresztą nie było dnia, aby któreś z dzieci czy wnuków nie wpadało do domu. – Jeszcze jako 80-letnia kobieta chętnie opiekowała się wnukami, zawsze starała się być czynna, miała siły niespożyte – wspomina ks. prob. Wiesław Kita.

I zawsze broniła „drugich połówek”, nie pozwoliła złego słowa powiedzieć na zięciów, na synowe.

Na 80. urodziny najbliżsi zorganizowali jej uroczyste przyjęcie, w lokalu, w niecodziennym otoczeniu, w udziałem całej rodziny. Szczęśliwa i dumna, długo wspominała tamten wieczór, czerpała siłę z przeżywanego wciąż od nowa i od nowa. Całą rodziną spotykali się przeważnie w święta, najczęściej w Wielkanoc, która bywa przy ładnej pogodzie, więc mogli przyszykować świąteczne śniadanie czy obiad na podwórku, aby wszyscy dobrze się widzieli. Podzielono role, każdy coś przynosił, mama obowiązkowo robiła rosół, w tym nigdy nie pozwalała się wyręczyć.

– Widzę mamę, jak czyta, szczególnie lubiła książki o Matce Bożej Fatimskiej, modliła się też na różańcu – opowiada Marta. Ulubione książki o tematyce maryjnej czytała jeszcze w szpitalu, po amputacji nogi. Była to konieczność spowodowana cukrzycą, która dokuczała jej w ostatnich latach. Pomimo poważnej operacji starała się być użyteczna, nie sprawiać sobą kłopotów.

Do końca trzymała posłuch, ale i umiała wprowadzić ład w swoją gromadkę. Jako przykład podają zgodny podział pomiędzy siebie tego, co po rodzicach im zostało. Odeszła w domu, wśród najbliższych, jedząc obiad, zdążyła tylko krzyknąć „oj”.

Proste, zwyczajne macierzyństwo, nie szukające zasług ani nagród. Wielką radością i zaskoczeniem było dla Janiny przyznanie jej w 2006 r. statuetki „Józef 2005” i tytułu „Osobowości Roku Gminy Kije”. Wyróżnienie odnosi się do biblijnego Józefa, cichego i niepozornego, ale bez którego pracy i troski mały Jezus – późniejszy Mesjasz, nie zaznałby szczęśliwego dzieciństwa. Pani Janina do końca nie spodziewała się żadnych wyróżnień, bo i za co, za bycie matką, za wychowanie dzieci? – Trzęsłam się cała ze wzruszenia. Nie mogłam uwierzyć, że to naprawdę o mnie chodzi. Z tej radości aż ucałowałam księdza profesora Józefa Kudasiewicza – opowiadała wówczas.

Pewnie spotkała już swego krajana, śp. Księdza Profesora – wybitnego biblistę i mariologa, który tak pięknie jak nikt, wytłumaczył jej, dlaczego być matką, dlaczego podążać za wzorem Maryi Matki Jezusa, to takie piękne, ważne i mądre.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Strefa kibica w ogrodach Pałacu Prezydenckiego

2018-06-19 17:55

prezydent.pl

Para Prezydencka wspólnie z młodzieżą kibicują biało-czerwonym w meczu Polska – Senagal na piłkarskich mistrzostwach świata w Rosji. Polska drużyna pierwszy mecz na MŚ rozgrywa na stadionie Spartaka w Moskwie.

Jakub Szymczuk/KPRP

Wspólnie z Prezydentem i Pierwszą Damą polskich piłkarzy wspierają m.in. studenci amerykańskich uczelni, uczestnicy 2. edycji stażu prezydenckiego, uczniowie Szkoły Podstawowej nr 3 z Oddziałami Dwujęzycznymi i Sportowymi im. Janusza Kusocińskiego w Łomiankach, zawodnicy Olimpiad Specjalnych oraz uczestnicy Oratorium im. Św. Jana Bosko.

Kolejne mecze Polaków: z Kolumbią 24 czerwca w Kazaniu oraz z Japonią 28 czerwca w Wołgogradzie.

(KG)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Warszawa: 1 lipca rozpoczyna się XXV Międzynarodowy Festiwal Muzyki Organowej

2018-06-20 16:05

Michał Guzek

„Festiwal w tym roku będzie gościł wybitnych pedagogów, wirtuozów, pofesorów oraz lauertów prestiżowych konkursów na świecie. Na festiwalu Muzyki Organowej znajdziemy to wszystko co najlepsze. Trudno sobie wyobrazić lepsze miejsce niż Archikatedra św. Jana w Warszawie. Organy w katedrze są idealnym instrumentem” - mówi Przemysław Kapituła, dyrektor XXV Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Organowej ORGANY ARCHIKATEDRY.

www.kapitula.org

„Czeka nas wiele pięknych koncertów – dodaje Kapituła – Festiwal rozpocznie się 1 lipca koncertem Yuzuru Hiranaka z Japonii. Jest to jeden z najlepszych organistów na świecie. Grał kilka lat na Festiwalu Muzyki Sakralnej w Warszawie. Publika oszalała na jego punkcie. Słychać w jego grze wpływy innej kultury. Jego możliwości techniczne, zaangażowanie i muzykalność zachwycają.”

„Festiwal jest różnorodny. Skupia różne doświadczenia i tradycje narodowe. Dla mnie osobiście ważne jest, żeby grali na festiwalu prawdziwi artyści i interpretatorzy.” - zauważa Przemysław Kapituła

W tegorocznej edycji usłyszymy wybitnych artystów z Europy i świata. Wśród nich będą organiści z: Japonii, Włoch, Słowacji, Niemiec, Belgii i Polski. Koncerty festiwalowe odbędą się od 1 lipca do 16 września w każdą niedzielę o 16.00 w Archikatedrze św. Jana.'

Więcej informacji o festiwalu można znaleźć na stronie www.kapitula.org

KALENDARZ KONCERTÓW

01.07 Yuzuru Hiranaka (Japonia)

08.07 Stanislav Šurin (Słowacja)

15.07 Giovanna Triocarico (Włochy)

22.07 Piotr Rachoń (Polska)

29.07 Martin Bernreuther (Niemcy)

05.08 Fabio Ciofini (Włochy)

12.08 Giampaolo Di Rosa (Włochy)

19.08 Przemysław Kapituła (Polska)

26.08 Eric Hallein (Belgia)

02.09 Francesco Bongiorno (Włochy)

09.09 Józef Kotowicz (Polska)

16.09 Ennio Cominetti (Włochy)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem